• TEST COOPERA – progres jest tutaj

    TEST COOPERA – progres jest tutaj

    Jesienna edycja Testu Coopera pokazała nam więcej, niż spodziewaliśmy się zobaczyć. W ciągu 12 minut każdy z nas zmierzył się nie tylko z dystansem, ale i z samym sobą – a wyniki udowodniły, że jako drużyna rośniemy szybciej, niż myśleliśmy. To właśnie tutaj zaczyna się prawdziwy progres: na równej bieżni, pod jupiterami, w atmosferze, która łączy pokolenia i motywuje do kolejnego kroku.

    Październikowe i listopadowe wieczory na stadionie lekkoatletycznym w Bytowie minęły pod znakiem sportowej mobilizacji, zdrowej rywalizacji i – co najważniejsze – sprawdzianu wydolności całej naszej sekcji. W ciągu kilku tygodni przeprowadziliśmy trzy pełne tury Testu Coopera w wersji Nordic Walking oraz dodatkowe pomiary dla osób, które nie mogły uczestniczyć w pierwszych terminach. Łącznie w teście wzięło udział aż 47 zawodników – 38 kobiet i 9 mężczyzn. To ogromna grupa, pokazująca, jak bardzo nasi uczestnicy chcieli poznać swój realny poziom wytrzymałości.

    Wszystkie starty odbywały się po zmroku, przy włączonych jupiterach oświetlających bieżnię. Ten klimat dodawał wydarzeniu wyjątkowej atmosfery – czuć było sportowe skupienie, ale i pozytywną adrenalinę.

    Dla nowych członków grupy test stał się pierwszym poważnym punktem odniesienia, tzw. poziomem zero, od którego zaczną obserwować swój postęp. Dla stałych bywalców była to okazja, by sprawdzić efekty długiego okresu treningowego. Dla mnie jako prowadzącego – moment bardzo wartościowej diagnozy techniki, tempa, wytrzymałości i regularności.

    Średni wynik całej sekcji wyniósł około 1533 metrów, co oznacza bardzo solidny poziom ogólny. Wśród kobiet średnia to 1523 m, a mediana 1534 m, co świadczy o dużej spójności grupy. Wśród mężczyzn średnia wyniosła 1566 m.

    W czołówce kobiet znalazły się: Alicja Krawczyk (1745 m), Izabela Metel (1704 m), Anna Sudoł (1660 m) i Danka Romańak (1625 m). Wśród mężczyzn bardzo dobre wyniki uzyskali: Kazimierz Cuppa (1788 m), Adam Łoza (1727 m), Bogdan Adamczyk (1678 m), Bogdan Łoza (1648 m), Cezary Obracht-Prondziński (1625 m) i Marcin Heron (1610 m). Różnorodność wiekowa uczestników – od 10 do ponad 70 lat – tylko potwierdza, że Nordic Walking naprawdę łączy pokolenia i daje każdemu szansę na sportowy rozwój.

    Ostatnia tura dostarczyła także niespodziewanych emocji. Świetny pojedynek stoczyli Kasia Lemanczyk i młody Adam Łoza, idąc niemal ramię w ramię przez ponad dziesięć minut. W końcówce Kasia przyspieszyła i przecięła linię z wynikiem 1793 m – zaledwie 7 metrów poniżej poziomu „mistrzowski krok”. Bez wątpienia przy następnej edycji powalczy o tę granicę. W ostatnich sesjach dołączyli także nowi zawodnicy: Małgorzata Ruszer, Małgorzata Szafraniec, Zbigniew Badowski i Katarzyna Żmuda-Trzebiatowska, którzy spisali się znakomicie.

    Wszystkie wyniki, ułożone w skale ocen, potwierdzają jedną rzecz: nasza sekcja jest niezwykle wyrównana, a rozpiętość osiąganych dystansów jest niewielka. Oznacza to, że trenujemy w zbliżonym tempie i na podobnym poziomie wydolności, co przekłada się na jakość wspólnych marszów.

    Aż 17 osób zdobyło ocenę „super kondycja”, a wiele innych „bardzo dobrą formę”. To imponujące rezultaty, zwłaszcza że dla niektórych uczestników był to pierwszy tak poważny test.

    Warto przy tej okazji przypomnieć, czym właściwie jest Test Coopera. Stworzony w 1968 roku przez doktora Kennetha Coopera, amerykańskiego lekarza i twórcę idei „fitnessu cardio”, miał być prostym, ale skutecznym narzędziem do oceny wydolności organizmu. Dwanaście minut wysiłku to idealna równowaga między czasem zbyt krótkim, żeby coś ocenić, a zbyt długim, by mógł dotyczyć każdego.

    W wersji Nordic Walking test nabiera dodatkowego wymiaru. Tutaj liczy się nie tylko siła nóg i płuc, ale także technika, rytm pracy rąk, symetria i umiejętność trzymania tempa. Kto maszeruje świadomie – wygrywa z czasem. Kto idzie chaotycznie – szybko uczy się, że 12 minut potrafi trwać wieczność. Dlatego ten test jest dla mnie nie tylko pomiarem liczbowym, ale także ćwiczeniem pokory, koncentracji i samopoznania.

    Warto też dodać, że cała jesienna sesja Testu Coopera miała swoje ukryte drugie dno. Celowo nie zdradzałem wszystkiego od razu – chciałem, aby uczestnicy sami odkryli, że dystans zapisany na kartce staje się ich osobistym celem. Wynik to liczba metrów, ale zarazem pierwszy punkt na osi czasu. Podczas kolejnego testu każdy zobaczy czarno na białym, czy dobrze przepracował zimę i wiosnę. Dla jednych sukcesem będzie progres, dla innych utrzymanie formy, a dla niektórych – po prostu świadomość, że robią coś dla siebie.
    Cała jesienna edycja Testu Coopera była więc czymś więcej niż zwykłym sprawdzianem. Była wspólną przygodą, sportowym lustrem i mocnym akcentem wieńczącym sezon. Dziękuję wszystkim uczestnikom za serce, wysiłek i determinację. Przed nami kolejne miesiące pracy i… kolejna edycja testu, która zapowiada się jeszcze ciekawiej niż pierwsza.


    Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl

  • ORGANIZACJA IMPREZ dużej rangi

    ORGANIZACJA IMPREZ dużej rangi

    Tekst w przygotowaniu 🙂 – cierpliwości!

  • Kulisy pracy sekcji, czasami niewidoczne

    Kulisy pracy sekcji, czasami niewidoczne

    Komunikacja to podstawa, a pełna i sprawna komunikacja to coś naprawdę bezcennego. Dlatego każdy zawodnik otrzymuje SMS-a o najbliższym treningu, a dodatkowo znajduje się na naszej grupie WhatsApp, gdzie publikujemy najważniejsze informacje, przypomnienia i relacje z bieżących działań.

    Panuje tu pełna otwartość – każdy może powiedzieć coś mądrego, wnieść pomysł albo dopytać, jeśli czegoś nie jest pewien. To buduje atmosferę współpracy i poczucie, że jesteśmy jednym zespołem.

    Aktywny pozostaje także nasz profil na Facebooku, gdzie wszystkie treningi są numerowane i opisywane. Publikujemy zapowiedzi, podsumowania, zdjęcia, wyniki, ciekawostki i relacje z wydarzeń. Dzięki temu każdy, nawet jeśli akurat nie może być z nami w terenie, wie, co się dzieje i czym żyje sekcja.

    Największym wsparciem są samorządy, ale każda złotówka z dotacji oznacza konieczność napisania wniosku, aktualizacji projektu i rozliczenia zadania. A kto choć raz siedział nad wnioskiem, ten wie, ile to kosztuje pracy… i ile potrafi kosztować wkładu własnego.

    Sekcja działa także dzięki wpłatom członkowskim oraz wpłatom na cele statutowe, które pozwalają rozwijać treningi, kupować sprzęt czy organizować wydarzenia. Ale to nie wszystko. Baszta Nordic Walking angażuje się również w działania społeczne: wspiera grupy senioralne, prowadzi zajęcia dla podopiecznych Środowiskowego Domu Samopomocy, bierze udział w akcjach takich jak „Różowa Wstążeczka” czy inicjatywy na rzecz hospicjum domowego. Prowadzimy też treningi pokazowe w różnych miejscach powiatu bytowskiego.

    Wszystkie te działania odbywają się w duchu wolontariatu, często z naszym własnym wkładem – bo wiemy, że warto robić coś dobrego dla innych. Po dwóch latach obecności w strukturach MLKS Baszty Bytów nasza sekcja ma już swojego przedstawiciela w zarządzie (Wiceprezes ds. Nordic Walking) oraz reprezentację w Komisji Rewizyjnej, co tylko potwierdza, jak poważnie traktujemy rozwój tej dyscypliny.

    Organizacja imprez i zawodów pochłania mnóstwo energii, ale robimy to nie dla chwały, tylko dla rozwoju Nordic Walkingu w naszym powiecie. Daje nam to radość, satysfakcję i poczucie, że budujemy coś trwałego – krok po kroku, trening po treningu, ludzie z ludźmi.


    Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl

  • Tak trenuje ekipa BASZTY BYTÓW

    Tak trenuje ekipa BASZTY BYTÓW

    W treningu najważniejsze są regularność i powtarzalność. Każde zajęcia wpisują się w szerszy plan, w którym obciążenia rosną stopniowo zgodnie z zasadami treningu sportowego.

    Sezon dzieli się na cykle, cykle na mikrocykle, a każdy z nich zaczyna się od lżejszych jednostek, by później stopniowo dokładać intensywności. W teorii brzmi to jak wykres sinusoidy. W praktyce – jest po prostu dobrym rytmem, który trzyma drużynę w formie.

    Trening zaczynamy zawsze tak samo: od solidnej rozgrzewki. Pod koniec zajęć jest stretching, bo rozciąganie to obowiązkowa część pracy nad techniką i zdrowiem. Cała reszta to marsz – ale marsz mądrze poprowadzony.

    Żeby marsz nie był tylko marszem, pojawiają się również fartleki. Dzielimy grupę na mniejsze zespoły, w których ostatnia osoba wyprzedza całą resztę i wraca na swoje miejsce, dając sygnał kolejnemu ostatniemu. Proste, dynamiczne, wciągające – i świetnie rozwija technikę.

    Treningi to także dwie stacje ćwiczeń: w parach, tabaty, zestawy siłowe, czasem drobne niespodzianki zależnie od miejsca, warunków i nastroju drużyny. A między tym wszystkim jest jeszcze nasz ukochany „nordic plotking” – chwila rozmowy, oddechu, żartu. To spaja ludzi mocniej niż niejeden kilometr.

    W zajęciach zwykle uczestniczy od 15 do 30 osób. Atmosfera jest życzliwa i otwarta. Każda nowa osoba zostaje przywitana jak gość, a trener zawsze poświęci chwilę, by poprawić technikę i dać poczucie bezpieczeństwa. Nie ma presji obecności. Kto chce – ten jest. To jedna z recept na silną grupę: nic na siłę, tylko z radością i potrzeby ruchu.

    Od czasu do czasu robimy też zajęcia specjalne – z przewodnikiem w Lisiej Kępie, marsz pomarańczowy dla osób z rzadkimi chorobami, wyjścia charytatywne albo tematyczne. Każdy trening ma swój kolor, a każdy niedzielny poranek swoją małą historię.


    Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl

  • Wieczorami trenujemy POD JUPITERAMI

    Wieczorami trenujemy POD JUPITERAMI

    Żyjemy w klimacie, w którym przez większą część roku po południu robi się ciemno, dlatego najbezpieczniej i najwygodniej trenuje się pod jupiterami. Mamy to szczęście, że w Bytowie stoi nowoczesny stadion miejski z bieżnią lekkoatletyczną, która nadal pachnie świeżością.

    To może nieco bardziej syntetyczna odmiana Nordic Walkingu, ale – jak pokazały zawody Pucharu Świata w Bełchatowie – bieżnia sprawdza się zarówno w treningu, jak i w rywalizacji. Warto przypomnieć nasz szósty wynik na świecie w sztafecie mieszanej 2 × 2000 m, który udowodnił, że Nordic Walking świetnie odnajduje się w lekkoatletycznym otoczeniu.

    Skoro tak, naturalnym krokiem było przenieść pierwiastek rywalizacji również na bytowską bieżnię. Tak narodził się pierwszy w Polsce oficjalny Test Coopera w Nordic Walkingu. Do tej pory kojarzony wyłącznie z biegami, u nas zyskał nowe życie. Przygotowaliśmy własną tabelę wyników i zmierzyliśmy wydolność całej sekcji w 12-minutowym marszu. Kolejne testy dadzą nam idealny materiał porównawczy – czyste dane i realną ocenę postępu każdego zawodnika.

    Nawet interwały świetnie się tutaj sprawdzają – wystarczy gwizdek i odcinki same się układają. Do tego doszła jeszcze zabawa w marsz australijski, w którym co minutę odpada jeden zawodnik. Prosta zasada, wielkie emocje, a przy tym świetne urozmaicenie treningu.

    Bieżnia jest również znakomitym miejscem dla seniorów – równa, bezpieczna, przewidywalna i całkowicie pozbawiona niespodzianek terenowych. Można tu spokojnie pracować nad techniką, rytmem marszu i świadomością ruchu. A jupitery? Robią swoje. Gdy światła zapalają się pełną mocą, człowiek ma wrażenie, że świat poza bieżnią znika. Zostajemy tylko my, światło i kije – nic więcej nie trzeba.

    Dla formalności: bytowski stadion nazywamy potocznie stadionem miejskim, jednak oficjalnie jest to kompleks Basenowo-Sportowy Nimfa, a dawniej Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji (MOSiR). W tym należą się słowa podziękowania prezesowi i obsłudze Nimfy za możliwość uprawiania Nordic Walkingu na naszym stadionie.


    Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl

  • Pod skrzydłami NORDIC WALKING POLAND

    Pod skrzydłami NORDIC WALKING POLAND

    Czasami przypadek potrafi zmienić nasze życie bardziej, niż moglibyśmy przewidzieć. Tak było, gdy Bogdan Adamczyk – szukając w Internecie wskazówek, jak poprawnie chodzić z kijami – trafił na ogłoszenie Nordic Walking Poland o kursie instruktorskim. Zapisał się, chcąc przede wszystkim nauczyć się lepszej techniki. Wrócił… jako instruktor.

    Pół roku później okazało się, że osoby, które przyszły na pierwsze zajęcia w Bytowie, chcą ćwiczyć dalej. Brakowało tylko doświadczenia. Grupa była jednak cierpliwa, a prowadzący improwizował tyle, ile było trzeba, by działać mądrze i bezpiecznie. I wtedy znowu z pomocą przyszło Nordic Walking Poland. Kolejne kursy – m.in. moduły medyczne, kształtowanie sylwetki i przygotowanie zawodnika do sezonu – sprawiły, że z instruktora Bogdan stał się trenerem. Od tego czasu Baszta pozostaje w stałym kontakcie z Marcinem Szulcem i Heleną Szulc – duetem, który kreuje polski i światowy Nordic Walking.

    Ta współpraca nie kończy się na szkoleniach. Dziś klub uczestniczy również we współorganizacji dużych wydarzeń sportowych. W Miastku odbył się Puchar Polski, a w Bytowie – pierwszy Ogólnopolski Konwent Nordic Walking. To dopiero początek. Razem z NWPL planujemy kolejne wydarzenia, dzięki którym powiat bytowski staje się ważnym punktem na mapie Nordic Walkingu w Polsce. I to jest proces, który daje nie tylko satysfakcję, ale i poczucie, że robimy coś naprawdę wartościowego.

    A czym jest Nordic Walking Poland? To oni organizują Polską Ligę Nordic Walking, Puchary Polski i Mistrzostwa Polski. Zajmują się szerokim systemem szkolenia sędziów, instruktorów i trenerów. Co ważne, NWPL ma wpływ także na rozwój światowego nordicu organizując chociażby Światową Ligę Nordic Walking w Europie, Azji, Afryce, Ameryce Płd, a w planach jest także Ameryka Północna i Środkowa. Wreszcie to oni organizują Mistrzostwa Europy i Mistrzostwa Świata, i robią to naprawdę fantastycznie. Helena i Marcin przyciągają tłumy. Czy można sobie wymarzyć lepsze zaplecze?


    Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl

  • MOC NATURY w naszych rezerwatach

    MOC NATURY w naszych rezerwatach

    Żyjemy w pięknym miejscu. To ogromne szczęście, że właśnie w powiecie bytowskim znajduje się najwięcej rezerwatów przyrody w całej Polsce.

    Wśród 26 takich perełek kilka idealnie nadaje się do prowadzenia zajęć Nordic Walking. Ruch spotyka się tu z naturą, a każda pora roku odsłania inny charakter tych terenów.

    Najbardziej wyjątkowe wrażenia daje Rezerwat Lisia Kępa – miejsce, w którym przyroda pokazuje pełnię swojej fantazji. Pływające wyspy, torfowiska i charakterystyczna rosiczka okrągłolistna, maleńka mięsożerna roślina, która rośnie tu jakby nigdy nic. To absolutny numer jeden, miejsce, które wygląda jak fragment innego świata.

    Równie piękne są Mechowiska Czaple, gdzie trasa biegnie tuż przy meandrującej Słupi. Teren sam podpowiada tempo: podbiegi, zbiegi, odcinki szybkie i spokojne. To idealny teren na solidny trening techniczny i siłowy w naturalnym otoczeniu.

    Tuż obok znajdują się Skotawskie Łąki – rezerwat, który ma wiele wspólnych elementów z Mechowiskami, a jednocześnie za każdym razem potrafi zaskoczyć innym obliczem. Podczas jednego marszu przechodzimy tu przez kilka mikroświatów: mokradła, suche polany, miękkie mchy i odcinki pachnące żywicą.

    Na naszych ścieżkach zahaczamy również o otuliny rezerwatów Jezioro Cechyńskie Małe i Głęboczko. Nie maszerujemy po samych terenach jezior – trasy prowadzą po ich obrzeżach, równie pięknych, pełnych dzikiej roślinności i spokoju, który trudno znaleźć gdzie indziej. To przestrzeń idealna do technicznych, równych odcinków i fotografowania natury w jej najczystszej formie.

    W zupełnie innej części gminy Bytów króluje Góra Siemierzycka – najwyższy szczyt całego Pojezierza Bytowskiego. To nasze naturalne boisko do interwałów: szybkie-wolne, góra-dół, w terenie, który sam narzuca rytm i zmusza do pracy całego ciała.

    Nie można pominąć urokliwej trasy Dąbie – Gostkowo – Niedarzyno – Grzmiąca, gdzie na mokradłach rośnie m.in. skrzyp olbrzymi, a poranne mgły tworzą klimat jak z filmu przyrodniczego. To jedna z tych tras, które wracają do nas regularnie – i zawsze cieszą.

    A jeśli ktoś lubi połączenie piękna natury z historią techniki, spodoba mu się odcinek wzdłuż Strugi i kanału Słupi. To okolica, w której obok nas „maszeruje” czas – w pobliskiej elektrowni wodnej od ponad wieku świeci najstarszy duet działających na świecie żarówek OSRAM. Mało kto o tym wie, a my mijamy to miejsce podczas zwykłej rozgrzewki.

    Dziś mamy już około 25 różnych tras. Do części wracamy regularnie, inne odwiedzamy okazjonalnie – tak, by każdy niedzielny poranek miał swój charakter i własną historię. U nas nie ma nudy. Jest ruch, powietrze, wysiłek i ogromne bogactwo natury, które dodaje energii lepiej niż kawa.


    Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl

  • Kryzys to też część marszu

    W pewnym momencie każdy z nas słyszy w głowie: „Po co ci to?”. Ale właśnie wtedy zaczyna się trening charakteru. Kryzys nie jest porażką – to lekcja wytrwałości. Bo ten, kto idzie mimo zmęczenia, zawsze dociera dalej.

    W każdym treningu, prędzej czy później, przychodzi moment słabości. To ta chwila, gdy mięśnie proszą o przerwę, a głowa zaczyna szeptać: „Po co ci to?”. Jedni słyszą to po kilometrze, inni po miesiącach, ale słyszy to każdy. Kryzys nie jest znakiem porażki – to część marszu. I właśnie w tych chwilach zaczyna się prawdziwa nauka.

    Psychologia sportu mówi, że ciało ma swoje granice, ale umysł często je przesuwa. To, co uznajemy za „nie dam rady”, rzadko jest fizycznym limitem – najczęściej to tylko myśl, która chce nas ochronić przed dyskomfortem. Wtedy warto zwolnić, ale nie stawać. Kiedyś sądziłem, że odpoczynek to wstyd. Dziś wiem, że to element treningu. Tak samo potrzebny jak wysiłek.

    Po zawale wiele razy doświadczałem momentów, gdy sił brakowało już po kilku minutach marszu. Serce biło nierówno, oddech rwał się jak stary film, a ja czułem, że wszystko we mnie krzyczy: „Zatrzymaj się!”. Ale szedłem dalej, choćby powoli. Nie z uporu, tylko z ciekawości – chciałem zobaczyć, czy dam radę przejść jeszcze kilkaset kroków. I najczęściej dawałem. Tych kilkaset kroków stało się moim symbolem. Bo człowiek, który idzie mimo zmęczenia, trenuje nie tylko ciało, ale i charakter.

    Wtedy nie pomagają żadne wyświechtane cytaty o tym, że „ból minie, a chwała pozostanie”. Pomaga za to jedna, brutalnie szczera myśl: „Nie po to tu przyjechałeś, żeby teraz odpuszczać.” Wtedy biorę się w garść, dodaję w myślach kilka niecenzuralnych słów i idę dalej. Nie wiem, czy to właściwa metoda psychologiczna, ale działa. Przynajmniej na mnie.

    Przez dwie dekady obserwowałem sport z boku – zza bramki, obok ławki trenerskiej, z trybun, z loży prasowej. Widziałem ludzi, którzy pękali pod presją. I wiem jedno: wygrywa nie ten, kto ma mocniejsze nogi, ale ten, kto szybciej pogodzi się z bólem i potrafi iść dalej.

    W sporcie amatorskim kryzys ma różne twarze. Czasem to brak motywacji, czasem kontuzja, a czasem zwykłe życie, które nie zostawia miejsca na trening. Wtedy trzeba umieć pogodzić się z przerwą, ale nie porzucać celu. W psychologii mówi się o elastycznej wytrwałości – o umiejętności wracania po potknięciu bez poczucia winy. Bo sukces to nie to, że się nigdy nie zatrzymujesz, tylko to, że zawsze wracasz.

    Na treningach często powtarzam: „Nie liczy się, jak szybko dojdziesz, tylko że dojdziesz”. I to nie jest slogan. To doświadczenie. Widziałem ludzi, którzy po kilku tygodniach przerwy wracali na ścieżkę z wiarą, że znowu dadzą radę. Zaczynali spokojniej, uważniej, z pokorą. A potem okazywało się, że właśnie dzięki temu marszowi w ciszy dojrzeli do większej siły. Czasem kryzys przychodzi nie na trasie, ale w głowie. Wtedy trzeba po prostu wyjść z domu i ruszyć. Nawet bez entuzjazmu. Bo ruch jest jak klucz – otwiera serce, porządkuje myśli, przywraca spokój. Po kilku minutach ciało przypomina sobie, że potrafi. A głowa – że warto.

    B.A.


    Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl

  • Hello world!

    Welcome to WordPress. This is your first post. Edit or delete it, then start writing!

  • Rok, który wzmocnił naszą sekcję

    Rok, który wzmocnił naszą sekcję

    To był rok, w którym wszystko przyspieszyło: tempo treningów, liczba startów, frekwencja na zajęciach i sportowa pewność siebie. Baszta Nordic Walking rosła z każdym kilometrem – w rezerwatach, na stadionie, na zawodach w całej Polsce a także poza jej granicami.

    Minione miesiące były dla naszej sekcji czasem intensywnego rozwoju, wymagającej pracy i pięknych chwil, które na długo zostaną w pamięci. Krok po kroku, trening po treningu, budujemy drużynę, która nie tylko rośnie w liczebność, ale także dojrzewa sportowo i mentalnie. To był rok zawodów, szkoleń, wyjazdów, nowych tras, zaskakujących sukcesów – i kolejnych medali, które znów zbieraliśmy na różnych dystansach i w różnych zakątkach Polski. A co cieszy najbardziej, ponownie udało nam się stanąć na podium drużynowym. Współorganizacja Pucharu Polski w Miastku była dla nas ogromnym przełomem – wydarzenie nad jeziorem Lednik pokazało, że potrafimy nie tylko startować, ale też współtworzyć imprezy na najwyższym poziomie.

    Do tego doszły starty międzynarodowe, jak choćby rywalizacja w Kutnej Horze, oraz lokalne imprezy – Gostkowo, Tuchola i Kłodno – gdzie także meldowaliśmy się na podium. Każdy wyjazd, każdy bieg i każdy debiut wnosił do drużyny coś nowego: pewność, doświadczenie, wiarę w proces.

    Jednocześnie cały rok był przepełniony treningami, które odbywały się na tle jednego z najpiękniejszych przyrodniczo powiatów w kraju. Wędrówki przez rezerwaty Lisia Kępa, Skotawskie Łąki, Mechowiska Czaple, Gołębią Górę czy otuliny jezior Cechyńskie Małe i Głęboczko stały się naszym znakiem rozpoznawczym. Każda trasa ma swój charakter, swoje mikroświaty, a czasem wręcz własny klimat – od górskich przewyższeń Siemierzyckiej po malowniczy odcinek Dąbie-Gostkowo-Niedarzyno-Grzmiąca.

    Do tego wieczorne treningi na stadionie lekkoatletycznym w Bytowie, pod jupiterami, stworzyły zupełnie nową jakość pracy nad techniką i kondycją. Test Coopera w wersji Nordic Walking, elementy TrackFlow, marsz australijski, interwały i dwie stacje ćwiczeń siłowych budowały strukturę zajęć, która przyniosła widoczny progres niemal każdemu członkowi sekcji. W zajęciach regularnie uczestniczyło kilkanaście do kilkudziesięciu osób, a atmosfera otwartości, komasacja i troska o wspólne tempo sprawiły, że nikt nie czuł się pozostawiony samemu sobie. To właśnie ta codzienna praca – widoczna i niewidoczna – tworzy trzon naszej drużyny.

    Całość pięknie dopełniły drugie urodziny sekcji, świętowane 13 września 2025 roku w Soszycy. Trening nr 136 zgromadził trzydzieści osób, a po rozgrzewce, tabacie i stretchingu celebrowaliśmy nasze dwa lata – bez pompy, za to z radością, wzruszeniem i poczuciem, że jesteśmy jednym organizmem, w którym każdy jest ważny. To symboliczne święto jeszcze mocniej uświadomiło nam, jak wiele zmieniło się od pierwszego, skromnego spotkania na stadionie, które miało być jednorazowe.

    Dziś mamy drużynę, która startuje w największych zawodach, współorganizuje prestiżowe wydarzenia, buduje własny system treningowy, działa społecznie i tworzy wspólnotę opartą na relacjach, pasji, naturze i ruchu. A przed nami kolejny etap – w 2026 roku mamy już zaplanowane trzy duże wydarzenia w naszym powiecie, ale o tym opowiemy za kilka dni.


    Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl