W miasteczku zawodów Pucharu Polski Nordic Walking 11.04. będzie miejsce szczególne. Takie, w którym historia bytowskiego sportu na chwilę zatrzyma się obok siebie. Obok staną dwa kluby o najdłuższej tradycji – Bytovia Bytów, założona w 1946 roku, oraz Baszta Bytów, której powstanie oficjalnie datuje się na rok 1957, choć w tym przypadku nie jest to tak jednoznaczne.
Dwa herby. Dwie daty. Jedno miasto
Dla wielu będą to po prostu dwa stoiska. Dla niektórych – symbol ciągłości, zmian i powrotów. Bo sport w Bytowie nigdy nie był zbiorem oddzielnych wysp. Sekcje przechodziły z klubu do klubu. Dyscypliny zmieniały barwy. Ludzie zostawali. Pasja zostawała.
Historia pisała się dalej – czasem pod innym szyldem, ale zawsze z tym samym lokalnym charakterem.
To nie będzie zwykłe ustawienie namiotów. To będzie spotkanie tradycji, które przez lata splatały się ze sobą bardziej, niż mogłoby się wydawać.
Archiwa, tabele i pierwsze „Baszta”
Ćwierć wieku temu godzinami przesiadywałem w archiwach, przeglądając dokumenty i wycinki prasowe dotyczące historii Bytovii. Każdy fragment był odkryciem. Każda tabela – potwierdzeniem. Czułem, jakbym łączył rozsypane puzzle. Interesował mnie przede wszystkim futbol, ale w dokumentach odnajdywałem ślady innych dyscyplin: koszykówki, tenisa stołowego, siatkówki, lekkoatletyki. W opowieściach byłych zawodników była emocja. W czarno-białych zestawieniach – wynik, miejsce w tabeli, konkret.
Pamiętam tabelę siatkówki mężczyzn, w której Bytovia zajmowała czwarte miejsce w klasie rozgrywkowej. Rywalizowała ze Sławą Sławno, Bałtykiem Koszalin, Gwardią Koszalin i Słupią Słupsk. Kobiety grały w Kołobrzegu, Koszalinie i Wałczu. Bytów był obecny.
W zestawieniach z 1963 roku natrafiłem na coś jeszcze ciekawszego. W ligach tenisa stołowego rywalizowało pięć ekip z Bytowa: Bytovia, Bytovia II, Klon, TKKF Radość i… Baszta. I w tym momencie po raz pierwszy w tej opowieści pada to słowo.
Kolarze, siatkarze i piłkarze
Jeśli DNA Bytovii wywodziło się z futbolu, to serca Baszty należały do kolarzy. W 1957 roku Euzebiusz Marciniak założył sekcję kolarską przy Powiatowym Zrzeszeniu LZS. Rok później trafiła ona pod skrzydła Bytovii i została zarejestrowana w związku kolarskim. W kwietniu 1958 roku odbyły się pierwsze zawody mające wyłonić talenty.
Z czasem kolarze chcieli własnej tożsamości. Nie chcieli być w cieniu piłkarzy. W Bytowie funkcjonowały więc dwa kluby – Bytovia i Baszta – obok siebie, lecz ich losy wciąż się przeplatały.
Na najstarszy prasowy ślad nazwy Baszta natknąłem się w tabeli siatkówki kobiet z 1959 r. Była to liga międzywojewódzka (III liga). Siatkarki Baszty rywalizowały z: Czarnymi Słupsk, Zniczem Gorzów, AZS Szczecin, SN Kołobrzeg, Wartą Gorzów i Astorią Bydgoszcz. Co ciekawe, rok później siatkówkę przejęła LZS Bytovia. W sezonie 1964/1965 siatkówka do połowy rozgrywek była reprezentowana przez Bytovię, a później ponownie przez Basztę. W 1966 r. w lidze międzywojewódzkiej Baszta w powodzeniem rywalizowała m.in. z AZS Poznań, AZS Szczecin AZS Toruń. Zmieniał się szyld. Tradycja trwała. Siatkówka w Bytowie była mocna aż do lat 70. Aby było ciekawiej w 1976 r. siatkarze byli znowu w Bytovii. Trudno to dzisiaj ogarnąć, ale dawniej właśnie takie były realia.
Były lata, gdy to kolarze byli bardziej popularni niż piłkarze. Najwybitniejszym wychowankiem był Czesław Lang – srebrny medalista olimpijski z Moskwy w 1980 roku, później zawodowiec i organizator Tour de Pologne. Nazwisko znane w całej Polsce miało swój początek tutaj.
Trudne momenty i wspólne skrzydła
Historia Bytovii również nie była liniowa. Klub dwukrotnie znikał z piłkarskiej mapy. W 1969 roku Start-Bytovia został wycofany z rozgrywek. W połowie sezonu 1978/1979 piłkarze przeszli pod opiekę Baszty. Przez pewien czas był jeden klub. Bytovii formalnie nie było.
Nie chodzi dziś o wyliczanie lat i odejmowanie przerw z jubileuszu. Wolę inne określenie: w najtrudniejszych chwilach Baszta wzięła pod swoje skrzydła piłkarzy – tak jak wcześniej oba kluby robiły to z siatkarzami.
Zmieniały się nazwy: Gwardia Bytovia, Budowlani, Sparta Bytovia, Start-Bytovia, Baszta, Drutex-Bytovia. Zmieniał się sponsor, struktura, realia. Tradycja jednak nie znikała. Miałem zaszczyt być częścią tej historii – jako kibic, działacz, sekretarz i prezes. Widziałem drogę od klasy okręgowej do I ligi i 1/8 finału Pucharu Polski. Tamten czas opisałem w książce „Skazani na sukces”. To był ważny rozdział.
Dziś Bytovia świętuje 80-lecie. Klub jest na etapie odbudowy. Młodzi działacze z szacunkiem patrzą na przeszłość i próbują pisać nowy rozdział.
Ciągłość
Oczywiście sport w Bytowie to nie tylko Bytovia i Baszta. Były i są inne kluby, inne sekcje, inne środowiska, które budowały i budują swoją historię. Zmieniały się czasy, zmieniały się dyscypliny. Każdy z tych rozdziałów ma swoją wartość i swoją dumę. Chciałem jedynie w mocnym skrócie pokazać, jak bardzo przez lata przeplatały się losy dwóch najstarszych klubów w Bytowie. Jak często ich drogi krzyżowały się w momentach ważnych i trudnych.
A jeszcze bardziej niż samą historię chciałem dopowiedzieć coś, co zrozumiałem dopiero po latach, gdy połączyłem wszystkie kropki: Bytovia mogła zawsze liczyć na Basztę. W chwilach przejścia, reorganizacji czy zawieszenia działalności ktoś brał odpowiedzialność, ktoś podtrzymywał ciągłość. Dziś budujemy sport w jednym mieście – razem.
W namiocie Baszty będzie można zobaczyć historię bytowskiego kolarstwa – sprzęt, zdjęcia, wspomnienia i opowieści Tomasza Natkańca oraz Kazimierza Kwidzińskiego. W namiocie Bytovii młodzi działacze opowiedzą o 80 latach piłkarskiej tradycji i planach na przyszłość.
A my – sekcja Nordic Walking – jesteśmy kolejnym rozdziałem tej historii. Historią, która nie jest już tylko wspomnieniem z archiwum, lecz dzieje się tu i teraz.
Bo w miasteczku zawodów nie staną tylko namioty. Tam historia bytowskiego sportu… zatoczy koło.
