• Baszta wychodzi z inkubatora

    Baszta wychodzi z inkubatora

    Narodziny i obserwacja. Nauka i wzrost. Zdolności organizacyjne. Sukces i dojrzewanie. Tak można w kilku słowach opisać drogę, którą w ciągu niespełna trzech lat przeszła sekcja Nordic Walking MLKS Baszta Bytów. Nie są to okresy zamknięte w konkretnych datach. Przenikały się, uzupełniały i często jeden zaczynał się, zanim zakończył się poprzedni. Dzisiaj jednak najważniejszy jest dla nas ten ostatni. Bo właśnie teraz zmienia się nie tyle sama drużyna, ile sposób, w jaki chcemy nią kierować i rozwijać ją w kolejnych latach. Kiedy powstawała nowa sekcja, trzeba było podejmować szybkie decyzje, obserwować, co działa, uczyć się ludzi i samemu popełniać błędy. Choć widząc dzisiaj naszą grupę, wierzę, że tych błędów było niewiele.

    Później przyszła nauka i wzrost. Zaczęliśmy coraz lepiej rozumieć siebie jako drużynę. Przetrwaliśmy okresy, które bywają szczególnie trudne dla młodych grup – zimę i czas świąteczny, a następnie pierwsze wakacje. Pierwsze starty przyszły dopiero po dziewięciu miesiącach naszego działania. Zanim więc pojawiły się wyniki, medale i puchary, musiała powstać drużyna, która po prostu chciała być razem. Z czasem przekonaliśmy się również, że potrafimy organizować coraz większe przedsięwzięcia, wyjazdy i zawody. Pojawiły się sukcesy sportowe, rosła liczba zawodników, treningów, startów i nowych wyzwań. I właśnie sukces postawił przed nami kolejne zadanie.

    Czas dojrzeć

    Baszta jest dziś liczną drużyną. Przy takiej liczbie osób, wydarzeń, treningów, wyjazdów i planów coraz trudniej jednej osobie wszystko dostrzec, wszystkiego dopilnować i o wszystkim decydować. Ale nie chodzi wyłącznie o liczbę obowiązków.

    Pewnie na początku tak być musiało. Kiedy coś dopiero powstaje, ktoś musi wyznaczyć kierunek, podejmować decyzje i brać za nie odpowiedzialność. Dzisiaj tak być już nie może. Byłoby to zwyczajnie nieuczciwe wobec ludzi, którzy przez te lata razem ze mną budowali tę drużynę, zdobywali doświadczenie i wielokrotnie pokazywali, że można na nich polegać.

    Ta ekipa dała mi ogromną przestrzeń do realizowania się jako trener i działacz. Nie zamierzam z tych ról rezygnować, ale chcę się nimi dzielić. Wiecie co? Ogromną frajdę daje obserwowanie, jak zawodnicy się rozwijają, poprawiają swoje wyniki, stają na podium albo po prostu stają się sprawniejsi i zdrowsi. Niech inni też tego doświadczą. Dlatego obecny etap uważam za jeden z najważniejszych w naszej krótkiej historii. Trochę tak, jakby Baszta właśnie wychodziła z inkubatora. Nadal chcemy się rozwijać i uczyć, ale jesteśmy już gotowi, aby szerzej dzielić się odpowiedzialnością.

    Rada Drużyny

    Pierwszym krokiem było powołanie Rady Drużyny. W jej skład weszli Danuta Romańak, Barbara Badowska-Stefańska oraz Oleksii Kuzhylnyi. Wybór całej trójki był jednogłośny. To najlepsze potwierdzenie ogromnego kredytu zaufania, jakim cieszą się w naszej ekipie. Rada nie ma być ozdobnikiem ani kolejnym formalnym ciałem. Ma być miejscem rozmowy o drużynie, jej potrzebach, problemach i kierunkach rozwoju. Chcemy korzystać z różnych doświadczeń i punktów widzenia, a decyzje dotyczące przyszłości sekcji podejmować coraz szerzej. To również ważny sygnał dla mnie samego. Nie muszę i nie powinienem mieć odpowiedzi na każde pytanie. Czasem ktoś zobaczy coś, czego ja nie dostrzegę. Czasem będzie miał lepszy pomysł. A czasem zwyczajnie powie: „Bogdan, tym razem nie masz racji”. I bardzo dobrze. Na tym również polega dojrzewanie.

    Budujemy sztab szkoleniowy

    Drugą decyzją, do której również dojrzewałem, było wskazanie osób, które będą rozwijały się w kierunku pracy szkoleniowej. Od kilku miesięcy podczas treningów wspiera mnie Katarzyna Lemanczyk, prowadząc m.in. stretching. Naturalną koleją rzeczy jest więc skierowanie jej na kurs instruktorski. Drugą osobą, na którą postawiłem, jest Alicja Krawczyk. Po ukończeniu przez obie szkolenia chcemy zrobić następny krok i stworzyć sztab szkoleniowy Nordic Walking Baszty Bytów. A może ktoś jeszcze?

    I dodam coś, czego im jeszcze nie mówiłem: na kursie instruktorskim się nie zatrzymamy. Kolejnym etapem będzie zaliczanie modułów kursów trenerskich NWPL. Przez lata działalności w piłce nożnej miałem okazję obserwować, jak funkcjonują rozwinięte kluby. Trener nie był w nich człowiekiem od wszystkiego. Otaczał go sztab, w którym poszczególne osoby odpowiadały za przygotowanie motoryczne, pracę z bramkarzami, taktykę czy inne elementy szkolenia. Każdy miał swoją specjalizację, ale wszyscy pracowali na jeden wynik.

    Konsultowałem ten pomysł z Nordic Walking Poland i spotkał się on z bardzo pozytywnym odbiorem. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że idziemy w dobrym kierunku. Oczywiście Nordic Walking to inna dyscyplina i zupełnie inna skala, ale sama idea jest mi bardzo bliska.

    Nie potrzebujemy kilku takich samych Bogdanów. Potrzebujemy ludzi, którzy będą się uzupełniać. Chcę, żeby sztab dał tej drużynie to, czego ja sam – nawet przy najlepszych chęciach – dać jej nie mogę. Inne spojrzenie, inne doświadczenia, różne specjalizacje, więcej uwagi poświęconej pojedynczemu zawodnikowi.

    Bez względu na to, czy walczy o podium, poprawienie życiówki, lepszą technikę, czy po prostu chce być sprawniejszy i zdrowszy.

    Chciałbym, aby każde z nas miało wspólną bazę wiedzy i potrafiło samodzielnie pracować z grupą, a z czasem rozwijało się również we własnej specjalizacji. Trening to przecież nie tylko technika i przygotowanie fizyczne. To także motywacja, koncentracja, pewność siebie, radzenie sobie z porażką czy presją startową. Tu pojawia się choćby przestrzeń dla psychologii sportu. Ktoś może pójść mocniej w przygotowanie motoryczne, ktoś w technikę, ktoś w jeszcze inną stronę. Każde z nas może wnieść coś swojego. I właśnie o to chodzi – żebyśmy razem mogli dać zawodnikom więcej, niż którekolwiek z nas byłoby w stanie dać im samodzielnie.

    Nie oznacza to, że zamierzamy teraz wszystko wywracać do góry nogami. Nasze spojrzenie na Nordic Walking, sposób stawiania celów, taktykę startową czy wiele elementów szkolenia mamy już wypracowane i nie ma sensu zmieniać czegoś tylko dla samej zmiany. Tym bardziej, że ten model po prostu działa. Najlepszym dowodem jest fakt, że dzisiaj jesteśmy liderem Polskiej Ligi Nordic Walking. Tyle że sukces może być zarówno nagrodą, jak i pułapką. Najgorsze, co moglibyśmy teraz zrobić, to uznać, że skoro jesteśmy na pierwszym miejscu, wszystko już wiemy i niczego więcej nie potrzebujemy. Nie chcemy zadowolić się jednym udanym sezonem. Chcemy patrzeć dalej – zastanawiać się, czego będziemy potrzebowali za rok, dwa czy trzy lata i rozwijać się, zanim pojawi się konieczność zmian. Nie budujemy więc wszystkiego od nowa. Budujemy dalej na tym, co już działa.

    Coraz bardziej „my”

    Nie zmieniamy tego, co działa. Robimy kolejny krok. Chcemy szerzej dzielić się wiedzą, zadaniami i odpowiedzialnością, bo właśnie tak rozumiemy dojrzewanie drużyny. Narodziny i obserwacja nauczyły nas patrzeć. Nauka i wzrost – działać. Zdolności organizacyjne – brać odpowiedzialność. Sukces – dzielić się nią z innymi.

    Wychodzimy z inkubatora. Idziemy dalej.

  • Dwa medale i 6 miejsce Baszty w Europie

    Dwa medale i 6 miejsce Baszty w Europie

    Dwa miejsca na podium, 12 rekordów życiowych i szóste miejsce drużynowo w stawce 129 klubów z 24 państw. Zaledwie 16 zawodników Baszty Bytów wystartowało w Mistrzostwach Europy Nordic Walking w Bełchatowie, ale niewielka reprezentacja wróciła do domu z wynikami, z których możemy być naprawdę dumni.

    Pobudki właściwie nie było, bo… dopiero zaczęła się noc. Zbiórka chwilę po północy po to, aby około 24 godziny później wrócić dokładnie w to samo miejsce. Co wydarzyło się pomiędzy? W największym skrócie: około 850 kilometrów jazdy autobusem, starty 16 zawodników Baszty, dwa miejsca na podium i szóste miejsce drużynowo w Mistrzostwach Europy.

    Dwa miejsca na podium

    Największe indywidualne sukcesy odnieśli Mirella Kapica i Adam Łoza. Mirella wystartowała na najdłuższym dystansie 20 km. Z czasem 2:29:05 zajęła 10. miejsce wśród kobiet, a w swojej kategorii K55 wywalczyła drugie miejsce. Na 5 km na podium stanął Adam Łoza. Czas 36:38 dał mu trzecie miejsce w kategorii M18.

    Blisko podium znalazła się także Aniela Kożykowska. Na dystansie 10 km zajęła czwarte miejsce w K65. Na tym samym dystansie Izabela Metel była szósta w K45, a Barbara Badowska-Stefańska piąta w K65.

    Szósta drużyna Mistrzostw Europy

    Dwa indywidualne miejsca na podium były powodem do ogromnej radości, ale na szczególną uwagę zasługuje wynik całego zespołu. Baszta Bytów zajęła 6. miejsce w klasyfikacji drużynowej Mistrzostw Europy. Sklasyfikowano 129 klubów reprezentujących 24 państwa, a zwyciężyła NW Sevilla z Hiszpanii.

    Ten wynik cieszy tym bardziej, że do Bełchatowa pojechaliśmy w zaledwie 16-osobowym składzie. Nie mieliśmy więc za sobą siły liczebnej, którą potrafimy wykorzystywać podczas krajowych zawodów. Tym razem każdy dobry rezultat miał szczególne znaczenie.

    A tych dobrych rezultatów było sporo. Aż 12 z 16 zawodników Baszty ustanowiło w Bełchatowie swoje rekordy życiowe. Trzech na czterech naszych reprezentantów wracało więc z Mistrzostw Europy z najlepszym wynikiem, jaki osiągnęli dotychczas na danym dystansie. To właśnie suma indywidualnych rezultatów przełożyła się na znakomity wynik całej drużyny. Mistrzostwa Europy w Bełchatowie były kolejnym ważnym przystankiem w krótkiej przecież historii naszej sekcji. Tym razem nie jechaliśmy największą ekipą. Nie mogliśmy oprzeć wyniku na liczebności.

    Pojechało 16 osób. Dwie stanęły na podium. Dwanaście ustanowiło rekordy życiowe. A razem wywalczyliśmy 6. miejsce wśród 129 sklasyfikowanych klubów z 24 państw. Z Bełchatowa wróciliśmy zmęczeni. Ale zdecydowanie było warto.

  • MEDALOWY DOROBEK BASZTY – idziemy dalej

    MEDALOWY DOROBEK BASZTY – idziemy dalej

    W tym miejscu chcemy udokumentować nasze medalowe osiągnięcia.

    Baszta Bytów to wciąż młody klub, który zaczynał od poziomu rekreacyjnego. Dziś cieszymy się z miejsc na podium w poszczególnych kategoriach wiekowych, ale szczególne znaczenie mają dla nas pierwsze sukcesy drużynowe w klasyfikacji open. To wyraźny sygnał, że obrany kierunek ma sens.

    Umówmy się przy tym na jedną zasadę: w tym zestawieniu uwzględniamy wyłącznie osiągnięcia rangi mistrzowskiej, pucharowej oraz ligi Nordic Walking. Starty lokalne i regionalne traktujemy przede wszystkim jako formę treningu – choć przyznajemy, że również one dają sporo radości.

    Nasza historia startów na arenie ogólnopolskiej zaczęła się od jednego zawodnika. Na swoje pierwsze zawody – i to od razu Mistrzostwa Polski – pojechał Bogdan Adamczyk, wówczas świeżo upieczony instruktor, jeszcze bez zaplecza grupy treningowej.

    Ten start zapoczątkował regularny udział w całym cyklu Pucharu Polski 2023, obejmującym zawody m.in. w Wągrowcu, Wasilkowie, Kolbuszowej, Barlinku, Polanicy-Zdroju (górskie MP), Warszawie (ME) oraz Bełchatowie (PŚ). Zebrane punkty dały 2. miejsce w klasyfikacji generalnej sezonu.

    Baszta jako zespół zaczęła częściej wyjeżdżać na zawody w 2024 roku. Starty w Czerwonaku (MP), Bydgoszczy (MP) i Bełchatowie (MŚ) przyniosły solidne przetarcie i cenne doświadczenie. Na pierwsze podium trzeba było jednak poczekać do 29 września 2024 roku – i znów historia zatoczyła koło, bo sukces przyszedł w Potęgowie.

    Podczas zawodów rangi Pucharu Polski na podium stanęli: Anna Sudoł – 2. miejsce, K65 (5 km), Paulina Bazner – 2. miejsce, K30 (5 km), Grażyna Szyca – 2. miejsce, K50 (5 km), Piotr Burliński – 2. miejsce, M40 (5 km), Barbara Badowska-Stefańska – 2. miejsce, K60 (10 km),
    Aniela Kożykowska – 3. miejsce, K60 (10 km), Maciej Frymus – 3. miejsce, M30 (10 km).

      Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl

    1. REKORDY ŻYCIOWE – każdy wynik ma historię

      REKORDY ŻYCIOWE – każdy wynik ma historię

      Rekord życiowy to nie tylko cyfra w tabeli. To moment, w którym coś „kliknęło”. To dzień, w którym technika, pogoda, dyspozycja i głowa zagrały razem. W naszej sekcji takie momenty zdarzają się coraz częściej – i to widać jak na dłoni.

      Wyniki zapisane w zestawieniu rekordów życiowych pokazują coś, czego nie odda żaden zwykły wykres: ciągły rozwój naszych zawodników. Prawie każda z tych liczb ma swoją datę z 2024 lub 2025 roku. I to dla mnie największy powód do dumy – rekordy padają nie dlatego, że ktoś trenuje zawodowo, ale dlatego, że jako grupa po prostu idziemy do przodu. Regularnie. Sumiennie. Po swojemu.

      Ta lista żyje. Praktycznie co tydzień muszę coś w niej zmieniać, dopisywać, aktualizować – bo kolejna osoba zrobiła swój najlepszy czas na 5 km, ktoś inny poprawił „życiówkę” na dziesiątce, a następny wrócił z zawodów z nowym wynikiem na 20 km.

      To znak, że praca wykonywana na treningach naprawdę działa. W dodatku robimy to na wielu dystansach. Nie jesteśmy sekcją wyspecjalizowaną wyłącznie w 5 km albo wyłącznie w dłuższych trasach.

      Rekordy życiowe są też świetnym barometrem potencjału. Widać wyraźnie, jak wiele osób ma jeszcze spory margines do poprawy – i to daje ogromną motywację. Z każdym kolejnym startem, z każdym sezonem, te liczby będą rosły. A my – jako sekcja – będziemy przełamywać kolejne granice.

      Można powiedzieć, że rekordy to historia pisana małymi, ale konsekwentnymi krokami. I właśnie z takich kroków powstała Baszta Bytów. Zwykli ludzie, normalne życie, codzienna praca… i sport, który stał się dla nas wszystkim czymś znacznie większym.


      Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl

    2. RANKING KLUBOWY – nasza droga i postępy

      RANKING KLUBOWY – nasza droga i postępy

      Tworzymy własną historię wyników. Nie po to, by komukolwiek dorównać, ale by mierzyć się z tym, kim byliśmy wczoraj. Ranking klubowy Baszty Bytów to zapis pracy zwykłych ludzi, którzy w wolnym czasie znaleźli w Nordic Walkingu coś więcej niż rekreację.

      Ranking klubowy Baszty Bytów to zestawienie, które ma dla nas wyjątkową wartość – nie dlatego, że bijemy w nim spektakularne rekordy na miarę ogólnopolskich mistrzów, ale dlatego, że pokazuje drogę, jaką pokonaliśmy jako sekcja, która powstała od zera.
      Nie z gotowych struktur, nie z przejętych zawodników, nie z cudzych fundamentów. To praca wykonana od podstaw – przez ludzi, którzy przyszli na pierwszy trening z ciekawości, czasem z obawą, czasem po latach przerwy od jakiegokolwiek sportu.

      Właśnie dlatego ten ranking jest tak ważny. Każde nazwisko na liście należy do kogoś, kto robi to rekreacyjnie – po pracy. Między obowiązkami, czasem walcząc ze zmęczeniem, czasem z własnymi słabościami. A jednak te osoby regularnie stają na starcie zawodów w różnych częściach Polski. I coraz częściej wracają z wynikami, które jeszcze rok temu wydawały im się poza zasięgiem.

      Mamy świadomość, że zaglądać tu będą także zawodnicy z krajowej czołówki. Do nich nam jeszcze daleko – i mówimy to z pełną pokorą. Ale ten ranking nie powstał po to, by porównywać się z kimś innym. Powstał po to, by udokumentować naszą własną drogę rozwoju.

      Mamy osoby specjalizujące się w różnych dystansach – 5, 10 i 20 km – oraz zawodników, którzy próbują swoich sił na nowych trasach, w nowych miejscach i w nowych warunkach. Dynamiczne zmiany w tabeli pokazują, że z każdym miesiącem rośniemy jako sekcja, a poziom wyrównuje się w sposób wręcz imponujący.

      Warto też dodać, że nasz ranking dopiero się rodzi. Przy krótszych dystansach widać już plejadę wyników, ale na dłuższych trasach – takich jak 20 km – baza jest jeszcze skromna. To naturalne, bo wiele osób dopiero oswaja się z rywalizacją, a długie dystanse wymagają czasu, odwagi i doświadczenia. Z każdym kolejnym sezonem te rubryki będą się zapełniać, a różnice między zawodnikami staną się wyraźniejsze. Ranking jest więc w fazie budowy – i właśnie dlatego tak fascynująco ogląda się jego kolejne aktualizacje.

      Ten ranking jest żywy. Będzie się zmieniał, będzie rósł, a my będziemy dopisywać kolejne linijki – z dumą, ale i świadomością, że to dopiero początek naszej historii.


      Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl

    3. TEST COOPERA – progres jest tutaj

      TEST COOPERA – progres jest tutaj

      Jesienna edycja Testu Coopera pokazała nam więcej, niż spodziewaliśmy się zobaczyć. W ciągu 12 minut każdy z nas zmierzył się nie tylko z dystansem, ale i z samym sobą – a wyniki udowodniły, że jako drużyna rośniemy szybciej, niż myśleliśmy. To właśnie tutaj zaczyna się prawdziwy progres: na równej bieżni, pod jupiterami, w atmosferze, która łączy pokolenia i motywuje do kolejnego kroku.

      Październikowe i listopadowe wieczory na stadionie lekkoatletycznym w Bytowie minęły pod znakiem sportowej mobilizacji, zdrowej rywalizacji i – co najważniejsze – sprawdzianu wydolności całej naszej sekcji. W ciągu kilku tygodni przeprowadziliśmy trzy pełne tury Testu Coopera w wersji Nordic Walking oraz dodatkowe pomiary dla osób, które nie mogły uczestniczyć w pierwszych terminach. Łącznie w teście wzięło udział aż 47 zawodników – 38 kobiet i 9 mężczyzn. To ogromna grupa, pokazująca, jak bardzo nasi uczestnicy chcieli poznać swój realny poziom wytrzymałości.

      Wszystkie starty odbywały się po zmroku, przy włączonych jupiterach oświetlających bieżnię. Ten klimat dodawał wydarzeniu wyjątkowej atmosfery – czuć było sportowe skupienie, ale i pozytywną adrenalinę.

      Dla nowych członków grupy test stał się pierwszym poważnym punktem odniesienia, tzw. poziomem zero, od którego zaczną obserwować swój postęp. Dla stałych bywalców była to okazja, by sprawdzić efekty długiego okresu treningowego. Dla mnie jako prowadzącego – moment bardzo wartościowej diagnozy techniki, tempa, wytrzymałości i regularności.

      Średni wynik całej sekcji wyniósł około 1533 metrów, co oznacza bardzo solidny poziom ogólny. Wśród kobiet średnia to 1523 m, a mediana 1534 m, co świadczy o dużej spójności grupy. Wśród mężczyzn średnia wyniosła 1566 m.

      W czołówce kobiet znalazły się: Alicja Krawczyk (1745 m), Izabela Metel (1704 m), Anna Sudoł (1660 m) i Danka Romańak (1625 m). Wśród mężczyzn bardzo dobre wyniki uzyskali: Kazimierz Cuppa (1788 m), Adam Łoza (1727 m), Bogdan Adamczyk (1678 m), Bogdan Łoza (1648 m), Cezary Obracht-Prondziński (1625 m) i Marcin Heron (1610 m). Różnorodność wiekowa uczestników – od 10 do ponad 70 lat – tylko potwierdza, że Nordic Walking naprawdę łączy pokolenia i daje każdemu szansę na sportowy rozwój.

      Ostatnia tura dostarczyła także niespodziewanych emocji. Świetny pojedynek stoczyli Kasia Lemanczyk i młody Adam Łoza, idąc niemal ramię w ramię przez ponad dziesięć minut. W końcówce Kasia przyspieszyła i przecięła linię z wynikiem 1793 m – zaledwie 7 metrów poniżej poziomu „mistrzowski krok”. Bez wątpienia przy następnej edycji powalczy o tę granicę. W ostatnich sesjach dołączyli także nowi zawodnicy: Małgorzata Ruszer, Małgorzata Szafraniec, Zbigniew Badowski i Katarzyna Żmuda-Trzebiatowska, którzy spisali się znakomicie.

      Wszystkie wyniki, ułożone w skale ocen, potwierdzają jedną rzecz: nasza sekcja jest niezwykle wyrównana, a rozpiętość osiąganych dystansów jest niewielka. Oznacza to, że trenujemy w zbliżonym tempie i na podobnym poziomie wydolności, co przekłada się na jakość wspólnych marszów.

      Aż 17 osób zdobyło ocenę „super kondycja”, a wiele innych „bardzo dobrą formę”. To imponujące rezultaty, zwłaszcza że dla niektórych uczestników był to pierwszy tak poważny test.

      Warto przy tej okazji przypomnieć, czym właściwie jest Test Coopera. Stworzony w 1968 roku przez doktora Kennetha Coopera, amerykańskiego lekarza i twórcę idei „fitnessu cardio”, miał być prostym, ale skutecznym narzędziem do oceny wydolności organizmu. Dwanaście minut wysiłku to idealna równowaga między czasem zbyt krótkim, żeby coś ocenić, a zbyt długim, by mógł dotyczyć każdego.

      W wersji Nordic Walking test nabiera dodatkowego wymiaru. Tutaj liczy się nie tylko siła nóg i płuc, ale także technika, rytm pracy rąk, symetria i umiejętność trzymania tempa. Kto maszeruje świadomie – wygrywa z czasem. Kto idzie chaotycznie – szybko uczy się, że 12 minut potrafi trwać wieczność. Dlatego ten test jest dla mnie nie tylko pomiarem liczbowym, ale także ćwiczeniem pokory, koncentracji i samopoznania.

      Warto też dodać, że cała jesienna sesja Testu Coopera miała swoje ukryte drugie dno. Celowo nie zdradzałem wszystkiego od razu – chciałem, aby uczestnicy sami odkryli, że dystans zapisany na kartce staje się ich osobistym celem. Wynik to liczba metrów, ale zarazem pierwszy punkt na osi czasu. Podczas kolejnego testu każdy zobaczy czarno na białym, czy dobrze przepracował zimę i wiosnę. Dla jednych sukcesem będzie progres, dla innych utrzymanie formy, a dla niektórych – po prostu świadomość, że robią coś dla siebie.
      Cała jesienna edycja Testu Coopera była więc czymś więcej niż zwykłym sprawdzianem. Była wspólną przygodą, sportowym lustrem i mocnym akcentem wieńczącym sezon. Dziękuję wszystkim uczestnikom za serce, wysiłek i determinację. Przed nami kolejne miesiące pracy i… kolejna edycja testu, która zapowiada się jeszcze ciekawiej niż pierwsza.


      Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl

    4. Kulisy pracy sekcji, czasami niewidoczne

      Kulisy pracy sekcji, czasami niewidoczne

      Komunikacja to podstawa, a pełna i sprawna komunikacja to coś naprawdę bezcennego. Dlatego każdy zawodnik otrzymuje SMS-a o najbliższym treningu, a dodatkowo znajduje się na naszej grupie WhatsApp, gdzie publikujemy najważniejsze informacje, przypomnienia i relacje z bieżących działań.

      Panuje tu pełna otwartość – każdy może powiedzieć coś mądrego, wnieść pomysł albo dopytać, jeśli czegoś nie jest pewien. To buduje atmosferę współpracy i poczucie, że jesteśmy jednym zespołem.

      Aktywny pozostaje także nasz profil na Facebooku, gdzie wszystkie treningi są numerowane i opisywane. Publikujemy zapowiedzi, podsumowania, zdjęcia, wyniki, ciekawostki i relacje z wydarzeń. Dzięki temu każdy, nawet jeśli akurat nie może być z nami w terenie, wie, co się dzieje i czym żyje sekcja.

      Największym wsparciem są samorządy, ale każda złotówka z dotacji oznacza konieczność napisania wniosku, aktualizacji projektu i rozliczenia zadania. A kto choć raz siedział nad wnioskiem, ten wie, ile to kosztuje pracy… i ile potrafi kosztować wkładu własnego.

      Sekcja działa także dzięki wpłatom członkowskim oraz wpłatom na cele statutowe, które pozwalają rozwijać treningi, kupować sprzęt czy organizować wydarzenia. Ale to nie wszystko. Baszta Nordic Walking angażuje się również w działania społeczne: wspiera grupy senioralne, prowadzi zajęcia dla podopiecznych Środowiskowego Domu Samopomocy, bierze udział w akcjach takich jak „Różowa Wstążeczka” czy inicjatywy na rzecz hospicjum domowego. Prowadzimy też treningi pokazowe w różnych miejscach powiatu bytowskiego.

      Wszystkie te działania odbywają się w duchu wolontariatu, często z naszym własnym wkładem – bo wiemy, że warto robić coś dobrego dla innych. Po dwóch latach obecności w strukturach MLKS Baszty Bytów nasza sekcja ma już swojego przedstawiciela w zarządzie (Wiceprezes ds. Nordic Walking) oraz reprezentację w Komisji Rewizyjnej, co tylko potwierdza, jak poważnie traktujemy rozwój tej dyscypliny.

      Organizacja imprez i zawodów pochłania mnóstwo energii, ale robimy to nie dla chwały, tylko dla rozwoju Nordic Walkingu w naszym powiecie. Daje nam to radość, satysfakcję i poczucie, że budujemy coś trwałego – krok po kroku, trening po treningu, ludzie z ludźmi.


      Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl

    5. Tak trenuje ekipa BASZTY BYTÓW

      Tak trenuje ekipa BASZTY BYTÓW

      W treningu najważniejsze są regularność i powtarzalność. Każde zajęcia wpisują się w szerszy plan, w którym obciążenia rosną stopniowo zgodnie z zasadami treningu sportowego.

      Sezon dzieli się na cykle, cykle na mikrocykle, a każdy z nich zaczyna się od lżejszych jednostek, by później stopniowo dokładać intensywności. W teorii brzmi to jak wykres sinusoidy. W praktyce – jest po prostu dobrym rytmem, który trzyma drużynę w formie.

      Trening zaczynamy zawsze tak samo: od solidnej rozgrzewki. Pod koniec zajęć jest stretching, bo rozciąganie to obowiązkowa część pracy nad techniką i zdrowiem. Cała reszta to marsz – ale marsz mądrze poprowadzony.

      Żeby marsz nie był tylko marszem, pojawiają się również fartleki. Dzielimy grupę na mniejsze zespoły, w których ostatnia osoba wyprzedza całą resztę i wraca na swoje miejsce, dając sygnał kolejnemu ostatniemu. Proste, dynamiczne, wciągające – i świetnie rozwija technikę.

      Treningi to także dwie stacje ćwiczeń: w parach, tabaty, zestawy siłowe, czasem drobne niespodzianki zależnie od miejsca, warunków i nastroju drużyny. A między tym wszystkim jest jeszcze nasz ukochany „nordic plotking” – chwila rozmowy, oddechu, żartu. To spaja ludzi mocniej niż niejeden kilometr.

      W zajęciach zwykle uczestniczy od 15 do 30 osób. Atmosfera jest życzliwa i otwarta. Każda nowa osoba zostaje przywitana jak gość, a trener zawsze poświęci chwilę, by poprawić technikę i dać poczucie bezpieczeństwa. Nie ma presji obecności. Kto chce – ten jest. To jedna z recept na silną grupę: nic na siłę, tylko z radością i potrzeby ruchu.

      Od czasu do czasu robimy też zajęcia specjalne – z przewodnikiem w Lisiej Kępie, marsz pomarańczowy dla osób z rzadkimi chorobami, wyjścia charytatywne albo tematyczne. Każdy trening ma swój kolor, a każdy niedzielny poranek swoją małą historię.


      Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl

    6. Wieczorami trenujemy POD JUPITERAMI

      Wieczorami trenujemy POD JUPITERAMI

      Żyjemy w klimacie, w którym przez większą część roku po południu robi się ciemno, dlatego najbezpieczniej i najwygodniej trenuje się pod jupiterami. Mamy to szczęście, że w Bytowie stoi nowoczesny stadion miejski z bieżnią lekkoatletyczną, która nadal pachnie świeżością.

      To może nieco bardziej syntetyczna odmiana Nordic Walkingu, ale – jak pokazały zawody Pucharu Świata w Bełchatowie – bieżnia sprawdza się zarówno w treningu, jak i w rywalizacji. Warto przypomnieć nasz szósty wynik na świecie w sztafecie mieszanej 2 × 2000 m, który udowodnił, że Nordic Walking świetnie odnajduje się w lekkoatletycznym otoczeniu.

      Skoro tak, naturalnym krokiem było przenieść pierwiastek rywalizacji również na bytowską bieżnię. Tak narodził się pierwszy w Polsce oficjalny Test Coopera w Nordic Walkingu. Do tej pory kojarzony wyłącznie z biegami, u nas zyskał nowe życie. Przygotowaliśmy własną tabelę wyników i zmierzyliśmy wydolność całej sekcji w 12-minutowym marszu. Kolejne testy dadzą nam idealny materiał porównawczy – czyste dane i realną ocenę postępu każdego zawodnika.

      Nawet interwały świetnie się tutaj sprawdzają – wystarczy gwizdek i odcinki same się układają. Do tego doszła jeszcze zabawa w marsz australijski, w którym co minutę odpada jeden zawodnik. Prosta zasada, wielkie emocje, a przy tym świetne urozmaicenie treningu.

      Bieżnia jest również znakomitym miejscem dla seniorów – równa, bezpieczna, przewidywalna i całkowicie pozbawiona niespodzianek terenowych. Można tu spokojnie pracować nad techniką, rytmem marszu i świadomością ruchu. A jupitery? Robią swoje. Gdy światła zapalają się pełną mocą, człowiek ma wrażenie, że świat poza bieżnią znika. Zostajemy tylko my, światło i kije – nic więcej nie trzeba.

      Dla formalności: bytowski stadion nazywamy potocznie stadionem miejskim, jednak oficjalnie jest to kompleks Basenowo-Sportowy Nimfa, a dawniej Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji (MOSiR). W tym należą się słowa podziękowania prezesowi i obsłudze Nimfy za możliwość uprawiania Nordic Walkingu na naszym stadionie.


      Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl

    7. Pod skrzydłami NORDIC WALKING POLAND

      Pod skrzydłami NORDIC WALKING POLAND

      Czasami przypadek potrafi zmienić nasze życie bardziej, niż moglibyśmy przewidzieć. Tak było, gdy Bogdan Adamczyk – szukając w Internecie wskazówek, jak poprawnie chodzić z kijami – trafił na ogłoszenie Nordic Walking Poland o kursie instruktorskim. Zapisał się, chcąc przede wszystkim nauczyć się lepszej techniki. Wrócił… jako instruktor.

      Pół roku później okazało się, że osoby, które przyszły na pierwsze zajęcia w Bytowie, chcą ćwiczyć dalej. Brakowało tylko doświadczenia. Grupa była jednak cierpliwa, a prowadzący improwizował tyle, ile było trzeba, by działać mądrze i bezpiecznie. I wtedy znowu z pomocą przyszło Nordic Walking Poland. Kolejne kursy – m.in. moduły medyczne, kształtowanie sylwetki i przygotowanie zawodnika do sezonu – sprawiły, że z instruktora Bogdan stał się trenerem. Od tego czasu Baszta pozostaje w stałym kontakcie z Marcinem Szulcem i Heleną Szulc – duetem, który kreuje polski i światowy Nordic Walking.

      Ta współpraca nie kończy się na szkoleniach. Dziś klub uczestniczy również we współorganizacji dużych wydarzeń sportowych. W Miastku odbył się Puchar Polski, a w Bytowie – pierwszy Ogólnopolski Konwent Nordic Walking. To dopiero początek. Razem z NWPL planujemy kolejne wydarzenia, dzięki którym powiat bytowski staje się ważnym punktem na mapie Nordic Walkingu w Polsce. I to jest proces, który daje nie tylko satysfakcję, ale i poczucie, że robimy coś naprawdę wartościowego.

      A czym jest Nordic Walking Poland? To oni organizują Polską Ligę Nordic Walking, Puchary Polski i Mistrzostwa Polski. Zajmują się szerokim systemem szkolenia sędziów, instruktorów i trenerów. Co ważne, NWPL ma wpływ także na rozwój światowego nordicu organizując chociażby Światową Ligę Nordic Walking w Europie, Azji, Afryce, Ameryce Płd, a w planach jest także Ameryka Północna i Środkowa. Wreszcie to oni organizują Mistrzostwa Europy i Mistrzostwa Świata, i robią to naprawdę fantastycznie. Helena i Marcin przyciągają tłumy. Czy można sobie wymarzyć lepsze zaplecze?


      Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl