• Puchar Polski w Bytowie. Klub opowiedziany głosami zawodników

    Puchar Polski w Bytowie. Klub opowiedziany głosami zawodników

    Puchar Polski Nordic Walking w Bytowie to nie tylko sportowa rywalizacja, ale także historia ludzi, którzy tworzą sekcję Nordic Walking Baszta Bytów. Przed zawodami, które odbędą się 11 kwietnia w Mądrzechowie, oddajemy głos zawodnikom – od debiutantów po medalistów – i pytamy, czym dla nich jest Nordic Walking oraz dlaczego zdecydowali się wystartować właśnie tutaj.

    Różne drogi do Nordic Walkingu

    Dla wielu osób Nordic Walking zaczyna się bardzo niepozornie – od spaceru, potrzeby ruchu albo chwili oddechu po pracy. Dla Asi Cichosz będzie to pierwszy start w zawodach tej rangi. – To mój pierwszy raz w zawodach. Kiedyś trzeba spróbować i poczuć, jak to jest – mówi. Nordic Walking to dla niej wyjście z domu, kontakt z naturą i czas na zebranie myśli po ciężkim tygodniu. – To sprawdzanie swoich możliwości, ale tylko dla samej siebie.

    Na co dzień uzupełnia treningi jogą, pilatesem i stretchingiem, a niedzielne wyjścia w teren stały się stałym punktem tygodnia. Podobnie patrzy na tę dyscyplinę Teresa Krefft, która jest z Basztą od niedawna. – Dla mnie Nordic Walking to zdrowy czas spędzony z fajnymi ludźmi, oderwanie od codzienności i chwila relaksu – przyznaje.

    Zawody traktuję jako przygodę – dodaje Teresa.

    Mariola Wejman zwraca uwagę na praktyczny, codzienny wymiar treningów. – To świetna forma aktywności po pracy. Pozwala dotlenić organizm, rozładować napięcie i uporządkować myśli – mówi. – Ludzie, z którymi maszeruję, dają pozytywną energię i to sprawia, że ten czas jest jeszcze przyjemniejszy.

    Nordic Walking jako proces i wspólnota

    Dla części zawodników kluczowe znaczenie ma nie sam wysiłek, ale proces i atmosfera, która sprawia, że chce się wracać. Danka Romańak jest z Basztą od samego początku i dobrze pamięta pierwsze treningi.
    Nordic Walking pomaga mi budować kondycję, daje radość – taką wewnętrzną satysfakcję – i możliwość nawiązywania relacji z ludźmi pozytywnie nastawionymi do życia – mówi. – W niedzielę skoro świt nikt nie przychodzi na trening z poczucia obowiązku. Jesteśmy tam dlatego, że chcemy. Jak przyznaje, były momenty, gdy te spotkania znaczyły dla niej znacznie więcej niż sama aktywność fizyczna.

    Andżelina Łoza podkreśla rolę wzajemnego wsparcia. – Moje motywacje do startów to głównie dobra, pozytywna energia, którą czerpię od innych. Przełamuję własne granice i wychodzę ze strefy komfortu – mówi.

    Najważniejsze jest jednak zdrowie. Czuję, że moje ciało jest silniejsze i bardziej sprawne. Ruch na świeżym powietrzu wzmacnia moją odporność – mówi Andżelina

    O braku presji i swobodnej atmosferze mówi także Romana Delewaux-Żywicka. – Lubię chodzić z Wami w niedziele. To aktywnie spędzony czas w miłym towarzystwie. Taki „Nordic talking” w trakcie walking – uśmiecha się. – Nikt nie rozlicza z (nie)obecności. Start w zawodach traktuje bardziej zespołowo niż indywidualnie. – To ogólnie nie moja bajka, ale w Bytowie czy w Miastku zgłosiłam się, żeby dołożyć cegiełkę do punktów drużynowych.

    Sport, rywalizacja i przekraczanie granic

    Nordic Walking w Bytowie to również sport w pełnym znaczeniu tego słowa – z rywalizacją, wynikami i podium.
    Alicja Krawczyk, zdobywczyni miejsc na podium, zwraca uwagę na znaczenie wspólnego wyzwania. – Dla mnie Nordic Walking to znacznie więcej niż tylko kilometry w nogach. To mój czas, by odciąć się od codziennych obowiązków i naładować baterie – mówi. – Każdy trening to nie tylko wysiłek, ale też inspiracja w gronie ciekawych ludzi. Sport towarzyszy jej przez całe życie, dlatego doskonale wie, jak ważna jest atmosfera. – Nic tak nie motywuje jak wspólne wyzwanie w barwach drużyny. Zdrowy wyścig z samą sobą i innymi daje mi niesamowitego „kopa” do działania. Jestem dumna, że należę do teamu Baszta Bytów.

    Laura Żusin-Kaczmarek, na co dzień mieszkająca we Wrocławiu, regularnie wraca na Kaszuby i czuje silne przywiązanie do klubu. Lubi długie dystanse i w Bytowie wystartuje na 20 km. – Nordic Walking daje mi rytm, który lubię. Pozwala odpocząć od codzienności i wrócić szczęśliwszą – mówi. – Zawody to wyjątkowa forma wysiłku.

    Element rywalizacji pomaga przekraczać bariery, które często są tylko w głowie – dopowiada Laura

    Dla Agnieszki Kalińskiej ważna jest również lokalność i łamanie stereotypów. – Dzięki Baszcie odkryłam, że Nordic Walking można uprawiać w grupie. Chcę wystartować w barwach klubu, bo ta grupa motywuje mnie także do samodzielnych treningów – podkreśla. – Po co jechać kawał Polski, skoro zawody są 15 minut od domu? Nordic Walking może być sportem wyczynowym, a nie „nudnym spacerkiem”.

    Odwaga, by spróbować

    Jesienią na treningi przyszła Natalia Borzyszkowska razem z mężem Henrykiem. Dziś chodzą już z całą grupą i zdecydowali się wystartować w Pucharze Polski. – Nie startuję po to, żeby ścigać się za wszelką cenę. Chcę być i iść razem – mówi Natalia. – Nordic Walking daje mi siłę iść do przodu i poczucie, że nie muszę siedzieć na kanapie i czekać na starość.

    W grupie jest siła! – zapewnia Natalia.

    Podobnie o wspólnocie mówi Jolanta Obracht-Prondzyńska. – Wspólne treningi Nordic Walking to coś więcej niż ruch – to spotkanie ludzi, którzy się wspierają i dodają sobie skrzydeł – podkreśla. – Ta pasja, dzielona z innymi, dała mi radość, wiarę w siebie i odwagę, by wystartować w Pucharze Polski w Bytowie. Pierwszy start to ekscytacja, lekki stres i dużo dobrych emocji.

    Te historie są różne. Jedne zaczynają się od spaceru, inne od podium. Wszystkie spotkają się na jednej trasie – 11 kwietnia w Mądrzechowie koło Bytowa. Bez względu na tempo, wiek czy doświadczenie, najważniejsza decyzja zapada dużo wcześniej – w chwili, gdy ktoś mówi sobie: spróbuję.

    B.A.

  • Gdzie nocleg w Bytowie i okolicy?

    Gdzie nocleg w Bytowie i okolicy?

    W związku ze zbliżającymi się zawodami Pucharu Polski Nordic Walking, które odbędą się 11 kwietnia w Mądrzechowie koło Bytowa, wychodzimy naprzeciw potrzebom zawodników oraz osób towarzyszących poszukujących noclegu w regionie. Poniżej zebraliśmy listę hoteli, hotelików oraz gospodarstw agroturystycznych dostępnych w Bytowie i najbliższej okolicy. Numery obiektów odpowiadają oznaczeniom na mapie, natomiast rezerwacje i szczegóły dostępności należy ustalać bezpośrednio z wybranymi obiektami.

    1. Stacja Snu – Udorpie 93, Bytów, 59 822 33 44, 796 828 686
    2. Apartamenty Atmosfera – Pl. Wyszyńskiego 3, Bytów, 668 187 990
    3. Centrum Uła Spa – ul. Tartaczna 10, Bytów, 59 822 66 47, 576 255 000, hotel@ulanspa.pl, www.ulanspa.pl
    4. Hotel Dana – ul. Derdowskiego 1, Bytów, 59 822 60 47, www.ulanspa.pl
    5. Dom Sportowca – Hotelik – ul. Mickiewicza 13, Bytów, tel. 59 822 26 10, www.basen-bytow.pl
    6. Zielona Wzgórza – Mądrzechowo, ul. Świerkowa 1, 607 601 736, www.domkikaszuby.pl
    7. Gospodarstwo Agroturystyczne Ewy Iniarskiej – Rekowo 76, 603 896 108
    8. Gospodarstwo Agroturystyczne Marii Marszk – ul. Nad jeleniem 11, Pomysk Wlk., 606 517 506
    9. Gospodarstwo Agro. Reginy Kossak Główczewskiej – ul. Mierosławskiego 76, Rzepnica, 660 712 328
    10. Gospodarstwo Agroturystyczne Srebrny Klon – ul. Mierosławskiego 78, Rzepnica, 696 795 741
    11. Gospodarstwo Agroturystyczne Gabrieli Helta – ul. Małachowskiego 20, Bytów, 606 257 348
    12. Gospodarstwo Agroturystyczne Bernadety Grzonka – Dąbie 32, 607 458 246
    13. Lawendowe Agro – Edyta Gostomczyk – Sierzno 27, 608 145 691
    14. Kaszubski Widok – Krzysztof Wrzesiński – ul. Popiełuszki 23, Rzepnica, 608 755 476
    15. Kaszubski Widok – Krzysztof Wrzesiński – ul. Szafirowa 26, Mądrzechowo, 608 755 476

    Więcej info o Pucharze Polski: https://basztabytow.pl/mamy-to-puchar-polski-w-bytowie/

  • Partnerzy i zaplecze Pucharu Polski w Bytowie

    Partnerzy i zaplecze Pucharu Polski w Bytowie

    Organizacja wydarzenia rangi Pucharu Polski Nordic Walking to duże przedsięwzięcie logistyczne i organizacyjne, którego nie da się zrealizować w pojedynkę. Za takim wydarzeniem stoją ludzie, instytucje i partnerzy, którzy wierzą, że sport, zdrowie i aktywność społeczna mają realną wartość.

    Puchar Polski to praca zespołowa

    Puchar Polski Nordic Walking w Bytowie nie mógłby się odbyć bez wsparcia samorządów. Głównym partnerem wydarzenia jest Miasto Bytów, z burmistrzem Ireneuszem Gospodarkiem na czele. Zawody będą także sportowym akcentem w roku obchodów 680-lecia miasta Bytowa. Organizator ogólnopolskiego cyklu – Nordic Walking Poland – lokalne działania powierzył Baszcie Bytów, która odpowiada za przygotowanie trasy, zaplecza zawodów, wolontariatu oraz komunikacji wokół wydarzenia.

    Samorządy i instytucje – fundament wydarzenia

    W organizację Pucharu Polski oraz działania klubu zaangażowały się także inne instytucje. Basztę Bytów wspierają Starostwo Powiatowe w Bytowie ze starostą Leszkiem Waszkiewiczem, Nadleśnictwo Bytów z nadleśniczym Krzysztofem Rudnikiem oraz Szpital Powiatu Bytowskiego sp. z o.o. z panią prezes Beatą Hinc. Cieszymy się również ze wsparcia jednostki pomocniczej – Sołectwa Mądrzechowo, z sołtysem Eugeniuszem Wiatrowskim, które udostępnia przestrzeń i realnie pomaga w przygotowaniach.

    Partnerzy instytucjonalni i lokalne wsparcie

    Do grona partnerów wspierających działania techniczne dołącza Przedsiębiorstwo Drogowe Jereczek Romana Jereczka. Wydarzenie wspierają również osoby prywatne, w tym dr Paweł Wichłacz. Całość spina zespół organizacyjny Baszty Bytów, działający w pełni w ramach wolontariatu. Dzięki wsparciu pani dyrektor Sylwii Kontny-Białogłowicz możemy także liczyć na pomoc uczniów Zespołu Szkół Ponadpodstawowych w Bytowie, o czym z pewnością będziemy jeszcze wielokrotnie wspominać, bo warto mówić głośno o młodych ludziach, którzy aktywnie włączają się w organizację Pucharu Polski 11 kwietnia.

    Dołącz do nas

    Puchar Polski Nordic Walking oraz sekcja Nordic Walking Baszta Bytów to nie tylko jedno wydarzenie, ale ciągła obecność w przestrzeni medialnej i społecznej. Wspierając Basztę Bytów, partnerzy zyskują realną i długofalową widoczność – zarówno podczas zawodów Pucharu Polski, jak i w komunikacji klubu prowadzonej przez cały rok. To obecność w materiałach promocyjnych, na portalu klubowym, w mediach społecznościowych, a także możliwość ekspozycji podczas wydarzenia poprzez banery, elementy wizualne, pakiety startowe czy stoiska. To partnerstwo oparte na wspólnych wartościach, a nie jednorazowa reklama.

  • 174 treningi, 29 484 kilometry i 770 zestawów ćwiczeń!

    174 treningi, 29 484 kilometry i 770 zestawów ćwiczeń!

    Nie oszukujmy się – normalny człowiek raczej by tego nie liczył. Przychodzi na trening, rusza się, wraca trochę zmęczony i zadowolony. I to w zupełności wystarczy. Ale skoro przez ponad dwa lata nazbierało się sporo danych, a ktoś jednak usiadł i policzył wszystko do końca… to rzućmy na te liczby okiem. Tym bardziej, że gdy doszedłem do końca, sam się trochę zaskoczyłem.

    Od września 2023 do stycznia 2026 sekcja Nordic Walking Baszty Bytów przepracowała solidny kawał czasu. W tle pojawiały się starty, wydarzenia i – ostatnio – duże przygotowania do Pucharu Polski. Warto jednak mocno podkreślić jedno: nadrzędną działalnością Baszty były i są niedzielne, otwarte treningi. To one budują zdrowie, formę i drużynę.

    Każdy trening to osobne mikrowydarzenie

    W tym czasie przez nasze treningi przewinęło się około 160 osób. Dziś aktywnie trenuje z nami 50-60 osób. Jedni zostali na stałe, inni wybrali inną drogę, ktoś wpada rzadziej, a ktoś uznał, że to jednak nie dla niego. I to jest zupełnie normalne – w końcu nie wszyscy lubią pomidorówkę.

    W liczbach wygląda to tak: zrealizowaliśmy 174 otwarte treningi, z czego 132 w niedziele i 42 w tygodniu (wtorki i środy). Niedziela to u nas rytuał i wspólne „święto ruchu”, a treningi tygodniowe są rozszerzeniem systemu – dla tych, którzy chcą krótszej jednostki albo potrzebują częstszego kontaktu z ruchem… albo po prostu nie mogą doczekać się kolejnej niedzieli – co, jak się okazuje, zdarza się częściej, niż mogłoby się wydawać.

    Plan zamiast przypadku

    Jesteśmy raczej klubem rekreacyjno-sportowym. Wyniki, podium i sportowe akcenty traktujemy jako pozytywny skutek uboczny – miły bonus, ale nie cel sam w sobie. Jedno jest jednak pewne: jakiś plan musi być. Jakiś punkt odniesienia też musi być. I co równie ważne, musi być radość ze wspólnego spotkania.

    Plan treningowy układany jest zgodnie ze sztuką: w cyklach i mikrocyklach, ze stopniowaniem obciążeń. Na wykresie wychodzi z tego sinusoida, bo forma nie bierze się z codziennego dociskania, tylko z rozsądnego przeplatania bodźca i regeneracji. Forma była układana pod konkretne miesiące startowe i to działało.

    Choć treningi mogą wydawać się podobne do siebie – a czasami po prostu takie są – są to treningi świadome. Każda jednostka ma swój cel: fizyczny i mentalny. Czy zawsze udało się zrealizować założenia w 100%? Nie. I to też jest część treningu. Czasem trzeba dostosować się do pogody, nastroju grupy, zmęczenia, a czasem po prostu do tego, że życie przyszło z boku i trzeba odpuścić. Najważniejsze, że trzymamy kierunek, a plan jest drogowskazem – nie kajdanami.

    Podział intensywności wygląda następująco: 14 treningów czerwonych (najcięższych), 38 pomarańczowych, 75 żółtych i 47 zielonych (najsłabszych). Dominacja żółtych i zielonych nie jest przypadkiem. U nas nie ma presji ani rygoru obecności. Od początku założyłem, że nie wolno ludzi zamęczyć. Każdy ma swoje życie, rodzinę, pracę i priorytety. Rolą trenera jest prowadzić i motywować, ale też pilnować, by ruch był lekarstwem, a nie karą.

    W treningach tygodniowych mocno postawiliśmy na pracę z seniorami – choć nie tylko. To krótsze jednostki, często realizowane przy jupiterach na stadionie. To właśnie tam odbywa się wiele treningów zielonych. Część seniorów nie chodzi w niedziele, część już dołącza, inni pracują w swoim rytmie. I tu wraca prawda najprostsza: nie wiek stanowi o sile, tylko trening.

    Liczby, które mają twarz

    Jeśli ktoś zapyta, czy my tylko „chodzimy z kijkami”, odpowiedź jest prosta: my trenujemy. I mamy na to twarde dane. W analizowanym okresie wykonaliśmy łącznie 770 elementów treningowych: 234 stacje ćwiczeń, 60 tabat, 78 fartleków, 27 interwałów, 23 sprinty oraz – obowiązkowo – 174 rozgrzewki i 174 sesje stretchingu.
    Każda stacja ćwiczeń to zresztą coś więcej niż zadanie do wykonania. To w pewnym sensie rytuał: spotkanie, rozgrzewka, ćwiczenia, śmiech, zakończenie, wyciszenie… czasem żarcik. Ten rytm buduje poczucie bezpieczeństwa, przewidywalności i wspólnoty. A wspólnota w sporcie rekreacyjnym bywa ważniejsza niż tempo.

    Łącznie zrobiliśmy 1396,6 km treningu grupowego – dystans, który zaprowadziłby nas w głąb Finlandii, do miejsca narodzin Nordic Walkingu. Średnia frekwencja wyniosła 18,1 osoby. W niedziele było to 19,4, a w tygodniu 14,0. To dane wyłącznie z treningów grupowych – bez zajęć indywidualnych, które część osób realizuje dodatkowo.

    Jeśli na kimś powyższe liczby nie zrobiły wrażenia, to 3144 treningowe osobostarty – czyli suma wszystkich obecności – potrafią już zatrzymać na chwilę. A jeśli i to komuś wydaje się „tylko liczbą”, to wystarczy dodać jeszcze jedno: zliczając kilometry przechodzone przez wszystkich uczestników, wychodzi 29 484 km.
    I to już naprawdę musi zaskakiwać.

    Najczęściej trenowaliśmy w czterech miejscach: Mądrzechowo (37 treningów), Dąbie (21), Góra Siemierzycka (17) oraz stadion (16).

    Sekcja Nordic Walking Baszty Bytów powstała od zera. Na początku nie było gotowej struktury, nie było trenera, zawodników ani wypracowanej formy… Rozwijałem swój warsztat razem z ludźmi. Uczestnicy dali przestrzeń i zaufali, a ja, jak tylko potrafiłem trzymałem to w ryzach organizacyjnych. Dziś widać, że ten mechanizm działa.

    I właśnie dlatego te liczby są czymś więcej niż statystyką. Są historią pracy, spotkań i wspólnego ruchu.

  • Siła jedynki. Jak to może zmienić wynik?

    Słowo „jeden” z definicji brzmi skromnie. Jak coś, co nie może zrobić różnicy. Jedna sekunda. Jeden centymetr. Jedno wyjście z domu. Jeden trening. W sporcie wielu ludzi to lekceważy, bo szukamy skoków, przełomów i rewolucji. A potem okazuje się, że największą przewagę budują nie ci, którzy raz na jakiś czas robią wielkie „wow”, tylko ci, którzy potrafią dorzucać codziennie swoje małe, uparte +1.

    To jest właśnie temat „jedynki”. Pytanie, czy jeden to dużo. I kiedy to dużo, a kiedy mało. Bo w sporcie odpowiedź bywa zaskakująca: czasem jeden procent wygląda jak detal… a czasem jest różnicą, która na zawodach decyduje o tym, czy wyprzedzisz jedną osobę, czy będziesz patrzył na jej plecy do samej mety.

    Jeden procent, czyli więcej niż się wydaje

    Weźmy prosty przykład: dystans 10 kilometrów w czasie 1:20:00. Osiemdziesiąt minut. Brzmi równo. Brzmi solidnie. Brzmi jak treningowa norma. A teraz wyobraźmy sobie poprawę o 1%. To jest niewiele – w głowie brzmi jak kosmetyka. Jednak matematyka jest bezlitosna.

    Osiemdziesiąt minut to 4800 sekund. Jeden procent z tego to 48 sekund. Czterdzieści osiem. Nie cztery. Nie osiem. Czterdzieści osiem. W Nordic Walking to już nie jest drobna różnica. To jest przesunięcie w wynikach, które potrafi zmienić całe podsumowanie startu.

    48 sekund, czyli różnica w tabeli wyników

    I właśnie w tym momencie człowiek zaczyna rozumieć, że jedynka wcale nie musi być „mała”. Bo 48 sekund na 10 kilometrach to czasem kilka miejsc w klasyfikacji. A co najciekawsze – te sekundy nie muszą wynikać z tego, że ktoś nagle jest silniejszy czy ma wyjątkowy dzień. One często biorą się z drobiazgów, które powtarzane setki razy zaczynają działać jak dźwignia.

    Jeden centymetr kroku, czyli prawie minuta

    Dla wielu ludzi centymetr brzmi jak żart. Jak poprawka, której nikt nie zauważy. Ale dystans 10 kilometrów jest uczciwy: on sumuje wszystko, co robisz na trasie.

    Załóżmy, że zawodnik maszeruje krokiem około 90 cm. Jeśli wydłuży ten krok do 91 cm – czyli dosłownie o jeden centymetr – to na dystansie 10 km wykona około 122 kroki mniej.

    Nagle jedynka przestaje być śmieszna. Staje się konkretna. I w tym jest sens całej zabawy: drobiazg, gdy pomnożyć go przez tysiące powtórzeń, robi się ogromny.

    Jedynki techniczne: kije, rytm, czystość marszu

    Tak samo działa technika. Praca kijami, rytm, kąt wbicia, zakres ruchu, stabilizacja. Można przejść 10 kilometrów „jakoś”. A można przejść je tak, żeby każdy krok był bardziej ekonomiczny, bardziej czysty i bardziej powtarzalny.

    Nikt tu nie mówi o cudach. Tu chodzi o 1% lepszą jakość. Lepsza technika to nie jest ozdoba. To jest oszczędność energii na każdym metrze. To jest lepsze przeniesienie siły na kij. To jest spokojniejszy oddech w końcówce. Jeden procent tu, jeden procent tam… i nagle robi się przewaga.

    Basztowe jedynki: jeden podbieg więcej, jedna pętla więcej

    I teraz wejdźmy w nasze podwórko. Bo w Baszcie jedynki mają konkretne nazwy, a nie tylko procenty z podręcznika.

    To może być jedno podejście pod Górę Siemierzycką więcej. Jedna poranna pobudka więcej, kiedy najchętniej zostałoby się w łóżku, a mimo to człowiek wstaje i wychodzi w teren. Jeden sprint więcej w Mądrzechowie. Jedno kółko na Strudze więcej. Jedna pętla na Jeleniu więcej. To może być jeden zryw w sprincie na stadionie więcej – ten jeden, który wchodzi w nogi i w głowę.

    Jedynki, których nie zmierzysz stoperem

    Jest jeszcze coś, co często umyka, bo nie da się tego policzyć w sekundach. Jedynki to nie tylko krok dłuższy o centymetr, jeden sprint więcej czy jedna pętla więcej. Jedynką bywa też coś zupełnie „niemierzalnego”. Jedna rozmowa z trenerem. Jedno zatrzymanie zawodnika na chwilę, jedno pytanie: „co się dzieje?”, jedno zdanie powiedziane w dobrym momencie.

    Czasem zawodnik potrzebuje tylko tego jednego impulsu, żeby wrócić na właściwe tory. A ja, jako trener, też mam swoje jedynki. Moim zadaniem jest wychwycić moment, w którym nie potrzeba rewolucji, tylko właśnie jednej normalnej rozmowy. Takiej, która nie buduje presji, tylko porządkuje. I daje spokój. Bo to też jest procent przewagi, tylko że w głowie.

    Jedynka bez presji: to ma nam się chcieć

    W tym wszystkim nie chodzi o budowanie presji. Sport jest po to, żeby człowieka wzmacniać, a nie przygniatać. Dlatego jedynki mają być zbierane z głową. One nie mają wywoływać lęku, że „muszę”, że „nie mogę odpuścić”, że „jak dziś nie zrobię, to już po wszystkim”.

    To musi nam się chcieć. To musi być nasze. Jedynka ma być jak moneta wrzucona do skarbonki. Mała, ale Twoja. Czasami wystarczy jedna jedynka – ale konsekwentnie. Bo konsekwencja to nie jest robienie wszystkiego. Konsekwencja to robienie czegoś małego, ale regularnie.

    Psychologia sportu: wygrywa powtarzalność, nie rewolucja

    W psychologii sportu jest taka prawda, która wraca jak bumerang: rzadko wygrywa wielka zmiana. Najczęściej wygrywa drobiazg powtarzany setki razy. Jedno wyjście z domu więcej. Jeden procent czystszej techniki. Jeden centymetr kroku. Jedna decyzja, żeby zrobić swoje mimo zimna, mimo wiatru, mimo zmęczenia.

    I właśnie dlatego wierzę w jedynki. Bo one nie wymagają cudów. Wymagają tylko tej małej, upartej gotowości, żeby dziś zrobić coś minimalnie lepiej niż wczoraj. A kiedy minie miesiąc, dwa, pół roku – człowiek patrzy na to i widzi, że te drobne jedynki wcale nie były małe. One były całą drogą.


    Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl

  • Cztery krążki na Przełajowych Mistrzostwach Polski w Ełku

    Cztery krążki na Przełajowych Mistrzostwach Polski w Ełku

    Reprezentanci Baszty Bytów wrócili z czterema medalami 89. Mistrzostw Polski w kolarstwie przełajowym, które odbyły się w Ełku. Bytowiacy ścigali się przez dwa dni, a już pierwszy z nich przyniósł prawdziwą eksplozję radości. Baszta zgarnęła 4 medale!

    Bezkonkurencyjny w kategorii Masters IB okazał się Mariusz Gil, który sięgnął po złoto. W tej samej kategorii na podium stanął również Piotr Sobiecki, zdobywając brąz. Sukces Sobieckiego ma dodatkowy wymiar – zawodnik, będący wychowankiem Tomasza Natkańca, miał niemal 20-letni rozbrat ze sportem. Postanowił wrócić do rywalizacji i przez osiem miesięcy solidnie przygotowywał się do startu w mistrzostwach. Efekt? Medal Mistrzostw Polski i historia, która może być inspiracją dla wielu.

    Drugiego dnia medali już nie było, ale – paradoksalnie – nastroje w obozie Baszty wcale nie siadły. Trasa była niezwykle wymagająca, miejscami mocno zalodzona, a zawodnicy musieli walczyć o każdy metr. – Trasa była bardzo trudna, a nasi zawodnicy chwilami na kolanach pokonywali kolejne metry – relacjonował Tomasz Natkaniec, pełniący funkcję wiceprezesa ds. kolarstwa w Baszcie Bytów i serwisanta.

    W Ełku Baszta Bytów pokazała jednak nie tylko sportową jakość, ale i wysoki poziom organizacji. Team był świetnie przygotowany logistycznie – serwis działał w oparciu o cztery duże pojazdy, a na miejscu rozbito mały obóz. Dwa namioty były ogrzewane dzięki agregatowi i webasto, co w warunkach zimowych miało ogromne znaczenie. Zawodnicy mogli w komfortowych warunkach rozgrzewać się na trenażerach – a w chwili startu temperatura spadła nawet do -11 stopni.

    Co ważne, bytowski obóz tętnił życiem i służył nie tylko swoim – z gościnności Baszty korzystali także inni zaprzyjaźnieni oraz byli zawodnicy klubu. W Ełku dało się wyraźnie odczuć coś, co często przesądza o sukcesie: świetną, zespołową atmosferę wsparcia, wzajemną pomoc i doping od pierwszej do ostatniej minuty zawodów.

    Są to jednocześnie pierwsze punkty w tej klasyfikacji za czasów trenera Marcina Karpińskiego. Joachim Dorszyński za swoje miejsce wywalczył 3 punkty, a Michał Majkowski dopisał do dorobku klubu 1 punkt.

    Duży udział w organizacji wyjazdu mieli Paweł Karnicki, Justyna Karpińska, Arkadiusz Zagdan oraz rodzice zawodników, bez których przeprowadzenie tak dużego przedsięwzięcia byłoby znacznie trudniejsze.

  • Gdzie odpuszczamy zimą Nordic Walking

    Gdzie odpuszczamy zimą Nordic Walking

    Nordic Walking zimą wymaga innych decyzji niż latem. To, co przez większość roku jest dobrą i bezpieczną trasą treningową, w zimowych warunkach potrafi zmienić się w realne zagrożenie. Dlatego czasem rozsądek podpowiada, by nie iść tam, gdzie „zawsze”, tylko wybrać miejsce, które zimą po prostu lepiej służy zdrowiu.

    Większość tras Nordic Walking poznajemy i pokonujemy o każdej porze roku. Kilka dni temu zaprezentowaliśmy je w naszym rankingu (zobacz link). Są jednak miejsca, gdzie zima zmienia wszystko i gdzie odpowiedzialność musi wygrać z przyzwyczajeniem. To nie jest kwestia ambicji ani „dania rady”. To kwestia bezpieczeństwa.

    Trasa wzdłuż kanału elektrowni w Strudze, biegnąca tuż obok Słupi, ma swój niepodrabialny urok. Jest szybka, otwarta i idealna do pracy nad tempem. Dwa, trzy kółka po prawie cztery kilometry potrafią solidnie zmęczyć i właśnie dlatego często po nią sięgamy. To jedno z tych miejsc, które wielu osobom kojarzy się z dobrym, mocnym treningiem.

    Zimą jednak ten sam odcinek staje się realnym zagrożeniem. Śliska nawierzchnia i wąski pas przejścia nie zostawiają miejsca na błąd.

    To nie jest symboliczne zamoczenie buta, ale nagłe zanurzenie w zimnej wodzie, z której trudno wyjść szybko i bezpiecznie. W takich warunkach trening przestaje być treningiem, a zaczyna się sytuacja, której konsekwencji nikt nie chce sprawdzać na własnej skórze.

    Lubimy przygody, ale tylko te z kategorii „wszystko poszło fajnie”. Zimowa kąpiel w kanale elektrowni zdecydowanie się do nich nie zalicza. Dlatego zimą to miejsce, choć nadal piękne i warte zobaczenia, lepiej podziwiać z dystansu niż wykorzystywać treningowo.

    Latem stadion nie ma z lasem większych szans. Gdy dzień jest długi, a leśne trasy suche i bezpieczne, zamknięta przestrzeń po prostu nie ma sensu. Zimą sytuacja odwraca się całkowicie. Krótki dzień, ciemność i oblodzone dukty sprawiają, że las przestaje być dobrym miejscem na wieczorny trening, zwłaszcza w grupie.

    Wtedy syntetyczna bieżnia lekkoatletyczna staje się rozsądnym wyborem. Oświetlenie, przewidywalna nawierzchnia i możliwość kontroli tempa pozwalają zrobić solidny trening bez ryzyka, bez nerwowego patrzenia pod nogi i bez udawania, że warunki nie mają znaczenia.

    W Nordic Walkingu nie chodzi o udowadnianie, że „się da” w każdych warunkach. Chodzi o zdrowie, ciągłość i o to, by po treningu wrócić do domu suchym, zmęczonym i z myślą, że za kilka dni znów chce się wyjść z kijkami.


    Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl

  • Ranking treningowych tras Nordic Walking

    Ranking treningowych tras Nordic Walking

    Nordic Walking to nie tylko technika marszu, ale także świadomy wybór terenu do treningu. W okolicach Bytowa przez lata korzystaliśmy z wielu tras, jednak to praktyka zdecydowała, które z nich najlepiej sprawdzają się w codziennej pracy treningowej. Poniżej prezentujemy nasz ranking 12 tras Nordic Walking. Wybierz swoją ulubioną, która Twoim zdaniem zasługuje na najwyższe miejsca.

    Wybór ulubionej trasy jest zawsze subiektywny. Jedni wolą spokojne pętle leśne, inni dynamiczne podejścia lub szybkie odcinki interwałowe. Dlatego oddajemy głos Wam.

    Głosowanie trwa do 31 stycznia 2026 r.

    Mechowiska Czaple

    Trasa pętli poprowadzona przez teren rezerwatu Mechowiska Czaple. Spokojna, zamknięta przestrzeń z wyraźnym rytmem, dobra do dłuższej pracy treningowej. Naturalne ścieżki i miękkie podłoże sprzyjają koncentracji, a brak jednego narzuconego kierunku pozwala dopasować przebieg do aktualnych potrzeb treningowych.

    Skotawskie Łąki

    Trasa o bardziej krajobrazowym charakterze, prowadząca przez otwarte przestrzenie i skraje lasów. Dłuższe, linearne odcinki przeplatają się tu z fragmentami bardziej technicznymi. To propozycja dla tych, którzy lubią „wyjść dalej” i poczuć przestrzeń, a jednocześnie zachować ciągłość pracy.

    Struga – Bylina

    Jedna z bardziej nietypowych tras. Około 3,6 km długości, najczęściej pokonywana w formie kilku pętli treningowych. Początkowy odcinek biegnie wzdłuż kanału elektrowni – płasko, rytmicznie i otwarcie. Zimą z tej trasy rezygnujemy ze względów bezpieczeństwa. Wiosną, latem i jesienią odwdzięcza się wyjątkowym klimatem oraz wyraźną zmianą charakteru na powrocie: z płaskiego w górę i do lasu.

    Dąbrówka – Jezioro Długie

    Trasa typu „tam i z powrotem”, wykorzystywana głównie treningowo. Część przebiegu prowadzi dawnym nasypem kolejowym, schowanym w niecce terenu – osłoniętym, cichym i bardzo równym. Powrót tą samą drogą pozwala inaczej odczytać teren i dobrze pracować nad tempem oraz kontrolą zmęczenia.

    Gołębia Góra

    Trasa o kilku wyraźnych warstwach. Zaczyna się w rezerwacie Gołębia Góra, prowadzi w dół do Słupi, po czym po przekroczeniu rzeki wyprowadza na górę z pięknym widokiem na południe. To dobre miejsce na realizację ćwiczeń. Dalej trasa skręca w boczny zaułek, w stronę nieistniejącego już mostu, i wraca, domykając trening kolejnym powrotem.

    Dąbie

    Jedna z naszych pierwszych i najdłuższych tras, przebiegająca przez teren czterech sołectw. Dwukrotnie przekraczamy rzekę Bytową, a niewielkie mostki wyznaczają naturalne punkty ćwiczeń. Choć trasa wydaje się płaska, końcowy podbieg mocno weryfikuje zmęczenie. To solidna jednostka treningowa, często uzupełniana spotkaniami z końmi w Niedarzynie i stanowiskami skrzypu olbrzymiego w rejonie Grzmiącej.

    Lisia Kępa

    Trasa oparta na trzech okrążeniach: małym, średnim i dużym, co pozwala stopniować dystans i intensywność. Gdyby decydowały wyłącznie walory krajobrazowe, Lisia Kępa byłaby naturalnym faworytem. Pływające wyspy i torfowiska tworzą tu unikalny krajobraz. Do tej pory nie byliśmy tu zimą – być może niesłusznie – bo to jedno z najbardziej niezwykłych przyrodniczo miejsc w całym zestawie.

    Mądrzechowo

    Trasa o wielu wariantach, którą znamy najlepiej. Podstawowa pętla ma około 5 km, a jej rozbudowanie pozwala pokonać nawet 8 km. Świetnie sprawdza się zarówno podczas treningów grupowych, jak i indywidualnych – dlatego korzystamy z niej najczęściej. To tutaj znajduje się nasza tablica z techniką marszu i przebiegami tras. Miejsce powstało z myślą o większych planach jeszcze wtedy, gdy nie mieliśmy grupy. Dziś te marzenia się spełniają – w kwietniu właśnie tutaj organizujemy Puchar Polski.

    Góra Siemierzycka

    Najbardziej dynamiczna i wymagająca trasa w naszym zestawie. Najwyższe przewyższenia i wielokrotne podejścia pod samą wieżę sprawiają, że treningi na Górze Siemierzyckiej mają status treningowych legend. W naszej skali intensywności to miejsce jednoznacznie czerwone – bez kompromisów, zostające w nogach na długo.

    Rekowo – Azymut

    Trasa swoją nazwę zawdzięcza przejściu przez reaktywowaną bazę harcerską. Jedna z najbardziej zróżnicowanych przyrodniczo propozycji: otwarta przestrzeń przechodzi tu w stary las, a następnie w młody drzewostan iglasty. Widok na wieżę Góry Siemierzyckiej pojawia się tylko na chwilę – dokładnie wtedy, gdy docieramy u jej podnóża. Szybki charakter trasy sprawia, że chętnie wykorzystujemy ją do treningów interwałowych.

    Świerkówko

    Szybka trasa idealna do fartleków i pracy na zmiennym tempie. Jednym z jej charakterystycznych punktów jest ślepy zaułek z podwójnym, historycznym dębem – miejscem dawnych spacerów przedwojennych Bytowiaków. Trening spotyka się tu z pamięcią miejsca, a powtarzalny rytm sprzyja dynamicznej pracy.

    Jezioro Jeleń

    Najbardziej nielinearna i dynamiczna trasa w całym zestawie. Zygzakowe pętle wynikają z poruszania się po zboczu zalesionej górki unoszącej się nad taflą jeziora. Naturalne ścieżki prowadzą w poprzek stoku, tworząc gęstą sieć krótkich podejść i zbiegów. Większa pętla wyprowadza w stronę tzw. Małego Jelenia i wraca dziką plażą, by znów wpaść w pozorny chaos. To nie jest chaos, lecz ciągła praca: górka po górce, bez chwili wytchnienia. Trasa odkryta niedawno – wcześniej trudno było znaleźć sposób, by ją „poskromić”.


    Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl

  • Proces, który działa w obie strony

    Ten tekst napisałem kilka tygodni temu. Czas na jego publikację. Trochę osobisty tekst porządkuje ponad dwa lata drogi naszej sekcji Nordic Walking. To historia nie tylko startów w zawodach wysokiej rangi, ale przede wszystkim ewolucji myślenia o rywalizacji, treningu i odpowiedzialności – po obu stronach relacji trener-zawodnicy.

    Z dzisiejszej perspektywy łatwo byłoby powiedzieć, że „wiedziałem”. Ale to nie byłoby do końca uczciwe. Kiedy zaczynaliśmy, ja również nie miałem za sobą wieloletniego doświadczenia. Miałem zaledwie rok przewagi. Rok wcześniej sam po raz pierwszy stanąłem na starcie mistrzostw Polski, Pucharu Polski, później Pucharu Świata i mistrzostw Europy. Zaliczyłem podium, ale zobaczyłem też, jak cienka jest granica między satysfakcją a rozczarowaniem. To nie czyniło ze mnie eksperta. To raczej otworzyło mi oczy i sprawiło, że zacząłem bardzo uważnie obserwować świat sportowego Nordic Walkingu.

    Chłonąłem go intensywnie. Patrzyłem na ludzi, na ich zachowania przed startem, na reakcje po mecie, na rozmowy z sędziami, na sposób, w jaki jedni radzą sobie z presją, a inni z nią przegrywają. Chyba pomagało mi w tym dziennikarskie doświadczenie – umiejętność słuchania, wyłapywania niuansów, stawiania sobie pytań, które nie zawsze mają proste odpowiedzi. I być może właśnie dlatego, gdy moi zawodnicy zaczęli myśleć o pierwszych startach, pojawił się problem. Ja byłem już o krok dalej, ale nie potrafiłem jeszcze dobrze przetłumaczyć tego świata ludziom, którzy dopiero mieli do niego wejść. Nie wiedziałem czy to co trafiło do mnie, również ich zauroczy.

    Mistrzostwa Polski w Czerwonaku i kolejne zawody tej rangi nie były testem formy. Były testem mentalnym. Moi zawodnicy jechali tam z głowami pełnymi wyobrażeń. Ja wiedziałem, że na trasie spotkają takich samych ludzi jak oni, że świat Nordic Walkingu nie jest zamkniętym klubem dla wybranych. Wiedziałem, że na trasie dopadnie kryzys – ale go pokonają. Oni jeszcze tego nie wiedzieli. Dopiero start, kontakt z trasą, sędziami, regulaminem i własnymi emocjami sprawił, że lęk przestał być abstrakcyjny. Stał się doświadczeniem, które dało się unieść. I to był moment przełomowy, bo człowiek, który uniósł lęk, przestaje się go bać w przyszłości.

    Kolejne starty, jak Bydgoszcz, pokazały coś jeszcze ważniejszego. Zmienił się język rozmów. Zniknęły pytania: „czy ja się nadaję”, a pojawiły się: „co mogę poprawić”, „gdzie straciłam”, „jak trenować mądrzej”. W psychologii sportu to moment przejścia. Zawodnik przestaje definiować siebie przez wynik, a zaczyna przez rozwój. To nie są wielkie słowa – to bardzo konkretna zmiana mentalna, bez której nie da się iść dalej.

    Równolegle z ewolucją zespołu ewoluowałem ja sam. Pracując z tymi ludźmi coraz wyraźniej widziałem, że ten proces działa w dwie strony. Moi zawodnicy w pewnym sensie pozwalali mi się przy nich rozwijać. Dali przestrzeń na szukanie właściwego przekazu, na momenty, w których sam jeszcze nie byłem pewien, jak coś nazwać. To była obopólna korzyść. Oni dostawali trenera, który nie udawał nieomylnego, a ja dostałem zespół, który nie oczekiwał gotowych recept, tylko uczciwego prowadzenia. W sporcie to ogromna wartość, bo bezpieczeństwo psychologiczne – możliwość popełniania błędów bez lęku przed oceną – jest fundamentem długofalowego rozwoju.

    Zawody Pucharu Polski, takie jak Potęgowo czy później Miastko, pokazały kolejny etap tej drogi. Tu pojawiło się poczucie sprawczości. Szczególnie wyraźnie było to widać w Potęgowie, gdzie zabrakło jednego z liderów. Zamiast załamania pojawiła się odpowiedzialność rozłożona na całą drużynę. Rekordy, podium i wysokie miejsca drużynowe były efektem ubocznym tego procesu.

    Miastko miało jeszcze jeden wymiar. Start na zawodach, które współtworzyliśmy, wymagał umiejętności oddzielenia emocji organizacyjnych od sportowych. To bardzo trudne mentalnie. Psychologia sportu nazywa to kontrolą kontekstu – zdolnością do zachowania koncentracji niezależnie od otoczenia. Moi zawodnicy zdali ten egzamin. Potrafili wystartować „u siebie”, nie tracąc sportowej ostrości. To znak dojrzałości, której nie da się wytrenować jedynie kilometrami.

    Najtrudniejszym sprawdzianem zawsze była jednak konfrontacja z absolutnym poziomem: mistrzostwa świata, Puchar Świata, mistrzostwa Polski w Gorzowie. Tam sport nie wybacza uproszczeń. Tam trzeba umieć zaakceptować fakt, że można dać z siebie wszystko i wciąż mieć nad czym pracować. Awans do finałów, wysokie miejsca drużynowe, systematyczna poprawa pozycji rok do roku były ważne, ale równie ważne były rozmowy po starcie, analiza, świadomość detalu. To moment, w którym sport przestaje być emocją, a staje się rzemiosłem.

    W tym wszystkim nie wolno jednak zapominać o jednym. Priorytetem zawsze były i są nasze niedzielne treningi. To tam buduje się forma, ale przede wszystkim relacje. To tam sportowy Nordic Walking spotyka się z codziennością, z rozmową, ze śmiechem, z gorszym i lepszym dniem. Wyniki sportowe są dla nas przygodą – piękną, wzmacniającą, dającą satysfakcję – ale pozostają pozytywnym efektem ubocznym czegoś znacznie ważniejszego. Regularności, wspólnoty i świadomego ruchu.

    Dziś wiem, że największą wartością tej ponad dwuletniej drogi nie są puchary ani klasyfikacje. Największą wartością jest to, że moi zawodnicy nie boją się już rywalizacji. Rozumieją ją. Wiedzą, że sportowy Nordic Walking nie odbiera radości, tylko ją porządkuje. A ja wiem, że trener nie rozwija się szybciej niż jego zespół. Rozwija się dokładnie tak szybko, jak zespół mu na to pozwala. I dlatego ta historia wciąż trwa.

    To nie była opowieść o wynikach. To była opowieść o procesie.


    Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl

  • Idziemy dalej – rocznik 2025 – NW Baszta

    Idziemy dalej – rocznik 2025 – NW Baszta

    Rocznik 2025 to zapis drogi, którą przeszła sekcja Nordic Walking Baszta Bytów – od pierwszych treningów po stabilną drużynę sportową i organizatora wydarzeń rangi ogólnopolskiej. To nie katalog sukcesów ani klasyczna oferta sponsorska. To gazeta, bo właśnie taka forma najlepiej oddaje charakter naszej pracy: proces, ludzi i konsekwencję.

    Od pierwszego treningu do sportowej drużyny

    Zaczynaliśmy od kilku osób i jednego treningu w tygodniu. Dziś tworzymy stabilną sekcję sportową, która łączy systematyczny trening, rywalizację sportową i aktywność społeczną. Starty w zawodach rangi ogólnopolskiej i międzynarodowej nie pojawiły się przypadkiem – były naturalnym efektem pracy, planowania i cierpliwości. Równolegle rosła drużyna, wolontariat i kompetencje organizacyjne. Nordic Walking stał się dla nas czymś więcej niż ruchem z kijami – stał się projektem opartym na ludziach i relacjach.

    Trening, który wyrasta z natury

    Podstawą naszej pracy są lasy, łąki i naturalne trasy powiatu bytowskiego. To tam budujemy formę, uczymy uważności i odporności, a trening nabiera sensu. Natura nie jest tłem do zdjęć – jest przestrzenią pracy. Zmienną, wymagającą i uczącą pokory. Różnorodność tras, tempo dostosowane do warunków i świadome planowanie pozwalają rozwijać formę niezależnie od wieku czy poziomu zaawansowania.

    Precyzja wtedy, gdy jest potrzebna

    Choć natura jest fundamentem, wiemy też, kiedy potrzebna jest struktura i powtarzalność. Dlatego korzystamy ze stadionu – do pracy nad techniką, tempem i testami wydolnościowymi. Test Coopera, treningi techniczne i praca nad detalami pozwalają obiektywnie ocenić postępy i planować dalszy rozwój. To połączenie terenu i precyzji daje realne, mierzalne efekty.

    Nie przypadek, tylko proces

    Wyniki sportowe są konsekwencją regularności, a nie celem samym w sobie. Starty w Pucharze Polski, mistrzostwach kraju i zawodach międzynarodowych potwierdziły, że obrany kierunek ma sens – zarówno sportowo, jak i organizacyjnie. Jednocześnie wiemy, że sukces nie zamyka drogi. Jest etapem, który mobilizuje do dalszej pracy.

    Relacje, których nie widać na zdjęciach

    Za każdym treningiem stoi planowanie, komunikacja i odpowiedzialność. Sekcja działa spokojnie, bez pośpiechu, dbając o ciągłość i stabilność. To właśnie ta niewidoczna praca sprawia, że zajęcia odbywają się regularnie, a grupa rozwija się bez chaosu. Relacje budowane w ruchu przekładają się na zaufanie, wsparcie i wspólne działania – także poza sportem.

    Partnerstwo zaczyna się od rozmowy

    Rocznik 2025 jest również formą oferty partnerskiej. Nie w wersji „katalogowej”, lecz jako zaproszenie do współpracy opartej na wspólnych wartościach: ruchu, zdrowiu, odpowiedzialności i długofalowym myśleniu. Jesteśmy otwarci na współpracę z firmami, instytucjami i osobami, które widzą sens w działaniach autentycznych i osadzonych lokalnie. Jeśli po lekturze pojawia się myśl, że warto porozmawiać – to najlepszy moment, by to zrobić.

    Rocznik 2025 – zaproszenie do poznania naszej drogi

    Gazetowa forma nie jest przypadkiem. Wybraliśmy ją, bo mamy co pokazać i nie musimy niczego udawać. To zapis etapu, na którym dziś jesteśmy – i punkt wyjścia do kolejnych stron, które dopisze czas, ludzie i wspólne działania.


    Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl