• Ranking treningowych tras Nordic Walking

    Ranking treningowych tras Nordic Walking

    Nordic Walking to nie tylko technika marszu, ale także świadomy wybór terenu do treningu. W okolicach Bytowa przez lata korzystaliśmy z wielu tras, jednak to praktyka zdecydowała, które z nich najlepiej sprawdzają się w codziennej pracy treningowej. Poniżej prezentujemy nasz ranking 12 tras Nordic Walking. Wybierz swoją ulubioną, która Twoim zdaniem zasługuje na najwyższe miejsca.

    Wybór ulubionej trasy jest zawsze subiektywny. Jedni wolą spokojne pętle leśne, inni dynamiczne podejścia lub szybkie odcinki interwałowe. Dlatego oddajemy głos Wam.

    Głosowanie trwa do 31 stycznia 2026 r.

    Mechowiska Czaple

    Trasa pętli poprowadzona przez teren rezerwatu Mechowiska Czaple. Spokojna, zamknięta przestrzeń z wyraźnym rytmem, dobra do dłuższej pracy treningowej. Naturalne ścieżki i miękkie podłoże sprzyjają koncentracji, a brak jednego narzuconego kierunku pozwala dopasować przebieg do aktualnych potrzeb treningowych.

    Skotawskie Łąki

    Trasa o bardziej krajobrazowym charakterze, prowadząca przez otwarte przestrzenie i skraje lasów. Dłuższe, linearne odcinki przeplatają się tu z fragmentami bardziej technicznymi. To propozycja dla tych, którzy lubią „wyjść dalej” i poczuć przestrzeń, a jednocześnie zachować ciągłość pracy.

    Struga – Bylina

    Jedna z bardziej nietypowych tras. Około 3,6 km długości, najczęściej pokonywana w formie kilku pętli treningowych. Początkowy odcinek biegnie wzdłuż kanału elektrowni – płasko, rytmicznie i otwarcie. Zimą z tej trasy rezygnujemy ze względów bezpieczeństwa. Wiosną, latem i jesienią odwdzięcza się wyjątkowym klimatem oraz wyraźną zmianą charakteru na powrocie: z płaskiego w górę i do lasu.

    Dąbrówka – Jezioro Długie

    Trasa typu „tam i z powrotem”, wykorzystywana głównie treningowo. Część przebiegu prowadzi dawnym nasypem kolejowym, schowanym w niecce terenu – osłoniętym, cichym i bardzo równym. Powrót tą samą drogą pozwala inaczej odczytać teren i dobrze pracować nad tempem oraz kontrolą zmęczenia.

    Gołębia Góra

    Trasa o kilku wyraźnych warstwach. Zaczyna się w rezerwacie Gołębia Góra, prowadzi w dół do Słupi, po czym po przekroczeniu rzeki wyprowadza na górę z pięknym widokiem na południe. To dobre miejsce na realizację ćwiczeń. Dalej trasa skręca w boczny zaułek, w stronę nieistniejącego już mostu, i wraca, domykając trening kolejnym powrotem.

    Dąbie

    Jedna z naszych pierwszych i najdłuższych tras, przebiegająca przez teren czterech sołectw. Dwukrotnie przekraczamy rzekę Bytową, a niewielkie mostki wyznaczają naturalne punkty ćwiczeń. Choć trasa wydaje się płaska, końcowy podbieg mocno weryfikuje zmęczenie. To solidna jednostka treningowa, często uzupełniana spotkaniami z końmi w Niedarzynie i stanowiskami skrzypu olbrzymiego w rejonie Grzmiącej.

    Lisia Kępa

    Trasa oparta na trzech okrążeniach: małym, średnim i dużym, co pozwala stopniować dystans i intensywność. Gdyby decydowały wyłącznie walory krajobrazowe, Lisia Kępa byłaby naturalnym faworytem. Pływające wyspy i torfowiska tworzą tu unikalny krajobraz. Do tej pory nie byliśmy tu zimą – być może niesłusznie – bo to jedno z najbardziej niezwykłych przyrodniczo miejsc w całym zestawie.

    Mądrzechowo

    Trasa o wielu wariantach, którą znamy najlepiej. Podstawowa pętla ma około 5 km, a jej rozbudowanie pozwala pokonać nawet 8 km. Świetnie sprawdza się zarówno podczas treningów grupowych, jak i indywidualnych – dlatego korzystamy z niej najczęściej. To tutaj znajduje się nasza tablica z techniką marszu i przebiegami tras. Miejsce powstało z myślą o większych planach jeszcze wtedy, gdy nie mieliśmy grupy. Dziś te marzenia się spełniają – w kwietniu właśnie tutaj organizujemy Puchar Polski.

    Góra Siemierzycka

    Najbardziej dynamiczna i wymagająca trasa w naszym zestawie. Najwyższe przewyższenia i wielokrotne podejścia pod samą wieżę sprawiają, że treningi na Górze Siemierzyckiej mają status treningowych legend. W naszej skali intensywności to miejsce jednoznacznie czerwone – bez kompromisów, zostające w nogach na długo.

    Rekowo – Azymut

    Trasa swoją nazwę zawdzięcza przejściu przez reaktywowaną bazę harcerską. Jedna z najbardziej zróżnicowanych przyrodniczo propozycji: otwarta przestrzeń przechodzi tu w stary las, a następnie w młody drzewostan iglasty. Widok na wieżę Góry Siemierzyckiej pojawia się tylko na chwilę – dokładnie wtedy, gdy docieramy u jej podnóża. Szybki charakter trasy sprawia, że chętnie wykorzystujemy ją do treningów interwałowych.

    Świerkówko

    Szybka trasa idealna do fartleków i pracy na zmiennym tempie. Jednym z jej charakterystycznych punktów jest ślepy zaułek z podwójnym, historycznym dębem – miejscem dawnych spacerów przedwojennych Bytowiaków. Trening spotyka się tu z pamięcią miejsca, a powtarzalny rytm sprzyja dynamicznej pracy.

    Jezioro Jeleń

    Najbardziej nielinearna i dynamiczna trasa w całym zestawie. Zygzakowe pętle wynikają z poruszania się po zboczu zalesionej górki unoszącej się nad taflą jeziora. Naturalne ścieżki prowadzą w poprzek stoku, tworząc gęstą sieć krótkich podejść i zbiegów. Większa pętla wyprowadza w stronę tzw. Małego Jelenia i wraca dziką plażą, by znów wpaść w pozorny chaos. To nie jest chaos, lecz ciągła praca: górka po górce, bez chwili wytchnienia. Trasa odkryta niedawno – wcześniej trudno było znaleźć sposób, by ją „poskromić”.


    Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl

  • Proces, który działa w obie strony

    Ten tekst napisałem kilka tygodni temu. Czas na jego publikację. Trochę osobisty tekst porządkuje ponad dwa lata drogi naszej sekcji Nordic Walking. To historia nie tylko startów w zawodach wysokiej rangi, ale przede wszystkim ewolucji myślenia o rywalizacji, treningu i odpowiedzialności – po obu stronach relacji trener-zawodnicy.

    Z dzisiejszej perspektywy łatwo byłoby powiedzieć, że „wiedziałem”. Ale to nie byłoby do końca uczciwe. Kiedy zaczynaliśmy, ja również nie miałem za sobą wieloletniego doświadczenia. Miałem zaledwie rok przewagi. Rok wcześniej sam po raz pierwszy stanąłem na starcie mistrzostw Polski, Pucharu Polski, później Pucharu Świata i mistrzostw Europy. Zaliczyłem podium, ale zobaczyłem też, jak cienka jest granica między satysfakcją a rozczarowaniem. To nie czyniło ze mnie eksperta. To raczej otworzyło mi oczy i sprawiło, że zacząłem bardzo uważnie obserwować świat sportowego Nordic Walkingu.

    Chłonąłem go intensywnie. Patrzyłem na ludzi, na ich zachowania przed startem, na reakcje po mecie, na rozmowy z sędziami, na sposób, w jaki jedni radzą sobie z presją, a inni z nią przegrywają. Chyba pomagało mi w tym dziennikarskie doświadczenie – umiejętność słuchania, wyłapywania niuansów, stawiania sobie pytań, które nie zawsze mają proste odpowiedzi. I być może właśnie dlatego, gdy moi zawodnicy zaczęli myśleć o pierwszych startach, pojawił się problem. Ja byłem już o krok dalej, ale nie potrafiłem jeszcze dobrze przetłumaczyć tego świata ludziom, którzy dopiero mieli do niego wejść. Nie wiedziałem czy to co trafiło do mnie, również ich zauroczy.

    Mistrzostwa Polski w Czerwonaku i kolejne zawody tej rangi nie były testem formy. Były testem mentalnym. Moi zawodnicy jechali tam z głowami pełnymi wyobrażeń. Ja wiedziałem, że na trasie spotkają takich samych ludzi jak oni, że świat Nordic Walkingu nie jest zamkniętym klubem dla wybranych. Wiedziałem, że na trasie dopadnie kryzys – ale go pokonają. Oni jeszcze tego nie wiedzieli. Dopiero start, kontakt z trasą, sędziami, regulaminem i własnymi emocjami sprawił, że lęk przestał być abstrakcyjny. Stał się doświadczeniem, które dało się unieść. I to był moment przełomowy, bo człowiek, który uniósł lęk, przestaje się go bać w przyszłości.

    Kolejne starty, jak Bydgoszcz, pokazały coś jeszcze ważniejszego. Zmienił się język rozmów. Zniknęły pytania: „czy ja się nadaję”, a pojawiły się: „co mogę poprawić”, „gdzie straciłam”, „jak trenować mądrzej”. W psychologii sportu to moment przejścia. Zawodnik przestaje definiować siebie przez wynik, a zaczyna przez rozwój. To nie są wielkie słowa – to bardzo konkretna zmiana mentalna, bez której nie da się iść dalej.

    Równolegle z ewolucją zespołu ewoluowałem ja sam. Pracując z tymi ludźmi coraz wyraźniej widziałem, że ten proces działa w dwie strony. Moi zawodnicy w pewnym sensie pozwalali mi się przy nich rozwijać. Dali przestrzeń na szukanie właściwego przekazu, na momenty, w których sam jeszcze nie byłem pewien, jak coś nazwać. To była obopólna korzyść. Oni dostawali trenera, który nie udawał nieomylnego, a ja dostałem zespół, który nie oczekiwał gotowych recept, tylko uczciwego prowadzenia. W sporcie to ogromna wartość, bo bezpieczeństwo psychologiczne – możliwość popełniania błędów bez lęku przed oceną – jest fundamentem długofalowego rozwoju.

    Zawody Pucharu Polski, takie jak Potęgowo czy później Miastko, pokazały kolejny etap tej drogi. Tu pojawiło się poczucie sprawczości. Szczególnie wyraźnie było to widać w Potęgowie, gdzie zabrakło jednego z liderów. Zamiast załamania pojawiła się odpowiedzialność rozłożona na całą drużynę. Rekordy, podium i wysokie miejsca drużynowe były efektem ubocznym tego procesu.

    Miastko miało jeszcze jeden wymiar. Start na zawodach, które współtworzyliśmy, wymagał umiejętności oddzielenia emocji organizacyjnych od sportowych. To bardzo trudne mentalnie. Psychologia sportu nazywa to kontrolą kontekstu – zdolnością do zachowania koncentracji niezależnie od otoczenia. Moi zawodnicy zdali ten egzamin. Potrafili wystartować „u siebie”, nie tracąc sportowej ostrości. To znak dojrzałości, której nie da się wytrenować jedynie kilometrami.

    Najtrudniejszym sprawdzianem zawsze była jednak konfrontacja z absolutnym poziomem: mistrzostwa świata, Puchar Świata, mistrzostwa Polski w Gorzowie. Tam sport nie wybacza uproszczeń. Tam trzeba umieć zaakceptować fakt, że można dać z siebie wszystko i wciąż mieć nad czym pracować. Awans do finałów, wysokie miejsca drużynowe, systematyczna poprawa pozycji rok do roku były ważne, ale równie ważne były rozmowy po starcie, analiza, świadomość detalu. To moment, w którym sport przestaje być emocją, a staje się rzemiosłem.

    W tym wszystkim nie wolno jednak zapominać o jednym. Priorytetem zawsze były i są nasze niedzielne treningi. To tam buduje się forma, ale przede wszystkim relacje. To tam sportowy Nordic Walking spotyka się z codziennością, z rozmową, ze śmiechem, z gorszym i lepszym dniem. Wyniki sportowe są dla nas przygodą – piękną, wzmacniającą, dającą satysfakcję – ale pozostają pozytywnym efektem ubocznym czegoś znacznie ważniejszego. Regularności, wspólnoty i świadomego ruchu.

    Dziś wiem, że największą wartością tej ponad dwuletniej drogi nie są puchary ani klasyfikacje. Największą wartością jest to, że moi zawodnicy nie boją się już rywalizacji. Rozumieją ją. Wiedzą, że sportowy Nordic Walking nie odbiera radości, tylko ją porządkuje. A ja wiem, że trener nie rozwija się szybciej niż jego zespół. Rozwija się dokładnie tak szybko, jak zespół mu na to pozwala. I dlatego ta historia wciąż trwa.

    To nie była opowieść o wynikach. To była opowieść o procesie.


    Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl

  • Idziemy dalej – rocznik 2025 – NW Baszta

    Idziemy dalej – rocznik 2025 – NW Baszta

    Rocznik 2025 to zapis drogi, którą przeszła sekcja Nordic Walking Baszta Bytów – od pierwszych treningów po stabilną drużynę sportową i organizatora wydarzeń rangi ogólnopolskiej. To nie katalog sukcesów ani klasyczna oferta sponsorska. To gazeta, bo właśnie taka forma najlepiej oddaje charakter naszej pracy: proces, ludzi i konsekwencję.

    Od pierwszego treningu do sportowej drużyny

    Zaczynaliśmy od kilku osób i jednego treningu w tygodniu. Dziś tworzymy stabilną sekcję sportową, która łączy systematyczny trening, rywalizację sportową i aktywność społeczną. Starty w zawodach rangi ogólnopolskiej i międzynarodowej nie pojawiły się przypadkiem – były naturalnym efektem pracy, planowania i cierpliwości. Równolegle rosła drużyna, wolontariat i kompetencje organizacyjne. Nordic Walking stał się dla nas czymś więcej niż ruchem z kijami – stał się projektem opartym na ludziach i relacjach.

    Trening, który wyrasta z natury

    Podstawą naszej pracy są lasy, łąki i naturalne trasy powiatu bytowskiego. To tam budujemy formę, uczymy uważności i odporności, a trening nabiera sensu. Natura nie jest tłem do zdjęć – jest przestrzenią pracy. Zmienną, wymagającą i uczącą pokory. Różnorodność tras, tempo dostosowane do warunków i świadome planowanie pozwalają rozwijać formę niezależnie od wieku czy poziomu zaawansowania.

    Precyzja wtedy, gdy jest potrzebna

    Choć natura jest fundamentem, wiemy też, kiedy potrzebna jest struktura i powtarzalność. Dlatego korzystamy ze stadionu – do pracy nad techniką, tempem i testami wydolnościowymi. Test Coopera, treningi techniczne i praca nad detalami pozwalają obiektywnie ocenić postępy i planować dalszy rozwój. To połączenie terenu i precyzji daje realne, mierzalne efekty.

    Nie przypadek, tylko proces

    Wyniki sportowe są konsekwencją regularności, a nie celem samym w sobie. Starty w Pucharze Polski, mistrzostwach kraju i zawodach międzynarodowych potwierdziły, że obrany kierunek ma sens – zarówno sportowo, jak i organizacyjnie. Jednocześnie wiemy, że sukces nie zamyka drogi. Jest etapem, który mobilizuje do dalszej pracy.

    Relacje, których nie widać na zdjęciach

    Za każdym treningiem stoi planowanie, komunikacja i odpowiedzialność. Sekcja działa spokojnie, bez pośpiechu, dbając o ciągłość i stabilność. To właśnie ta niewidoczna praca sprawia, że zajęcia odbywają się regularnie, a grupa rozwija się bez chaosu. Relacje budowane w ruchu przekładają się na zaufanie, wsparcie i wspólne działania – także poza sportem.

    Partnerstwo zaczyna się od rozmowy

    Rocznik 2025 jest również formą oferty partnerskiej. Nie w wersji „katalogowej”, lecz jako zaproszenie do współpracy opartej na wspólnych wartościach: ruchu, zdrowiu, odpowiedzialności i długofalowym myśleniu. Jesteśmy otwarci na współpracę z firmami, instytucjami i osobami, które widzą sens w działaniach autentycznych i osadzonych lokalnie. Jeśli po lekturze pojawia się myśl, że warto porozmawiać – to najlepszy moment, by to zrobić.

    Rocznik 2025 – zaproszenie do poznania naszej drogi

    Gazetowa forma nie jest przypadkiem. Wybraliśmy ją, bo mamy co pokazać i nie musimy niczego udawać. To zapis etapu, na którym dziś jesteśmy – i punkt wyjścia do kolejnych stron, które dopisze czas, ludzie i wspólne działania.


    Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl

  • Trening zaczyna się w głowie

    Nie tylko mięśnie potrzebują treningu. Głowa też musi nauczyć się wytrwałości, cierpliwości i wiary, że warto. Bo zanim ruszysz z kijkami, musisz ruszyć myślami – i wygrać najważniejszy pojedynek: z samym sobą.

    Na początku większość osób skupia się na technice: na kijach, kroku, tempie, butach, zegarku. To wszystko ma znaczenie, ale prawdziwy trening zaczyna się znacznie wyżej niż w nogach – zaczyna się w głowie. To ona decyduje, czy wstaniesz rano z kanapy, czy znajdziesz wymówkę, by zostać. To głowa negocjuje z deszczem, z lenistwem i z tym cichym głosem w środku, który mówi: „odpuść dziś, jutro też jest dzień.” Ciało tylko wykonuje polecenia. Dlatego zanim wytrenujesz mięśnie, musisz wytrenować myśli.

    Po rozległym zawale (choć określenie „kardiologiczny incydent” brzmi łagodniej) trafiłem do ośrodka rehabilitacji w Wieżycy. Nie byłem wtedy sportowcem – byłem pacjentem. Dali mi do rąk kije, ale nie wiedziałem, co z nimi zrobić. Terapeutka powiedziała tylko: „Proszę iść naprzemiennie.” Więc szedłem – powoli, z zadyszką i bez przekonania. Kije trzymałem przed sobą jak ludzik z Lego. Dziś wiem, że to nie były ćwiczenia fizyczne, tylko pierwsze lekcje cierpliwości i nadziei. Bo to, co wtedy naprawdę trenowałem, to rozmowa z samym sobą.
    Może dlatego tak lubię ludzi, którzy zaczynają od zera. Widziałem to już wiele razy – w piłce, na bieżni, w hali sportowej, w redakcji, w życiu. Ci, którzy wiedzą, jak to jest się podnieść, potrafią potem dawać innym siłę. Bo prawdziwy trener to nie ten, który nigdy nie upadł, ale ten, który nauczył się wstawać mądrzej.

    Dziś wielu moich zawodników zaczyna dokładnie tak samo. „Ja to tylko trochę, dla zdrowia…”, „Chcę tylko sprawdzić, czy dobrze chodzę…” – słyszę na pierwszych zajęciach. A potem dzieje się coś ciekawego: po kilku tygodniach chodzą inaczej, patrzą inaczej, mówią inaczej. Już nie szukają wymówek, tylko sensu. Widzę to w ich oczach i w sposobie, w jaki przed startem poprawiają rękawiczki przy kijach. To moment, w którym człowiek zaczyna chodzić głową, a nie tylko nogami.

    Sport – nawet rekreacyjny – to nieustanna walka z wątpliwościami. Czasem trzeba wygrać nie z dystansem, lecz z własnym zniechęceniem. Siła nie polega na tym, by nigdy nie zwątpić, ale by potrafić wrócić do wiary po każdym potknięciu. I to jest piękne w Nordic Walkingu – że pozwala trenować charakter, a nie tylko kondycję.
    Kiedy idziesz przez las, czujesz rytm własnego oddechu i miękkość ścieżki pod stopami. Nagle uświadamiasz sobie, że to nie jest zwykły spacer. To mały trening umysłu. Uczysz się obecności, spokoju i pokory wobec własnych ograniczeń. Po jakimś czasie zauważasz, że ta cisza z lasu zaczyna się przenosić do codziennego życia. Mniej się spieszysz, mniej denerwujesz, bardziej słuchasz. Bo głowa też się męczy. Głowa też potrzebuje ruchu. I – tak jak ciało – potrafi się wzmocnić. Wystarczy tylko dać jej szansę.


    Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl

  • Samotny marsz – siła spokoju

    Są chwile, kiedy warto zwolnić i pobyć sam ze sobą. Nie po to, by od ludzi uciekać, ale by wrócić do nich z nową energią. Samotny marsz to nie ucieczka – to forma regeneracji. Oczyszcza głowę, porządkuje myśli i daje spokój, który później wnosisz do grupy. Bo czasem właśnie cisza jest tym, co najbardziej łączy ludzi.

    Nordic Walking najczęściej kojarzy się z grupą, wspólnym rytmem i śmiechem na trasie, ale ma też drugą, cichszą stronę. To właśnie w samotnym marszu można usłyszeć siebie najgłośniej. Kiedy nie trzeba dopasowywać się do nikogo, gdy nikt nie zagaduje i nie liczy kilometrów – wtedy zaczyna się prawdziwa rozmowa z własnymi myślami.

    W dalszej części książki będę wiele razy wspominał o sile grupy, o przynależności i wspólnym marszu, ale to właśnie Nordic Walking nauczył mnie też jednego – że warto czasem pójść sam ze sobą. Samotny trening odświeża głowę. Wycisza. Pozwala usłyszeć ten cichy dialog, który w codziennym zgiełku ginie pod natłokiem bodźców. Po kilku kilometrach człowiek wchodzi w stan „flow”. Mówiąc prościej – stan pełnego szczęścia. Myśli się uspokajają, a kroki stają się jak oddech. I wtedy, nawet błądząc, przychodzi ta myśl, która zawsze mnie zaskakuje: „Nie wiem, dokąd idę, ale wiem po co.”

    Pamiętam poranek gdzieś między Dąbiem a Grzmiącą. Mgła trzymała się nisko, jakby nie chciała puścić rzeki. Wyszedłem bez planu – tylko ja, dwa kije i szum wiatru wśród trzcin i skrzypu olbrzymiego. Pierwszy kilometr wciąż pachniał cywilizacją: głowa taszczyła listę spraw, a telefon drżał echem nieodebranych obowiązków. Drugi uspokoił ramiona, trzeci wyrównał oddech. Na czwartym wpadł mi do głowy pomysł na układ rozgrzewki, na piątym – struktura tego oto rozdziału. Do auta wracałem z mięśniami lekko zmęczonymi, ale z głową jak po generalnych porządkach. I z tą prostą myślą: że sam ruch może być najlepszą formą myślenia.

    Samotny marsz ma swój rytuał: wyjść, nie oceniać, oddychać rytmem. Dwa kroki wdech, dwa kroki wydech. Nie poprawiać świata, nie ścigać się – tylko patrzeć, jak ciało samo układa się do pracy. To ćwiczenie z uważności, które robi się „przy okazji” – bez specjalnej oprawy, bez kadzideł i świec. Kiedy ręce otwierają klatkę, a kij zostaje za biodrem, oddech sam porządkuje myśli. Psychologowie sportu nazwaliby to „regulacją pobudzenia”, ja wolę proste słowo: uspokojenie.

    Samotność na trasie nie jest przeciwieństwem wspólnoty. To jej dopełnienie. W grupie łatwo „pożyczać” energię od innych; w pojedynkę uczysz się produkować ją samemu. Właśnie ten trening wewnętrznego napędu później procentuje na zawodach, w pracy, w domu. Gdy przychodzą gorsze dni, pamięć tamtych cichych kilometrów podpowiada: zwolnij, ale idź. Pewna osoba użyła kiedyś mądrego stwierdzenia, że w naszej dyscyplinie nikt nikomu nie musi niczego udowadniać. I to jest w tym wszystkim piękne – że można iść samotnie lub obok siebie, bez porównań i bez rywalizacji, po prostu w swoim rytmie.

    Jest jeszcze jedna korzyść z marszu w pojedynkę – uczciwość wobec siebie. Nie ma z kim się ścigać, nie ma komu imponować. Jest tylko Twoje tempo i Twoje „po co”. Znika presja, pojawia się ciekawość. Zauważasz mikro–rzeczy: jak stawiasz stopę, czy ręka naprawdę się prostuje, gdzie ucieka napięcie.

    Nie chodzi o to, by samotny marsz zastąpił wspólne treningi. Chodzi o równowagę. Dwa wyjścia z ekipą, jedno dla siebie – to przepis, który działa. Bo z ciszy przynosi się do grupy coś bezcennego: spokój. A spokój jest zaraźliwy. Ludzie wyczuwają, kiedy trener lub partner z trasy ma w sobie poukładaną ciszę – wtedy idzie się lżej wszystkim. Samotny marsz uczy też pokory. Nie zawsze jest flow, nie zawsze „niesie”. Czasem jest błoto, rozwiązane sznurówki i myśl: „Po co mi to było?”. I bardzo dobrze. To te kilometry cementują charakter bardziej niż te idealne. Wracasz z nich może bez olśnień, ale z drobną, milczącą satysfakcją: zrobiłem swoje.

    I na koniec – odrobina czułego realizmu. Nie każdy spacer w pojedynkę będzie inwazją endorfin. Czasem będzie zwyczajny. Kij zsunie się po mokrej ściółce, kamyk wpadnie do buta, rękawiczka źle się ułoży, czapka będzie grzać za bardzo. Ale właśnie w tej zwyczajności kryje się największy luksus współczesności: chwila, w której nikt niczego od Ciebie nie chce. Idziesz, bo chcesz. Oddychasz, bo możesz. Wiesz, dokąd – a jeśli nawet nie wiesz, to przynajmniej wiesz po co. A kiedy wracam do ludzi, do mojej Baszty, do niedzielnego „Veni, vidi, vici!”, zabieram ze sobą ten cichy zapas. I wtedy cała grupa idzie trochę pewniej – jakby w moim kroku było o jedno westchnienie ciszy więcej.


    Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl

  • Cele, które naprawdę motywują

    Nie każdy cel musi być rekordem. Wystarczy ten, który ma sens – osobisty, szczery, Twój. Bo prawdziwa motywacja nie przychodzi z zewnątrz. Rodzi się tam, gdzie kończą się wymówki, a zaczyna pasja.

    Motywacja to słowo, które łatwo wypowiedzieć, ale trudno utrzymać. Wszyscy ją znamy – to ten wewnętrzny błysk, który każe wstać z kanapy, założyć buty i ruszyć, choć pogoda zniechęca, a ciało mówi: „zostań”. Ale ten błysk ma swoją naturę – pojawia się i znika. Dlatego prawdziwa siła nie leży w motywacji chwilowej, tylko w celach, które mają sens.

    Dobry cel nie krzyczy. Nie musi być rekordem, nie musi mieć medalu na końcu drogi. Czasem wystarczy, że zmieścisz się w czasie, który sam sobie wyznaczyłeś. Że dojdziesz dalej niż miesiąc temu. Że po prostu nie odpuścisz. W Nordic Walkingu cele pojawiają się z mięśni i z głowy. „Chcę mieć siłę, by wejść sześciokrotnie raz za razem na Górę Siemierzycką bez zadyszki.” „Chcę poczuć, że znowu coś mogę.” „Chcę iść z grupą i nie zostać z tyłu.” To są cele, które trzymają dłużej niż numery startowe. Za każdym razem, gdy staję na szczycie, nie czuję się zwycięzcą, tylko człowiekiem, który dotrzymał słowa danego samemu sobie.

     Nordic Walkingu to szczególnie widać – ci, którzy chodzą dla siebie, zostają na lata; ci, którzy chcą tylko „zaliczyć”, znikają po sezonie. Dlatego cele warto formułować nie przez „muszę”, ale przez „chcę”. Nie „muszę poprawić wynik”, lecz „chcę poczuć się mocniejszy”. To subtelna różnica, ale zmienia wszystko. Kiedy cel wypływa z przyjemności, nie z presji, wtedy nawet potknięcie staje się częścią procesu.

    Nie ma nic złego w chwilach słabości. Każdy z nas zna to uczucie, kiedy nie chce się wyjść – kiedy zimno, ciemno, a łóżko wygląda jak najlepszy przyjaciel. W takich momentach nie szukaj motywacji – szukaj powodu. Dla zdrowia? Dla ludzi? Dla siebie? Czasem jeden powód wystarczy, żeby wrócić na trasę. A ja mam jeszcze swoją metodę, pół żartem, pół serio. Kiedy pogoda naprawdę nie zachęca, mówię do siebie: „Ubiorę się, wyjdę i dopiero wtedy zdecyduję, czy chcę iść na trening.” I wiecie co? Kiedy już stoję na podwórku, nagle przestaje mi się chcieć wracać. Wtedy powtarzam sobie: „Skoro się ubrałeś, to teraz trenuj.” I tak właśnie zaczyna się większość moich najlepszych treningów – od chwili, w której po prostu przestałem się zastanawiać.

    Motywacja to nie jest płomień, który płonie cały czas. To ognisko, które trzeba podsycać – raz słowem, raz wspomnieniem, raz wspólnym śmiechem. Jednego dnia zapalisz się sam, innego dnia ktoś dorzuci Ci patyk. I to jest piękne, bo motywacja w grupie działa jak ogień w kręgu – raz pali się mocniej u jednych, raz u innych, ale wszyscy grzeją się w tym samym cieple.

    Moja półka z książkami od lat ugina się od poradników pozytywnego myślenia. Zig Ziglar, M.R. Kopmeyer, Dale Carnegie, Anthony Robbins – klasyka motywacji. Każdy z nich pisze o tym, jak stawiać cele, jak szukać sensu, jak nie tracić wiary. I choć dzisiaj patrzę na te książki z pewnym dystansem, to nie mam wątpliwości, że w swoim czasie pomogły mi zbudować własny mental. Wtedy chłonąłem każde zdanie, jakby miało odmienić dzień. Dziś wracam do nich rzadziej – czasem tylko po to, żeby odnaleźć jedno zdanie, które akurat teraz zadziała.

    Ale z każdym rokiem coraz mocniej czuję, że prawdziwa motywacja nie zawsze siedzi w książkach. Ona przychodzi sama, często w najmniej spodziewanym momencie – na leśnej ścieżce, w rozmowie po treningu, w milczeniu po wysiłku. I nie potrzebuje górnolotnych słów ani wielkich deklaracji. Czasem wystarczy jedno: „idziemy dalej”. Cele muszą być elastyczne. Czasem życie wytnie numer – choroba, kontuzja, nadmiar obowiązków. Wtedy zamiast wyrzucać sobie „nie dałem rady”, warto powiedzieć „zrobiłem tyle, ile mogłem dziś”. Tak buduje się mądra konsekwencja. Bo w sporcie, tak jak w życiu, lepiej iść wolniej niż spalić się po pierwszym podejściu. Motywację podtrzymują rytuały. SMS przed treningiem, wspólne zdjęcie po marszu, krótki okrzyk „Baszta!” po rozgrzewce – to drobiazgi, które budują ciągłość. Psychologowie nazwaliby to „systemem wzmacniania pozytywnego”, ja wolę słowo „wspólnota”. Bo to właśnie wspólnota przypomina nam, po co zaczęliśmy.

    Kiedy po treningu patrzę na grupę i widzę zmęczone, ale uśmiechnięte twarze, wiem, że to jest ten moment, kiedy cel staje się czymś więcej niż liczbą kilometrów. To jest cel, który naprawdę motywuje.

    B.A.


    Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl

  • Nowy rozdział w historii Baszty Bytów

    Nowy rozdział w historii Baszty Bytów

    18 grudnia rozpoczął się nowy etap funkcjonowania klubu. Pierwsze posiedzenie Zarządu w nowym składzie przyniosło konkretne decyzje, jasny kierunek działań i wyraźny impuls do dalszego rozwoju. To moment, który porządkuje dotychczasowe struktury i otwiera Baszcie drogę do kolejnych wyzwań.

    Pierwsze posiedzenie Zarządu MLKS Baszta Bytów w nowym składzie przebiegło w atmosferze świeżej energii i gotowości do działania. Pojawiły się konkretne pomysły, a wiele z nich udało się od razu uporządkować i przełożyć na plan pracy. Inne wymagają czasu, ale kierunek dalszych działań jest wyraźnie określony, a klub zyskuje nowy impuls do pracy zarówno na najbliższe miesiące, jak i na dalszą perspektywę. Podczas obrad podjęto decyzję o wygaszeniu sekcji lekkoatletycznej, aby skupić się na dwóch najmocniejszych filarach: kolarstwie i Nordic Walkingu.

    Rozmawiano o treningach, startach, organizacji zawodów oraz o naturalnej współpracy między sekcjami, która szybko będzie widoczna w wielu obszarach. W tym miejscu warto przypomnieć pełny skład organów klubu: Zarząd tworzą Kazimierz Kwidziński (Prezes), Bogdan Adamczyk (Wiceprezes ds. Nordic Walking), Tomasz Natkaniec (Wiceprezes ds. Kolarstwa), Anna Klonowska-Dorszyńska (Sekretarz), Grzegorz Pawłowski (Skarbnik), Bartosz Kuflewski (Członek Zarządu) i Marcin Karpiński (Członek Zarządu), a Komisja Rewizyjna działa w składzie: Adam Horbowy (Przewodniczący), Maciej Frymus (Członek) i Tomasz Dorszyński (Członek).

    Obie sekcje rozwijają się jak starsze i młodsze rodzeństwo, a klub spina je w jedną, spójną całość. Do tej pory posługiwały się własnymi znakami graficznymi, jednak brakowało symbolu wspólnego dla całego klubu. Ten brak został uzupełniony 18 grudnia, kiedy Zarząd przyjął uniwersalny herb MLKS Baszta Bytów – znak, który porządkuje tożsamość i wyznacza nową jakość w komunikacji. Idea herbu opiera się na połączeniu prostoty, nowoczesnej formy i wyraźnego zakorzenienia w lokalnej tradycji.

    Centralny motyw baszty symbolizuje stabilność, ciągłość i siłę, na których od lat budowana jest działalność klubu. Delikatne linie i przejrzysta forma sprawiają, że znak jest czytelny zarówno w druku, jak i w mediach cyfrowych, a neutralna kolorystyka czyni go symbolem ponadsekcyjnym – wspólnym dla kolarzy, nordicowców oraz przyszłych inicjatyw. Herb jest elementem wyrażającym tożsamość i wspólne wartości – spaja przeszłość z teraźniejszością, a jednocześnie jasno pokazuje, dokąd klub zmierza. Przyjęcie tego symbolu zamyka ważny etap i otwiera nowy rozdział w historii Baszty: spójny, klarowny i wyraźnie naładowany nową energią.

  • Walne Zebranie Członków

    Walne Zebranie Członków

    Walne Zebranie MLKS Baszta Bytów wybrało nowe władze Klubu na kadencję 2025-2029. Zanim przystąpiono do części wyborczej, przedstawiono sprawozdanie merytoryczne Prezesa Kazimierza Kwidzińskiego oraz sprawozdanie finansowe Komisji Rewizyjnej.

    W obradach uczestniczyło 30 delegatów, co należy uznać za dobrą frekwencję. Członkowie Klubu udzielili absolutorium ustępującemu Zarządowi. Wszystkie decyzje podejmowano jednogłośnie. Salę wiejską w Mądrzechowie wypełnili członkowie reprezentujący sekcję kolarską oraz sekcję Nordic Walking.

    W dalszej części zebrania dokonano wyboru nowego, siedmioosobowego Zarządu oraz trzyosobowej Komisji Rewizyjnej. Po konstytuowaniu się Zarządu ogłoszono podział funkcji.

    ZARZĄD MLKS Baszta Bytów na kadencję 2025-2029:

    • Kazimierz Kwidziński – Prezes
    • Bogdan Adamczyk – Wiceprezes ds. Nordic Walking
    • Tomasz Natkaniec – Wiceprezes ds. Kolarstwa
    • Anna Klonowska-Dorszyńska – Sekretarz
    • Grzegorz Pawłowski – Skarbnik
    • Bartosz Kuflewski – Członek Zarządu
    • Marcin Karpiński – Członek Zarządu

    KOMISJA REWIZYJNA:

    • Adam Horbowy – Przewodniczący
    • Maciej Frymus – Członek
    • Tomasz Dorszyński – Członek
  • Składki członkowskie

    Składki członkowskie

    Roczna składka członkowska wynosi 150 zł. Istnieje możliwość opłacenia jej w ratach kwartalnych: 4 × 37,50 zł.

    Osoby, które chcą wesprzeć klub dowolną kwotą na jedno z powyższych kont, proszone są o wpisanie w tytule przelewu: „wpłata na cele statutowe”.

  • Statut – MLKS Baszta Bytów

    Statut – MLKS Baszta Bytów

    Rozdział I
    Postanowienia ogólne

    § 1
    Stowarzyszenie Kultury Fizycznej nieprowadzące działalności gospodarczej nosi nazwę: Międzyzakładowy Ludowy Klub Sportowy „Baszta” Bytów, w skrócie MLKS ”BASZTA” Bytów, zwany dalej Klubem.
    Siedziba Klubu: 77-100 Bytów, ul. Mickiewicza 13

    § 2

    1. Terenem działania Klubu jest obszar Rzeczpospolitej Polskiej ze szczególnym uwzględnieniem Powiatu Bytowskiego.
    2. Dla realizacji celów statutowych Klub może prowadzić działalność poza granicami kraju na terenie innych państw, z poszanowaniem tamtejszego prawa.

    § 3
    Klub jest zawiązany na czas nieograniczony. Posiada osobowość prawną. Klub działa zgodnie z ustawą o sporcie, ustawą – Prawo o stowarzyszeniach oraz własnym statutem.

    § 4
    Klub jest członkiem Krajowego Zrzeszenia Ludowe Zespoły Sportowe (LZS).
    Klub współpracuje z krajowymi, zagranicznymi i międzynarodowymi organizacjami pozarządowym i innymi instytucjami. Może pozostawać członkiem tych organizacji na zasadach pełnej autonomii.

    § 5
    Klub używa godła, flagi i barw Zrzeszenia LZS.

    § 6

    Klub używa pieczęci, odznak i znaków organizacyjnych z zachowaniem obowiązujących w tym zakresie przepisów prawnych.

    § 7
    Klub opiera swoją działalność przede wszystkim na pracy społecznej członków.
    Do prowadzenia swoich spraw Klub może zatrudniać pracowników.

    Rozdział II
    Cele i środki działania

    § 8
    Celem Klubu jest:

    1. Rozwój różnych dyscyplin sportu oraz stałe podnoszenie jego poziomu.
    2. Organizacja masowych imprez sportowych, rekreacyjnych i turystycznych.
    3. Dbanie o rozwój bazy sportowo-rekreacyjnej.
    4. Wychowywanie dzieci i młodzieży poprzez sport.
    5. Czynny udział w życiu sportowym i społecznym.
    6. Podnoszenie poziomu kulturalnego i sportowego swoich członków.

    § 9

    1. Klub realizuje swoje cele w ramach nieodpłatnej działalności pożytku publicznego poprzez:
      a) organizuje sekcje i szkolenie sportowe, otacza opieką zawodników oraz stwarza dogodne warunki do rozwoju różnych dyscyplin sportu,
      b) dąży do zapewnienia wysokiego poziomu moralnego zawodników i działaczy,
      c) organizuje różnego rodzaju własne zawody i imprezy sportowe oraz uczestniczy w krajowym i wewnątrzorganizacyjnym systemie zawodów sportowych,
      d) propaguje rozwój kultury fizycznej i turystyki poprzez aktywne uczestniczenie w realizacji programów środowiskowych, gminnych, powiatowych, wojewódzkich i krajowych,
      e) organizuje kursy, seminaria oraz obozy szkoleniowe dla zawodników i działaczy,
      f) współdziała w zakresie rozwoju różnych dyscyplin sportu oraz form aktywnego wypoczynku z właściwymi organizacjami,
      g) podejmuje inne przedsięwzięcia w celu realizacji działalności sportowej.
      h) prowadzenie działań mających na celu przeciwdziałanie uzależnieniom, m.in. od alkoholu i środków psychoaktywnych oraz przemocy w rodzinie i środowisku,
      i) prowadzenie działalności profilaktycznej z zakresu profilaktyki uzależnień,
      j) prowadzenie działalności edukacyjnej i opiekuńczo-wychowawczej,
      k) działania na rzecz rodzin.
    2. Klub realizuje swoje cele w ramach odpłatnej działalności pożytku publicznego poprzez:
      a) pobieranie opłat za uczestnictwo w imprezach własnych

    Rozdział III
    Członkowie, ich prawa i obowiązki

    § 10
    Członkiem Klubu mogą być osoby fizyczne i prawne. Osoba prawna może być jedynie członkiem wspierającym Klub.

    § 11
    Klub posiada członków:
    a)zwyczajnych
    b) wspierających
    c) honorowych

    § 12

    1. Członkiem zwyczajnym Klubu może być każda osoba fizyczna.
      Przyjęcie w poczet członków zwyczajnych następuje na podstawie zgłoszenia przyjętego przez Zarząd (deklaracja członkowska).
    2. Małoletni mogą być członkami Klubu na zasadach przewidzianych w art. 3 ust. 2 i 3 ustawy – Prawo o stowarzyszeniach.

    § 13

    1. Członkiem wspierającym Klub może zostać osoba fizyczna i prawna deklarująca pomoc finansową, rzeczową lub merytoryczną w realizacji celów Klubu.
    2. Przyjęcie w poczet członków wspierających następuje po złożeniu pisemnej deklaracji na podstawie uchwały Zarządu Klubu.

    § 14

    1. Członkiem honorowym Klubu może być osoba fizyczna, która wniosła wybitny wkład w działalność i rozwój Klubu.
      § 15
      Członkowie zwyczajni mają prawo:
    2. Uczestniczyć w Walnym Zebraniu Klubu z głosem stanowiącym
      oraz czynnym i biernym prawem wyborczym, o ile są pełnoletni.
    3. Brać czynny udział w imprezach sportowych
      oraz używać godła i barw klubowych.
    4. Zgłaszać postulaty i wnioski wobec organów Klubu
      oraz oceniać ich działalność.
    5. Otrzymywać od organów Klubu pomoc w zakresie realizacji
      jego statutowych zadań.
    6. Korzystać z urządzeń Klubu.

    § 16
    Do obowiązków członków zwyczajnych należy:

    1. Przestrzeganie postanowień statutu oraz uchwał organów Klubu.
    2. Regularne opłacenie składek członkowskich.
    3. Czynny udział w działalności Klubu.
    4. Uczestniczenie w Walnych Zebraniach Klubu.

    § 17
    Członkowie wspierający i honorowi nie posiadają biernego i czynnego prawa wyborczego, mogą jednak brać udział z głosem doradczym w statutowych władzach Klubu, poza tym posiadają takie prawa jak członkowie zwyczajni.

    § 18
    Członek wspierający ma obowiązek wywiązywania się z zadeklarowanych świadczeń, przestrzeganiem statutu oraz uchwał władz Klubu.

    § 19
    Członkowie honorowi są zobowiązani do przestrzegana statutu oraz uchwał władz stowarzyszenia. Są zwolnieni ze składek członkowskich.

    § 20
    Małoletni członkowie Klubu mogą uczestniczyć w działalności Klubu na zasadach przewidzianych w art. 3 ustawy – Prawo o stowarzyszeniach.

    § 21
    Członkostwo wygasa wskutek:

    1. Wystąpienie członka zgłoszone na piśmie, po uprzednim uregulowaniu zobowiązań finansowych.
    2. Skreślenie z listy członków Klubu w razie nie uczestniczenia w realizacji jego statutowych zadań lub nie płacenia składek członkowskich przez okres dłuższy niż jeden rok.
    3. Wykluczenie członka Klubu w razie istotnego naruszenia postanowień statutu.
    4. Utrata praw obywatelskich na mocy prawomocnego wyroku sądu.
    5. Śmierci członka oraz utraty osobowości prawnej przez osoby prawne.
    6. Rozwiązania Klubu.

    § 22
    Od uchwały Zarządu w sprawie przyjęcia w poczet członków Klubu lub pozbawienia członkostwa zainteresowanemu przysługuje odwołanie do Walnego Zebrania Klubu w terminie 14 dni od daty doręczenia stosownej uchwały.

    Rozdział IV
    Władze Klubu

    § 23
    Władzami Klubu są:

    1. Walne Zebranie Klubu.
    2. Zarząd.
    3. Komisja Rewizyjna.
      Kadencja władz trwa cztery lata.
      Członkowie władz pełnią swoje funkcje społecznie.
      Wybór władz Klubu odbywa się na Walnym Zebraniu w głosowaniu jawnym
      lub tajnym, w zależności od decyzji Walnego Zebrania.
      Jeśli szczególne postanowienia statutu nie stanowią inaczej, uchwały wszystkich organów – władz zapadają zwykłą większością głosów, przy czym dla ich ważności wymagana jest obecność co najmniej połowy liczby osób uprawnionych do głosowania, w drugim zaś terminie bez względu na liczbę obecnych członków.

    § 24
    Walne Zebranie Klubu jest najwyższą władzą Klubu.
    Zwyczajne Walne Zebrania zwołuje zarząd raz na dwa lata, jako sprawozdawcze, i co 4 lata jako sprawozdawczo-wyborcze, zawiadamiając członków o jego terminie, miejscu i proponowanym porządku obrad nie później na 7 dni przed terminem Walnego Zebrania.

    § 25
    Walne Zebranie Klubu może być zwyczajne i nadzwyczajne.

    § 26

    1. Nadzwyczajne Walne Zebranie Klubu zwołuje Zarząd:
      a) z własnej inicjatywy,
      b) na wniosek Komisji Rewizyjnej,
      c) na pisemny wniosek co najmniej 1/3 ogólnej liczby członków zwyczajnych Klubu.
    2. Nadzwyczajne Walne Zebranie może też zwołać Komisja Rewizyjna w przypadku bezczynności Zarządu.
    3. Nadzwyczajne Walne Zebranie powinno zostać zwołane przed upływem 21 dni od daty zgłoszenia wniosku lub żądania i o obradować nad sprawami, dla których zostało zwołane.

    § 27
    W Walnych Zebraniach Klubu biorą udział z głosem stanowiącym członkowie zwyczajni oraz z głosem doradczym członkowie wspierający i honorowi.

    § 28
    Do kompetencji Walnego Zebrania Klubu należy:

    1. Określanie głównych kierunków działania i rozwoju Klubu.
    2. Uchwalanie zmian statutu.
    3. Rozpatrywanie i zatwierdzanie sprawozdań Zarządu i Komisji Rewizyjnej oraz dokonywanie oceny całokształtu działalności Klubu.
    4. Wybór Zarządu i Komisji Rewizyjnej.
    5. Zatwierdzanie regulaminów działania Zarządu i Komisji Rewizyjnej.
    6. Podejmowanie uchwał w sprawie przyjęcia członka honorowego.
    7. Udzielanie Zarządowi absolutorium na wniosek Komisji Rewizyjnej.
    8. Rozpatrywanie wniosków i postulatów zgłoszonych przez członków Klubu lub jego władze.
    9. Rozpatrywanie odwołań od uchwał Zarządu.
    10. Podejmowanie uchwały o rozwiązaniu Klubu i rozdysponowania jego majątku.
    11. Podejmowanie uchwał we wszystkich sprawach nie zastrzeżonych do kompetencji pozostałych władz klubu.

    § 29
    Zarząd jest powołany do kierowania całą działalnością Klubu zgodnie z uchwałami Walnego Zebrania Klubu, a także reprezentuje Klub na zewnątrz.
    Skład Zarządu:

    1. Zarząd skład się z 5-9 członków, w tym Prezesa, 1-2 wiceprezesów, Sekretarza oraz Skarbnika.
    2. Liczbę członków Zarządu ustala Walne Zebranie Klubu.
    3. Prezesa, wiceprezesów, sekretarza i skarbnika wybiera Zarząd spośród swoich członków.
    4. Zarząd zbiera się co najmniej raz na pół roku, posiedzenia Zarządu zwołuje Prezes.
      Do kompetencji Zarządu należy:
    5. Reprezentowanie Klubu na zewnątrz.
    6. Wykonywanie uchwał Walnego Zebrania Klubu oraz innych władz nadrzędnych.
    7. Kierowanie całokształtem działalności Klubu.
    8. Uchwalanie budżetu Klubu.
    9. Zarządzanie majątkiem i finansami Klubu.
    10. Powoływanie komisji, sekcji lub innych organów doradczych i opiniodawczych oraz nadzorowanie ich działalności.
    11. Zwoływanie Walnego Zebrania Klubu.
    12. Przyjmowanie i skreślanie członków.

    § 30
    Zarząd wybiera ze swego grona Prezydium w liczbie 3 do 5 osób, w skład którego wchodzą wybrani Prezesi, Sekretarz i Skarbnik.
    W okresie między posiedzeniami Zarządu jego uprawnienia przysługują Prezydium. Posiedzenia Prezydium odbywają się co najmniej raz na miesiąc.

    § 31

    1. Komisja Rewizyjna składa się z 3 do 5 członków, w tym Przewodniczącego.
      Liczbę członków Komisji Rewizyjnej ustala Walne Zebranie Klubu.
    2. Całokształt działalności Klubu, a w szczególności jego działalność finansowo-gospodarcza podlega kontroli Komisji Rewizyjnej.
    3. W skład Komisji Rewizyjnej nie mogą wchodzić członkowie Zarządu.
    4. Członkowie Komisji Rewizyjnej mają prawo brać udział w posiedzeniach Zarządu oraz Prezydium Klubu.
    5. Posiedzenia Komisji Rewizyjnej odbywają się w miarę potrzeb, nie rzadziej jednak niż raz w roku. Posiedzenia Komisji zwołuje Przewodniczący.

    § 32
    Do kompetencji Komisji Rewizyjnej należy:

    1. Kontrolowanie działalności Zarządu.
    2. Składanie sprawozdań z kontroli na Walnym Zebraniu Klubu.
    3. Przeprowadzenie corocznej kontroli działalności statutowej i finansowo-gospodarczej Klubu.
    4. Egzekwowanie od Zarządu wyjaśnień dotyczących jego działalności.
    5. Składanie Walnemu Zebraniu Klubu sprawozdania ze swej działalności.
    6. Zgłaszanie na zasadzie wyłącznego prawa wniosku o udzielenie absolutorium Zarządowi.
    7. Prawo wystąpienia z wnioskiem o zwołanie Nadzwyczajnego Zebrania Klubu oraz zebrania Zarządu.
    8. Zwoływanie Walnego Zebrania Klubu w razie niezwołania Walnego Zebrania Klubu przez Zarząd w określonym terminie.

    § 33

    1. Wszystkie organy Klubu są wybierane i zobowiązane do składania sprawozdania członkom ze swej działalności.
    2. Organy Klubu podejmują samodzielne uchwały z wyjątkiem spraw zastrzeżonych do kompetencji organów Zrzeszenia LZS.

    § 34
    W razie gdy skład władz Klubu ulegnie zmniejszeniu w trakcie trwania kadencji, np. poprzez złożenie rezygnacji, uzupełnienie ich składu może nastąpić w drodze kooptacji, której dokonują pozostali członkowie organu, który uległ zmniejszeniu. W tym trybie można powołać nie więcej niż połowę składu organu.

    Rozdział V
    Sekcje Klubu

    § 35
    Sekcje są jednostkami organizacyjnymi Klubu tworzonymi przez Zarząd w celu realizacji statutowych zadań w poszczególnych dyscyplinach sportu oraz w zakresie pozostałej działalności statutowej Klubu.

    § 36
    Sekcje grupują członków Klubu według ich zainteresowań.
    Działalnością poszczególnych sekcji kierują wiceprezesi bądź kierownicy powołani przez Zarząd Klubu.

    Rozdział VI
    Nagrody i kary

    § 37
    Za aktywny udział w realizacji zadań statutowych Klubu przyznawane są przez Zarząd wyróżnienia i nagrody.

    § 38
    W razie naruszenia postanowień statutu Klubu oraz uchwał władz klubowych, Zrzeszenia LZS Zarządowi przysługuje prawo wymierzania kar zgodnie z regulaminem uchwalonym przez Radę Główną Zrzeszenia LZS.

    Rozdział VII
    Majątek i fundusze

    § 39
    Majątek Klubu stanowią nieruchomości, ruchomości oraz fundusze finansowe.
    Na fundusz i majątek Klubu składają się:

    1. Dotacja.
    2. Wpływy ze składek członkowskich.
    3. Darowizny.
    4. Zapisy.
    5. Spadki.
    6. Przychody z odpłatnej działalności pożytku publicznego.
      Wszelkie środki pieniężne mogą być przechowywane wyłącznie na koncie Klubu.
      Klub prowadzi gospodarkę zgodnie z obowiązującymi przepisami.
      Decyzje w sprawie nabywania, zbywania i obciążania majątku Klubu
      podejmuje Zarząd.

    § 40
    Dla ważności oświadczeń woli w imieniu Klubu w zakresie praw i obowiązków majątkowych wymagane jest współdziałanie dwóch uprawnionych przedstawicieli Zarządu, w tym Prezesa.
    Obowiązkowo Zarząd udziela im pełnomocnictwo.

    Rozdział VIII
    Postanowienia końcowe

    § 41
    Zmiana statutu lub rozwiązanie Klubu może nastąpić na mocy uchwały Walnego Zebrania Klubu podjęte większością co najmniej 2/3 głosów w obecności co najmniej ½ ogólnej liczby osób uprawnionych do głosowania.
    Podejmując uchwałę o rozwiązaniu Klubu, Walne Zebranie Klubu wybiera likwidatora oraz określa sposób przeznaczenia majątku Klubu.
    W sprawach nie uregulowanych w niniejszym statucie zastosowanie mają przepisy ustawy – Prawo o Stowarzyszeniach.

    Statut przyjęto uchwałą Walnego zebrania w dniu 28.02.2020 r.