• Baszta i Nadleśnictwo Bytów – naturalne partnerstwo

    Baszta i Nadleśnictwo Bytów – naturalne partnerstwo

    Nadleśnictwo Bytów zostało partnerem Pucharu Polski w Nordic Walking Bytów 2026. Wydarzenie, którego głównym gospodarzem jest Gmina Bytów, odbędzie się na terenach zarządzanych przez Nadleśnictwo Bytów – w powiecie bytowskim, który jest fenomenem w skali kraju i posiada najwięcej rezerwatów przyrody w Polsce – aż 26.

    Głównym gospodarzem Pucharu Polski 11 kwietnia jest Gmina Bytów. Jednak prawdziwym gospodarzem terenu, na którym odbędzie się rywalizacja, jest Nadleśnictwo Bytów. Z dumą informujemy, że Nadleśnictwo Bytów zostało partnerem naszego wydarzenia oraz partnerem sekcji Nordic Walking Baszty Bytów.

    Ta współpraca ma wymiar naturalny. Nordic Walking i las są ze sobą nierozerwalnie związane. To na leśnych ścieżkach budujemy formę, wytrzymałość i charakter. Las jest naszym środowiskiem treningowym, ale jednocześnie przestrzenią, wobec której zachowujemy szacunek.

    Powiat bytowski – najwięcej rezerwatów przyrody w Polsce

    Nadleśnictwo Bytów podlega Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Szczecinku i obejmuje tereny gmin Bytów, Borzytuchom, Kołczygłowy, Czarna Dąbrówka, Parchowo, Studzienice, Tuchomie oraz fragment gminy Dębnica Kaszubska. W północnej części jego obszaru znajduje się Park Krajobrazowy Dolina Słupi, jeden z najcenniejszych przyrodniczo terenów regionu.

    Powiat bytowski jest fenomenem w skali kraju. To właśnie tutaj znajduje się najwięcej rezerwatów przyrody w Polsce – aż 26. Spośród nich 10 położonych jest na terenie Nadleśnictwa Bytów. Tak duże nagromadzenie obszarów chronionych pokazuje wyjątkową wartość przyrodniczą regionu i jego znaczenie dla ochrony bioróżnorodności.

    Rezerwaty przyrody na terenie Nadleśnictwa Bytów

    Na terenie Nadleśnictwa Bytów znajdują się Rezerwat Grodzisko Borzytuchom, chroniący fragment buczyny pomorskiej porastającej zbocza tzw. Diabelskiej Góry z sędziwymi okazami buków, dębów i świerków oraz jeziorem przekształcającym się naturalnie w torfowisko przejściowe. Rezerwat Jeziora Sitna zabezpiecza zarastające jeziora i tworzące się torfowiska, stanowiące ostoję rzadkich gatunków roślin i ptaków. Rezerwat Gołębia Góra chroni swoiste cechy krajobrazu środkowego biegu rzeki Słupi.

    Rezerwat Gniazda Orła Bielika obejmuje starodrzew sosnowy będący ostoją bielika. Rezerwat Las nad Jeziorem Mądrzechowskim zachowuje zbiorowiska grądowe i łęgowe o cechach naturalnych, porastające zbocza i zagłębienia licznych jarów i wąwozów z licznymi stanowiskami skrzypu olbrzymiego. Rezerwat Mechowiska Czaple obejmuje wilgotne i wtórnie zabagniające się łąki torfowiskowe. Rezerwat Dolina Huczka chroni zbiorowiska lasów bukowych oraz grądu pomorskiego z występującymi rzadkimi i chronionymi gatunkami roślin. Rezerwat Skotawskie Łąki zabezpiecza torfowiska w obszarze źródliskowym rzeki Skotawy oraz cenne ekosystemy wodne, łąkowe i leśne.

    Rezerwat Jezioro Cechyńskie Małe oraz Rezerwat Jezioro Głęboczko chronią jeziora lobeliowe wraz z charakterystyczną roślinnością oraz cennymi gatunkami roślin i zwierząt. To właśnie w pobliżu tych rezerwatów i ich otulin przebiega trasa Pucharu Polski Bytów 2026.

    Przykładem jest ścieżka przyrodnicza „Uroczysko”, znana z tzw. pływających wysp – naturalnych form torfowiskowych przemieszczających się po powierzchni wody. To miejsca, które pokazują, jak różnorodna i zaskakująca potrafi być przyroda powiatu bytowskiego.

    Trasa Pucharu Polski Bytów 2026 w otoczeniu obszarów chronionych

    Zawody rozegrane zostaną w przestrzeni wyjątkowej przyrodniczo. Trasa Pucharu Polski Bytów 2026 prowadzi w sąsiedztwie obszarów chronionych, co nadaje wydarzeniu szczególny charakter. Rywalizacja sportowa odbywa się w miejscu, które na co dzień jest przestrzenią ciszy, ochrony i odpowiedzialnego gospodarowania przyrodą.

    To połączenie sportu i natury jest jednym z największych atutów wydarzenia. Zawodnicy z całej Polski będą mieli okazję rywalizować w sercu regionu o unikalnym krajobrazie i wysokiej wartości przyrodniczej.

    Trasy treningowe Nordic Walking na terenie Nadleśnictwa Bytów

    Zawodnicy sekcji Nordic Walking Baszty Bytów na co dzień trenują na terenach zarządzanych przez Nadleśnictwo Bytów. Mechowiska Czaple, Skotawskie Łąki, Gołębia Góra, Struga, Dąbie, Jeleń, Świerkówko czy Mądrzechowo to miejsca, w których budujemy formę przez cały rok.

    Każda z tych tras ma swoją specyfikę i charakter. Leśne podbiegi, naturalne dukty, zmienna rzeźba terenu – to wszystko sprawia, że przygotowania do startów odbywają się w wymagających, ale niezwykle inspirujących warunkach.

    Współpraca z Nadleśnictwem Bytów to nie tylko wsparcie przy organizacji wydarzenia sportowego. To wspólna odpowiedzialność za przestrzeń, w której żyjemy, trenujemy i rywalizujemy. W miejscu wyjątkowym, które jest naszą codziennością, zapraszamy zawodników z całej Polski do udziału w Pucharze Polski w Nordic Walking Bytów 2026.


    Zobacz także stronę Nadleśnictwa Bytów: https://bytow.szczecinek.lasy.gov.pl/lasy-nadlesnictwa


  • Gdzie zjeść w Bytowie? Poradnik dla przyjezdnych na Puchar Polski

    Gdzie zjeść w Bytowie? Poradnik dla przyjezdnych na Puchar Polski

    Przyjeżdżasz do Bytowa na Puchar Polski w Nordic Walking lub spędzasz tu weekend i zastanawiasz się, gdzie zjeść w Bytowie? Przygotowaliśmy praktyczny poradnik gastronomiczny dla przyjezdnych, obejmujący restauracje, pizzerie, bary, fast foody oraz kawiarnie w Bytowie. Podajemy także nr. tel. w celu zamawiania na dowóz. Większość punktów prowadzi tę usługę.

    Restauracje – obiady, kuchnia polska i regionalna

    Jeśli po starcie lub treningu szukasz spokojnego miejsca na pełny obiad, w Bytowie nie brakuje restauracji serwujących kuchnię polską i regionalną. To dobre opcje na dłuższy posiłek, spotkanie w większym gronie lub kolację bez pośpiechu. Część lokali znajduje się w centrum miasta, inne w bardziej kameralnych lokalizacjach, także w pobliżu jeziora. Warto brać pod uwagę godziny otwarcia, bo w weekend zawodów ruch bywa większy niż zwykle.

    Restauracja Atmosfera – Plac Kard. Wyszyńskiego 3, tel. 880 884 888
    Restauracja Jaś Kowalski – ul. Zaułek Drozdowy 3, tel. 59 822 55 04
    Restauracja Młyn – ul. Wolności 15, tel. 880 503 503
    Restauracja Kaszubianka – ul. Wojska Polskiego 26, tel. 59 822 26 42
    Restauracja „Nad jeziorem Jeleń” – ul. Ośrodek Jeleń 1, tel. 504 577 024
    Restauracja Ułan – ul. Tartaczna 10, tel. 59 822 66 47
    Piwnica Pełna Smaków – ul. Derdowskiego 1, tel. 59 821 21 20

    Pizza, burgery i kuchnia włoska

    To propozycje dla tych, którzy po zawodach wolą coś szybszego, bardziej energetycznego albo po prostu znanego i sprawdzonego. Pizza i burgery są popularnym wyborem wśród zawodników oraz ekip przyjezdnych, szczególnie w godzinach popołudniowych i wieczornych. Lokale z tej kategorii często oferują również opcje na wynos, co bywa wygodne przy napiętym harmonogramie. Dobre rozwiązanie, gdy liczy się czas i sytość.

    Restauracja Pizza i Wino – ul. Przemysłowa 2D, tel. 533 544 127
    Pizzeria ROMA – ul. Mickiewicza 15, tel. 725 737 192
    Szymi Burger – ul. Dworcowa 8a, tel. 574 540 599
    Burger Chata – ul. Wojska Polskiego 35/4A, tel. 531 399 600
    Pizza Expert – ul. Dworcowa 15, tel. 720 888 858

    Bary i bistro – szybko, domowo i bez ceremonii

    Bary i bistro to miejsca, w których zjesz prosto, domowo i bez długiego oczekiwania. Idealne na szybki obiad pomiędzy startami lub przed dalszą podróżą. Często oferują klasyczne dania kuchni domowej, zupy i pierogi. To opcja praktyczna i lubiana przez osoby, które wolą konkret niż restauracyjną formę.

    Bistro & Pierogarnia u Alutki – ul. Domańskiego 1, tel. 517 639 311
    Szulta Swojsko i Smacznie – ul. Wojska Polskiego 47, tel. 606 601 311
    Bar Mały – ul. Wojska Polskiego 40, tel. 59 822 27 16
    Festpajda – ul. Lęborska 24, tel. 604 082 222

    Fast food – kebab, gyros, kurczak

    Fast food to wybór dla tych, którzy szukają najszybszego rozwiązania, szczególnie wieczorem lub poza standardowymi godzinami obiadowymi. Kebab, gyros czy kurczak to opcje łatwo dostępne i przewidywalne, często wybierane przez młodszych uczestników wydarzeń sportowych. Sprawdzą się również wtedy, gdy inne lokale są już pełne. To gastronomia „zadaniowa” – szybko, konkretnie i bez planowania.

    Bar Gyros – ul. Gdańska 12, tel. 59 822 56 04
    Kebab Center Bytów – ul. Wojska Polskiego 2, tel. 786 598 737
    DENIS Turecki Kebab – ul. Śródmiejska 1D, tel. 729 303 879
    Kebab XL – ul. Ogrodowa 3A, tel. 608 277 772
    Pan Kurczak – ul. Ogrodowa 16, tel. 792 922 000

    Kawiarnie i puby – kawa, deser i spokojny wieczór

    Po intensywnym dniu wiele osób szuka miejsca na kawę, deser lub chwilę odpoczynku. Kawiarnie sprawdzą się na spotkanie, regenerację lub krótką przerwę między wydarzeniami. Puby natomiast są naturalnym wyborem na spokojny wieczór i rozmowy po zawodach. To dobra opcja, gdy planujesz zostać w mieście nieco dłużej.

    Kawiarnia PAUZA – ul. Wojska Polskiego 35C, tel. 790 366 790
    Sweet Food MK – ul. Derdowskiego 4c
    Rynek 35 – ul. Wojska Polskiego 35, tel. 600 154 004
    Bourbon Pub – ul. Ogrodowa 12, tel. 789 754 404
    Arena Pub – ul. Gdańska 10, tel. 501 381 811


    ZOBACZ TAKŻE:
    • baza noclegowa
    • wszystko o Pucharze Polski Nordic Walking Bytów 2026

  • Jak dobrać kije do Nordic Walking?

    Jak dobrać kije do Nordic Walking?

    Dobór kijów do Nordic Walking to jedna z najważniejszych decyzji na początku przygody z tą formą ruchu. Odpowiednio dobrany sprzęt ułatwia naukę techniki, chroni barki i łokcie oraz sprawia, że marsz staje się naturalny i bezpieczny. Źle dobrane kije potrafią natomiast skutecznie zniechęcić już po pierwszym treningu. W tym poradniku wyjaśniam, jak dobrać kije do Nordic Walking w prosty, praktyczny sposób – bez marketingowych mitów i bez kupowania sprzętu w ciemno.

    Kąt prosty – od tego zacznij

    Dobór kijów do Nordic Walking warto rozpocząć od najprostszego i najpewniejszego kryterium, czyli kąta prostego w stawie łokciowym. Stojąc wyprostowanym na płaskiej powierzchni, chwytamy kij za rękojeść i opieramy go o podłoże. Jeśli łokieć jest zgięty pod kątem zbliżonym do 90 stopni, długość kijów jest odpowiednia.

    Prawidłowo dobrana długość kijów pozwala na naturalną pracę ramion i swobodne prostowanie ręki w fazie odepchnięcia. Kij powinien wbijać się w podłoże mniej więcej w połowie odległości między jedną a drugą stopą, a po odepchnięciu być wypuszczany z dłoni. Taki schemat ruchu jest możliwy tylko wtedy, gdy kij współpracuje z ręką, a nie ją blokuje.

    „Kij to kij”… tylko w teorii. Nordic Walking a trekking

    W teorii wszystko wygląda prosto: kij to kij. W praktyce bywa inaczej. Bardzo często osoby rozpoczynające Nordic Walking przychodzą na pierwszy trening z nowymi kijkami kupionymi w dobrej wierze. „Pani w sklepie doradziła”, „Pan powiedział, że takie same biorą wszyscy”. Dla sprzedawcy kije to często po prostu kije – nieważne, czy do Nordic Walking, trekkingu czy spacerów po górach.

    Kije trekkingowe wyposażone są w paski i profilowaną rękojeść, która wymusza stały chwyt. Sprawdzają się w terenie górskim, gdzie kij służy głównie do podpierania się.

    Kije do Nordic Walking mają prostą rękojeść oraz specjalną rękawiczkę. Dzięki niej możliwe jest wypuszczanie i ponowne chwytanie kija przy każdym kroku, co jest podstawą prawidłowej techniki. W Nordic Walking kij nie zastępuje pracy ręki – on ją uzupełnia i wzmacnia. I to właśnie dlatego „kij kijowi nierówny”.

    Kije o stałej długości czy regulowane?

    Kije o stałej długości są lżejsze, sztywniejsze i trwalsze. Brak mechanizmu regulacji sprawia, że lepiej przenoszą energię i są mniej podatne na uszkodzenia. To najlepszy wybór, gdy kije będą używane przez jedną osobę i mają służyć do regularnych treningów.
    Kije regulowane są wygodniejsze w transporcie i sprawdzają się wtedy, gdy z jednego kompletu korzysta kilka osób. Trzeba jednak pamiętać, że mechanizm regulacji z czasem może się wyrobić, co wpływa na stabilność i komfort marszu.

    Z jakiego materiału powinny być kije?

    Najczęściej spotykane są kije aluminiowe oraz karbonowe. Modele aluminiowe są tańsze i dobrze sprawdzają się na początku nauki techniki. Kije karbonowe są lżejsze i sztywniejsze, dzięki czemu lepiej oddają energię i mniej drgają podczas odepchnięcia.
    Przy dłuższych marszach różnica w wadze i sprężystości kijów staje się wyraźnie odczuwalna. Im lepsza technika i większy kilometraż, tym większe znaczenie ma jakość materiału.

    Rękojeść i rękawiczka – detale, które robią różnicę

    Rękojeść powinna być gładka, aby kij mógł swobodnie wyślizgiwać się z dłoni i być ponownie chwytany. Rękawiczka musi być dobrze dopasowana do dłoni i wyposażona w system szybkiego wypięcia, tzw. „klik”.

    Dzięki temu można bez problemu odpiąć kij podczas ćwiczeń, przerwy na napój czy zmiany zadania, bez konieczności zdejmowania rękawiczki z dłoni.

    Groty i gumki – teoria a praktyka treningowa

    Do kijów stosuje się różne końcówki: groty widiowe, ostrzejsze końcówki zwane „kocim pazurkiem” oraz nakładki gumowe. W idealnych warunkach Nordic Walking powinno odbywać się na naturalnym podłożu – leśnych ścieżkach lub szutrze – bez użycia gumek.
    W praktyce zdarzają się jednak wyjątki. U nas dotyczy to treningów na bieżni lekkoatletycznej, które odbywają się po zmroku. Stadion jest oświetlony, ale obowiązuje zakaz używania ostrych grotów. W takich sytuacjach stosujemy gumki. To kompromis – nie ideał – ale pozwala trenować bezpiecznie i zgodnie z zasadami obiektu. Czasem ważniejsza jest ciągłość ruchu i możliwość treningu niż trzymanie się sztywnych założeń.

    Najważniejsza rada na koniec

    Jeśli nie wiesz, jakie kije wybrać, nie kupuj na ślepo. Kilka minut rozmowy z instruktorem i sprawdzenie sprzętu w praktyce pozwala uniknąć nietrafionych zakupów i niepotrzebnych wydatków.

    Dobrze dobrane kije ułatwiają naukę techniki, chronią stawy i sprawiają, że Nordic Walking staje się naturalnym, bezpiecznym ruchem – dokładnie takim, jakim powinien być.

  • Puchar Polski w Bytowie. Klub opowiedziany głosami zawodników

    Puchar Polski w Bytowie. Klub opowiedziany głosami zawodników

    Puchar Polski Nordic Walking w Bytowie to nie tylko sportowa rywalizacja, ale także historia ludzi, którzy tworzą sekcję Nordic Walking Baszta Bytów. Przed zawodami, które odbędą się 11 kwietnia w Mądrzechowie, oddajemy głos zawodnikom – od debiutantów po medalistów – i pytamy, czym dla nich jest Nordic Walking oraz dlaczego zdecydowali się wystartować właśnie tutaj.

    Różne drogi do Nordic Walkingu

    Dla wielu osób Nordic Walking zaczyna się bardzo niepozornie – od spaceru, potrzeby ruchu albo chwili oddechu po pracy. Dla Asi Cichosz będzie to pierwszy start w zawodach tej rangi. – To mój pierwszy raz w zawodach. Kiedyś trzeba spróbować i poczuć, jak to jest – mówi. Nordic Walking to dla niej wyjście z domu, kontakt z naturą i czas na zebranie myśli po ciężkim tygodniu. – To sprawdzanie swoich możliwości, ale tylko dla samej siebie.

    Na co dzień uzupełnia treningi jogą, pilatesem i stretchingiem, a niedzielne wyjścia w teren stały się stałym punktem tygodnia. Podobnie patrzy na tę dyscyplinę Teresa Krefft, która jest z Basztą od niedawna. – Dla mnie Nordic Walking to zdrowy czas spędzony z fajnymi ludźmi, oderwanie od codzienności i chwila relaksu – przyznaje.

    – Zawody traktuję jako przygodę – dodaje Teresa.

    Mariola Wejman zwraca uwagę na praktyczny, codzienny wymiar treningów. – To świetna forma aktywności po pracy. Pozwala dotlenić organizm, rozładować napięcie i uporządkować myśli – mówi. – Ludzie, z którymi maszeruję, dają pozytywną energię i to sprawia, że ten czas jest jeszcze przyjemniejszy.

    Nordic Walking jako proces i wspólnota

    Dla części zawodników kluczowe znaczenie ma nie sam wysiłek, ale proces i atmosfera, która sprawia, że chce się wracać. Danka Romańak jest z Basztą od samego początku i dobrze pamięta pierwsze treningi.
    – Nordic Walking pomaga mi budować kondycję, daje radość – taką wewnętrzną satysfakcję – i możliwość nawiązywania relacji z ludźmi pozytywnie nastawionymi do życia – mówi. – W niedzielę skoro świt nikt nie przychodzi na trening z poczucia obowiązku. Jesteśmy tam dlatego, że chcemy. Jak przyznaje, były momenty, gdy te spotkania znaczyły dla niej znacznie więcej niż sama aktywność fizyczna.

    Andżelina Łoza podkreśla rolę wzajemnego wsparcia. – Moje motywacje do startów to głównie dobra, pozytywna energia, którą czerpię od innych. Przełamuję własne granice i wychodzę ze strefy komfortu – mówi.

    – Najważniejsze jest jednak zdrowie. Czuję, że moje ciało jest silniejsze i bardziej sprawne. Ruch na świeżym powietrzu wzmacnia moją odporność – mówi Andżelina

    O braku presji i swobodnej atmosferze mówi także Romana Delewaux-Żywicka. – Lubię chodzić z Wami w niedziele. To aktywnie spędzony czas w miłym towarzystwie. Taki „Nordic talking” w trakcie walking – uśmiecha się. – Nikt nie rozlicza z (nie)obecności. Start w zawodach traktuje bardziej zespołowo niż indywidualnie. – To ogólnie nie moja bajka, ale w Bytowie czy w Miastku zgłosiłam się, żeby dołożyć cegiełkę do punktów drużynowych.

    Sport, rywalizacja i przekraczanie granic

    Nordic Walking w Bytowie to również sport w pełnym znaczeniu tego słowa – z rywalizacją, wynikami i podium.
    Alicja Krawczyk, zdobywczyni miejsc na podium, zwraca uwagę na znaczenie wspólnego wyzwania. – Dla mnie Nordic Walking to znacznie więcej niż tylko kilometry w nogach. To mój czas, by odciąć się od codziennych obowiązków i naładować baterie – mówi. – Każdy trening to nie tylko wysiłek, ale też inspiracja w gronie ciekawych ludzi. Sport towarzyszy jej przez całe życie, dlatego doskonale wie, jak ważna jest atmosfera. – Nic tak nie motywuje jak wspólne wyzwanie w barwach drużyny. Zdrowy wyścig z samą sobą i innymi daje mi niesamowitego „kopa” do działania. Jestem dumna, że należę do teamu Baszta Bytów.

    Laura Żusin-Kaczmarek, na co dzień mieszkająca we Wrocławiu, regularnie wraca na Kaszuby i czuje silne przywiązanie do klubu. Lubi długie dystanse i w Bytowie wystartuje na 20 km. – Nordic Walking daje mi rytm, który lubię. Pozwala odpocząć od codzienności i wrócić szczęśliwszą – mówi. – Zawody to wyjątkowa forma wysiłku.

    Element rywalizacji pomaga przekraczać bariery, które często są tylko w głowie – dopowiada Laura

    Dla Agnieszki Kalińskiej ważna jest również lokalność i łamanie stereotypów. – Dzięki Baszcie odkryłam, że Nordic Walking można uprawiać w grupie. Chcę wystartować w barwach klubu, bo ta grupa motywuje mnie także do samodzielnych treningów – podkreśla. – Po co jechać kawał Polski, skoro zawody są 15 minut od domu? Nordic Walking może być sportem wyczynowym, a nie „nudnym spacerkiem”.

    Odwaga, by spróbować

    Jesienią na treningi przyszła Natalia Borzyszkowska razem z mężem Henrykiem. Dziś chodzą już z całą grupą i zdecydowali się wystartować w Pucharze Polski. – Nie startuję po to, żeby ścigać się za wszelką cenę. Chcę być i iść razem – mówi Natalia. – Nordic Walking daje mi siłę iść do przodu i poczucie, że nie muszę siedzieć na kanapie i czekać na starość.

    W grupie jest siła! – zapewnia Natalia.

    Podobnie o wspólnocie mówi Jolanta Obracht-Prondzyńska. – Wspólne treningi Nordic Walking to coś więcej niż ruch – to spotkanie ludzi, którzy się wspierają i dodają sobie skrzydeł – podkreśla. – Ta pasja, dzielona z innymi, dała mi radość, wiarę w siebie i odwagę, by wystartować w Pucharze Polski w Bytowie. Pierwszy start to ekscytacja, lekki stres i dużo dobrych emocji.

    Te historie są różne. Jedne zaczynają się od spaceru, inne od podium. Wszystkie spotkają się na jednej trasie – 11 kwietnia w Mądrzechowie koło Bytowa. Bez względu na tempo, wiek czy doświadczenie, najważniejsza decyzja zapada dużo wcześniej – w chwili, gdy ktoś mówi sobie: spróbuję.

    B.A.

  • Gdzie nocleg w Bytowie i okolicy?

    Gdzie nocleg w Bytowie i okolicy?

    W związku ze zbliżającymi się zawodami Pucharu Polski Nordic Walking, które odbędą się 11 kwietnia w Mądrzechowie koło Bytowa, wychodzimy naprzeciw potrzebom zawodników oraz osób towarzyszących poszukujących noclegu w regionie. Poniżej zebraliśmy listę hoteli, hotelików oraz gospodarstw agroturystycznych dostępnych w Bytowie i najbliższej okolicy. Numery obiektów odpowiadają oznaczeniom na mapie, natomiast rezerwacje i szczegóły dostępności należy ustalać bezpośrednio z wybranymi obiektami.

    1. Stacja Snu – Udorpie 93, Bytów, 59 822 33 44, 796 828 686
    2. Apartamenty Atmosfera – Pl. Wyszyńskiego 3, Bytów, 668 187 990
    3. Centrum Uła Spa – ul. Tartaczna 10, Bytów, 59 822 66 47, 576 255 000, hotel@ulanspa.pl, www.ulanspa.pl
    4. Hotel Dana – ul. Derdowskiego 1, Bytów, 59 822 60 47, www.ulanspa.pl
    5. Dom Sportowca – Hotelik – ul. Mickiewicza 13, Bytów, tel. 59 822 26 10, www.basen-bytow.pl
    6. Zielona Wzgórza – Mądrzechowo, ul. Świerkowa 1, 607 601 736, www.domkikaszuby.pl
    7. Gospodarstwo Agroturystyczne Ewy Iniarskiej – Rekowo 76, 603 896 108
    8. Gospodarstwo Agroturystyczne Marii Marszk – ul. Nad jeleniem 11, Pomysk Wlk., 606 517 506
    9. Gospodarstwo Agro. Reginy Kossak Główczewskiej – ul. Mierosławskiego 76, Rzepnica, 660 712 328
    10. Gospodarstwo Agroturystyczne Srebrny Klon – ul. Mierosławskiego 78, Rzepnica, 696 795 741
    11. Gospodarstwo Agroturystyczne Gabrieli Helta – ul. Małachowskiego 20, Bytów, 606 257 348
    12. Gospodarstwo Agroturystyczne Bernadety Grzonka – Dąbie 32, 607 458 246
    13. Lawendowe Agro – Edyta Gostomczyk – Sierzno 27, 608 145 691
    14. Kaszubski Widok – Krzysztof Wrzesiński – ul. Popiełuszki 23, Rzepnica, 608 755 476
    15. Kaszubski Widok – Krzysztof Wrzesiński – ul. Szafirowa 26, Mądrzechowo, 608 755 476

    Więcej info o Pucharze Polski: https://basztabytow.pl/mamy-to-puchar-polski-w-bytowie/

  • Partnerzy i zaplecze Pucharu Polski w Bytowie

    Partnerzy i zaplecze Pucharu Polski w Bytowie

    Organizacja wydarzenia rangi Pucharu Polski Nordic Walking to duże przedsięwzięcie logistyczne i organizacyjne, którego nie da się zrealizować w pojedynkę. Za takim wydarzeniem stoją ludzie, instytucje i partnerzy, którzy wierzą, że sport, zdrowie i aktywność społeczna mają realną wartość.

    Puchar Polski to praca zespołowa

    Puchar Polski Nordic Walking w Bytowie nie mógłby się odbyć bez wsparcia samorządów. Głównym partnerem wydarzenia jest Miasto Bytów, z burmistrzem Ireneuszem Gospodarkiem na czele. Zawody będą także sportowym akcentem w roku obchodów 680-lecia miasta Bytowa. Organizator ogólnopolskiego cyklu – Nordic Walking Poland – lokalne działania powierzył Baszcie Bytów, która odpowiada za przygotowanie trasy, zaplecza zawodów, wolontariatu oraz komunikacji wokół wydarzenia.

    Samorządy i instytucje – fundament wydarzenia

    W organizację Pucharu Polski oraz działania klubu zaangażowały się także inne instytucje. Basztę Bytów wspierają Starostwo Powiatowe w Bytowie ze starostą Leszkiem Waszkiewiczem, Nadleśnictwo Bytów z nadleśniczym Krzysztofem Rudnikiem oraz Szpital Powiatu Bytowskiego sp. z o.o. z panią prezes Beatą Hinc. Cieszymy się również ze wsparcia jednostki pomocniczej – Sołectwa Mądrzechowo, z sołtysem Eugeniuszem Wiatrowskim, które udostępnia przestrzeń i realnie pomaga w przygotowaniach.

    Partnerzy instytucjonalni i lokalne wsparcie

    Do grona partnerów wspierających działania techniczne dołącza Przedsiębiorstwo Drogowe Jereczek Romana Jereczka. Wydarzenie wspierają również osoby prywatne, w tym dr Paweł Wichłacz. Całość spina zespół organizacyjny Baszty Bytów, działający w pełni w ramach wolontariatu. Dzięki wsparciu pani dyrektor Sylwii Kontny-Białogłowicz możemy także liczyć na pomoc uczniów Zespołu Szkół Ponadpodstawowych w Bytowie, o czym z pewnością będziemy jeszcze wielokrotnie wspominać, bo warto mówić głośno o młodych ludziach, którzy aktywnie włączają się w organizację Pucharu Polski 11 kwietnia.

    Dołącz do nas

    Puchar Polski Nordic Walking oraz sekcja Nordic Walking Baszta Bytów to nie tylko jedno wydarzenie, ale ciągła obecność w przestrzeni medialnej i społecznej. Wspierając Basztę Bytów, partnerzy zyskują realną i długofalową widoczność – zarówno podczas zawodów Pucharu Polski, jak i w komunikacji klubu prowadzonej przez cały rok. To obecność w materiałach promocyjnych, na portalu klubowym, w mediach społecznościowych, a także możliwość ekspozycji podczas wydarzenia poprzez banery, elementy wizualne, pakiety startowe czy stoiska. To partnerstwo oparte na wspólnych wartościach, a nie jednorazowa reklama.

  • 174 treningi, 29 484 kilometry i 770 zestawów ćwiczeń!

    174 treningi, 29 484 kilometry i 770 zestawów ćwiczeń!

    Nie oszukujmy się – normalny człowiek raczej by tego nie liczył. Przychodzi na trening, rusza się, wraca trochę zmęczony i zadowolony. I to w zupełności wystarczy. Ale skoro przez ponad dwa lata nazbierało się sporo danych, a ktoś jednak usiadł i policzył wszystko do końca… to rzućmy na te liczby okiem. Tym bardziej, że gdy doszedłem do końca, sam się trochę zaskoczyłem.

    Od września 2023 do stycznia 2026 sekcja Nordic Walking Baszty Bytów przepracowała solidny kawał czasu. W tle pojawiały się starty, wydarzenia i – ostatnio – duże przygotowania do Pucharu Polski. Warto jednak mocno podkreślić jedno: nadrzędną działalnością Baszty były i są niedzielne, otwarte treningi. To one budują zdrowie, formę i drużynę.

    Każdy trening to osobne mikrowydarzenie

    W tym czasie przez nasze treningi przewinęło się około 160 osób. Dziś aktywnie trenuje z nami 50-60 osób. Jedni zostali na stałe, inni wybrali inną drogę, ktoś wpada rzadziej, a ktoś uznał, że to jednak nie dla niego. I to jest zupełnie normalne – w końcu nie wszyscy lubią pomidorówkę.

    W liczbach wygląda to tak: zrealizowaliśmy 174 otwarte treningi, z czego 132 w niedziele i 42 w tygodniu (wtorki i środy). Niedziela to u nas rytuał i wspólne „święto ruchu”, a treningi tygodniowe są rozszerzeniem systemu – dla tych, którzy chcą krótszej jednostki albo potrzebują częstszego kontaktu z ruchem… albo po prostu nie mogą doczekać się kolejnej niedzieli – co, jak się okazuje, zdarza się częściej, niż mogłoby się wydawać.

    Plan zamiast przypadku

    Jesteśmy raczej klubem rekreacyjno-sportowym. Wyniki, podium i sportowe akcenty traktujemy jako pozytywny skutek uboczny – miły bonus, ale nie cel sam w sobie. Jedno jest jednak pewne: jakiś plan musi być. Jakiś punkt odniesienia też musi być. I co równie ważne, musi być radość ze wspólnego spotkania.

    Plan treningowy układany jest zgodnie ze sztuką: w cyklach i mikrocyklach, ze stopniowaniem obciążeń. Na wykresie wychodzi z tego sinusoida, bo forma nie bierze się z codziennego dociskania, tylko z rozsądnego przeplatania bodźca i regeneracji. Forma była układana pod konkretne miesiące startowe i to działało.

    Choć treningi mogą wydawać się podobne do siebie – a czasami po prostu takie są – są to treningi świadome. Każda jednostka ma swój cel: fizyczny i mentalny. Czy zawsze udało się zrealizować założenia w 100%? Nie. I to też jest część treningu. Czasem trzeba dostosować się do pogody, nastroju grupy, zmęczenia, a czasem po prostu do tego, że życie przyszło z boku i trzeba odpuścić. Najważniejsze, że trzymamy kierunek, a plan jest drogowskazem – nie kajdanami.

    Podział intensywności wygląda następująco: 14 treningów czerwonych (najcięższych), 38 pomarańczowych, 75 żółtych i 47 zielonych (najsłabszych). Dominacja żółtych i zielonych nie jest przypadkiem. U nas nie ma presji ani rygoru obecności. Od początku założyłem, że nie wolno ludzi zamęczyć. Każdy ma swoje życie, rodzinę, pracę i priorytety. Rolą trenera jest prowadzić i motywować, ale też pilnować, by ruch był lekarstwem, a nie karą.

    W treningach tygodniowych mocno postawiliśmy na pracę z seniorami – choć nie tylko. To krótsze jednostki, często realizowane przy jupiterach na stadionie. To właśnie tam odbywa się wiele treningów zielonych. Część seniorów nie chodzi w niedziele, część już dołącza, inni pracują w swoim rytmie. I tu wraca prawda najprostsza: nie wiek stanowi o sile, tylko trening.

    Liczby, które mają twarz

    Jeśli ktoś zapyta, czy my tylko „chodzimy z kijkami”, odpowiedź jest prosta: my trenujemy. I mamy na to twarde dane. W analizowanym okresie wykonaliśmy łącznie 770 elementów treningowych: 234 stacje ćwiczeń, 60 tabat, 78 fartleków, 27 interwałów, 23 sprinty oraz – obowiązkowo – 174 rozgrzewki i 174 sesje stretchingu.
    Każda stacja ćwiczeń to zresztą coś więcej niż zadanie do wykonania. To w pewnym sensie rytuał: spotkanie, rozgrzewka, ćwiczenia, śmiech, zakończenie, wyciszenie… czasem żarcik. Ten rytm buduje poczucie bezpieczeństwa, przewidywalności i wspólnoty. A wspólnota w sporcie rekreacyjnym bywa ważniejsza niż tempo.

    Łącznie zrobiliśmy 1396,6 km treningu grupowego – dystans, który zaprowadziłby nas w głąb Finlandii, do miejsca narodzin Nordic Walkingu. Średnia frekwencja wyniosła 18,1 osoby. W niedziele było to 19,4, a w tygodniu 14,0. To dane wyłącznie z treningów grupowych – bez zajęć indywidualnych, które część osób realizuje dodatkowo.

    Jeśli na kimś powyższe liczby nie zrobiły wrażenia, to 3144 treningowe osobostarty – czyli suma wszystkich obecności – potrafią już zatrzymać na chwilę. A jeśli i to komuś wydaje się „tylko liczbą”, to wystarczy dodać jeszcze jedno: zliczając kilometry przechodzone przez wszystkich uczestników, wychodzi 29 484 km.
    I to już naprawdę musi zaskakiwać.

    Najczęściej trenowaliśmy w czterech miejscach: Mądrzechowo (37 treningów), Dąbie (21), Góra Siemierzycka (17) oraz stadion (16).

    Sekcja Nordic Walking Baszty Bytów powstała od zera. Na początku nie było gotowej struktury, nie było trenera, zawodników ani wypracowanej formy… Rozwijałem swój warsztat razem z ludźmi. Uczestnicy dali przestrzeń i zaufali, a ja, jak tylko potrafiłem trzymałem to w ryzach organizacyjnych. Dziś widać, że ten mechanizm działa.

    I właśnie dlatego te liczby są czymś więcej niż statystyką. Są historią pracy, spotkań i wspólnego ruchu.

  • Siła jedynki. Jak to może zmienić wynik?

    Słowo „jeden” z definicji brzmi skromnie. Jak coś, co nie może zrobić różnicy. Jedna sekunda. Jeden centymetr. Jedno wyjście z domu. Jeden trening. W sporcie wielu ludzi to lekceważy, bo szukamy skoków, przełomów i rewolucji. A potem okazuje się, że największą przewagę budują nie ci, którzy raz na jakiś czas robią wielkie „wow”, tylko ci, którzy potrafią dorzucać codziennie swoje małe, uparte +1.

    To jest właśnie temat „jedynki”. Pytanie, czy jeden to dużo. I kiedy to dużo, a kiedy mało. Bo w sporcie odpowiedź bywa zaskakująca: czasem jeden procent wygląda jak detal… a czasem jest różnicą, która na zawodach decyduje o tym, czy wyprzedzisz jedną osobę, czy będziesz patrzył na jej plecy do samej mety.

    Jeden procent, czyli więcej niż się wydaje

    Weźmy prosty przykład: dystans 10 kilometrów w czasie 1:20:00. Osiemdziesiąt minut. Brzmi równo. Brzmi solidnie. Brzmi jak treningowa norma. A teraz wyobraźmy sobie poprawę o 1%. To jest niewiele – w głowie brzmi jak kosmetyka. Jednak matematyka jest bezlitosna.

    Osiemdziesiąt minut to 4800 sekund. Jeden procent z tego to 48 sekund. Czterdzieści osiem. Nie cztery. Nie osiem. Czterdzieści osiem. W Nordic Walking to już nie jest drobna różnica. To jest przesunięcie w wynikach, które potrafi zmienić całe podsumowanie startu.

    48 sekund, czyli różnica w tabeli wyników

    I właśnie w tym momencie człowiek zaczyna rozumieć, że jedynka wcale nie musi być „mała”. Bo 48 sekund na 10 kilometrach to czasem kilka miejsc w klasyfikacji. A co najciekawsze – te sekundy nie muszą wynikać z tego, że ktoś nagle jest silniejszy czy ma wyjątkowy dzień. One często biorą się z drobiazgów, które powtarzane setki razy zaczynają działać jak dźwignia.

    Jeden centymetr kroku, czyli prawie minuta

    Dla wielu ludzi centymetr brzmi jak żart. Jak poprawka, której nikt nie zauważy. Ale dystans 10 kilometrów jest uczciwy: on sumuje wszystko, co robisz na trasie.

    Załóżmy, że zawodnik maszeruje krokiem około 90 cm. Jeśli wydłuży ten krok do 91 cm – czyli dosłownie o jeden centymetr – to na dystansie 10 km wykona około 122 kroki mniej.

    Nagle jedynka przestaje być śmieszna. Staje się konkretna. I w tym jest sens całej zabawy: drobiazg, gdy pomnożyć go przez tysiące powtórzeń, robi się ogromny.

    Jedynki techniczne: kije, rytm, czystość marszu

    Tak samo działa technika. Praca kijami, rytm, kąt wbicia, zakres ruchu, stabilizacja. Można przejść 10 kilometrów „jakoś”. A można przejść je tak, żeby każdy krok był bardziej ekonomiczny, bardziej czysty i bardziej powtarzalny.

    Nikt tu nie mówi o cudach. Tu chodzi o 1% lepszą jakość. Lepsza technika to nie jest ozdoba. To jest oszczędność energii na każdym metrze. To jest lepsze przeniesienie siły na kij. To jest spokojniejszy oddech w końcówce. Jeden procent tu, jeden procent tam… i nagle robi się przewaga.

    Basztowe jedynki: jeden podbieg więcej, jedna pętla więcej

    I teraz wejdźmy w nasze podwórko. Bo w Baszcie jedynki mają konkretne nazwy, a nie tylko procenty z podręcznika.

    To może być jedno podejście pod Górę Siemierzycką więcej. Jedna poranna pobudka więcej, kiedy najchętniej zostałoby się w łóżku, a mimo to człowiek wstaje i wychodzi w teren. Jeden sprint więcej w Mądrzechowie. Jedno kółko na Strudze więcej. Jedna pętla na Jeleniu więcej. To może być jeden zryw w sprincie na stadionie więcej – ten jeden, który wchodzi w nogi i w głowę.

    Jedynki, których nie zmierzysz stoperem

    Jest jeszcze coś, co często umyka, bo nie da się tego policzyć w sekundach. Jedynki to nie tylko krok dłuższy o centymetr, jeden sprint więcej czy jedna pętla więcej. Jedynką bywa też coś zupełnie „niemierzalnego”. Jedna rozmowa z trenerem. Jedno zatrzymanie zawodnika na chwilę, jedno pytanie: „co się dzieje?”, jedno zdanie powiedziane w dobrym momencie.

    Czasem zawodnik potrzebuje tylko tego jednego impulsu, żeby wrócić na właściwe tory. A ja, jako trener, też mam swoje jedynki. Moim zadaniem jest wychwycić moment, w którym nie potrzeba rewolucji, tylko właśnie jednej normalnej rozmowy. Takiej, która nie buduje presji, tylko porządkuje. I daje spokój. Bo to też jest procent przewagi, tylko że w głowie.

    Jedynka bez presji: to ma nam się chcieć

    W tym wszystkim nie chodzi o budowanie presji. Sport jest po to, żeby człowieka wzmacniać, a nie przygniatać. Dlatego jedynki mają być zbierane z głową. One nie mają wywoływać lęku, że „muszę”, że „nie mogę odpuścić”, że „jak dziś nie zrobię, to już po wszystkim”.

    To musi nam się chcieć. To musi być nasze. Jedynka ma być jak moneta wrzucona do skarbonki. Mała, ale Twoja. Czasami wystarczy jedna jedynka – ale konsekwentnie. Bo konsekwencja to nie jest robienie wszystkiego. Konsekwencja to robienie czegoś małego, ale regularnie.

    Psychologia sportu: wygrywa powtarzalność, nie rewolucja

    W psychologii sportu jest taka prawda, która wraca jak bumerang: rzadko wygrywa wielka zmiana. Najczęściej wygrywa drobiazg powtarzany setki razy. Jedno wyjście z domu więcej. Jeden procent czystszej techniki. Jeden centymetr kroku. Jedna decyzja, żeby zrobić swoje mimo zimna, mimo wiatru, mimo zmęczenia.

    I właśnie dlatego wierzę w jedynki. Bo one nie wymagają cudów. Wymagają tylko tej małej, upartej gotowości, żeby dziś zrobić coś minimalnie lepiej niż wczoraj. A kiedy minie miesiąc, dwa, pół roku – człowiek patrzy na to i widzi, że te drobne jedynki wcale nie były małe. One były całą drogą.


    Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl

  • Gdzie odpuszczamy zimą Nordic Walking

    Gdzie odpuszczamy zimą Nordic Walking

    Nordic Walking zimą wymaga innych decyzji niż latem. To, co przez większość roku jest dobrą i bezpieczną trasą treningową, w zimowych warunkach potrafi zmienić się w realne zagrożenie. Dlatego czasem rozsądek podpowiada, by nie iść tam, gdzie „zawsze”, tylko wybrać miejsce, które zimą po prostu lepiej służy zdrowiu.

    Większość tras Nordic Walking poznajemy i pokonujemy o każdej porze roku. Kilka dni temu zaprezentowaliśmy je w naszym rankingu (zobacz link). Są jednak miejsca, gdzie zima zmienia wszystko i gdzie odpowiedzialność musi wygrać z przyzwyczajeniem. To nie jest kwestia ambicji ani „dania rady”. To kwestia bezpieczeństwa.

    Trasa wzdłuż kanału elektrowni w Strudze, biegnąca tuż obok Słupi, ma swój niepodrabialny urok. Jest szybka, otwarta i idealna do pracy nad tempem. Dwa, trzy kółka po prawie cztery kilometry potrafią solidnie zmęczyć i właśnie dlatego często po nią sięgamy. To jedno z tych miejsc, które wielu osobom kojarzy się z dobrym, mocnym treningiem.

    Zimą jednak ten sam odcinek staje się realnym zagrożeniem. Śliska nawierzchnia i wąski pas przejścia nie zostawiają miejsca na błąd.

    To nie jest symboliczne zamoczenie buta, ale nagłe zanurzenie w zimnej wodzie, z której trudno wyjść szybko i bezpiecznie. W takich warunkach trening przestaje być treningiem, a zaczyna się sytuacja, której konsekwencji nikt nie chce sprawdzać na własnej skórze.

    Lubimy przygody, ale tylko te z kategorii „wszystko poszło fajnie”. Zimowa kąpiel w kanale elektrowni zdecydowanie się do nich nie zalicza. Dlatego zimą to miejsce, choć nadal piękne i warte zobaczenia, lepiej podziwiać z dystansu niż wykorzystywać treningowo.

    Latem stadion nie ma z lasem większych szans. Gdy dzień jest długi, a leśne trasy suche i bezpieczne, zamknięta przestrzeń po prostu nie ma sensu. Zimą sytuacja odwraca się całkowicie. Krótki dzień, ciemność i oblodzone dukty sprawiają, że las przestaje być dobrym miejscem na wieczorny trening, zwłaszcza w grupie.

    Wtedy syntetyczna bieżnia lekkoatletyczna staje się rozsądnym wyborem. Oświetlenie, przewidywalna nawierzchnia i możliwość kontroli tempa pozwalają zrobić solidny trening bez ryzyka, bez nerwowego patrzenia pod nogi i bez udawania, że warunki nie mają znaczenia.

    W Nordic Walkingu nie chodzi o udowadnianie, że „się da” w każdych warunkach. Chodzi o zdrowie, ciągłość i o to, by po treningu wrócić do domu suchym, zmęczonym i z myślą, że za kilka dni znów chce się wyjść z kijkami.


    Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl

  • Proces, który działa w obie strony

    Ten tekst napisałem kilka tygodni temu. Czas na jego publikację. Trochę osobisty tekst porządkuje ponad dwa lata drogi naszej sekcji Nordic Walking. To historia nie tylko startów w zawodach wysokiej rangi, ale przede wszystkim ewolucji myślenia o rywalizacji, treningu i odpowiedzialności – po obu stronach relacji trener-zawodnicy.

    Z dzisiejszej perspektywy łatwo byłoby powiedzieć, że „wiedziałem”. Ale to nie byłoby do końca uczciwe. Kiedy zaczynaliśmy, ja również nie miałem za sobą wieloletniego doświadczenia. Miałem zaledwie rok przewagi. Rok wcześniej sam po raz pierwszy stanąłem na starcie mistrzostw Polski, Pucharu Polski, później Pucharu Świata i mistrzostw Europy. Zaliczyłem podium, ale zobaczyłem też, jak cienka jest granica między satysfakcją a rozczarowaniem. To nie czyniło ze mnie eksperta. To raczej otworzyło mi oczy i sprawiło, że zacząłem bardzo uważnie obserwować świat sportowego Nordic Walkingu.

    Chłonąłem go intensywnie. Patrzyłem na ludzi, na ich zachowania przed startem, na reakcje po mecie, na rozmowy z sędziami, na sposób, w jaki jedni radzą sobie z presją, a inni z nią przegrywają. Chyba pomagało mi w tym dziennikarskie doświadczenie – umiejętność słuchania, wyłapywania niuansów, stawiania sobie pytań, które nie zawsze mają proste odpowiedzi. I być może właśnie dlatego, gdy moi zawodnicy zaczęli myśleć o pierwszych startach, pojawił się problem. Ja byłem już o krok dalej, ale nie potrafiłem jeszcze dobrze przetłumaczyć tego świata ludziom, którzy dopiero mieli do niego wejść. Nie wiedziałem czy to co trafiło do mnie, również ich zauroczy.

    Mistrzostwa Polski w Czerwonaku i kolejne zawody tej rangi nie były testem formy. Były testem mentalnym. Moi zawodnicy jechali tam z głowami pełnymi wyobrażeń. Ja wiedziałem, że na trasie spotkają takich samych ludzi jak oni, że świat Nordic Walkingu nie jest zamkniętym klubem dla wybranych. Wiedziałem, że na trasie dopadnie kryzys – ale go pokonają. Oni jeszcze tego nie wiedzieli. Dopiero start, kontakt z trasą, sędziami, regulaminem i własnymi emocjami sprawił, że lęk przestał być abstrakcyjny. Stał się doświadczeniem, które dało się unieść. I to był moment przełomowy, bo człowiek, który uniósł lęk, przestaje się go bać w przyszłości.

    Kolejne starty, jak Bydgoszcz, pokazały coś jeszcze ważniejszego. Zmienił się język rozmów. Zniknęły pytania: „czy ja się nadaję”, a pojawiły się: „co mogę poprawić”, „gdzie straciłam”, „jak trenować mądrzej”. W psychologii sportu to moment przejścia. Zawodnik przestaje definiować siebie przez wynik, a zaczyna przez rozwój. To nie są wielkie słowa – to bardzo konkretna zmiana mentalna, bez której nie da się iść dalej.

    Równolegle z ewolucją zespołu ewoluowałem ja sam. Pracując z tymi ludźmi coraz wyraźniej widziałem, że ten proces działa w dwie strony. Moi zawodnicy w pewnym sensie pozwalali mi się przy nich rozwijać. Dali przestrzeń na szukanie właściwego przekazu, na momenty, w których sam jeszcze nie byłem pewien, jak coś nazwać. To była obopólna korzyść. Oni dostawali trenera, który nie udawał nieomylnego, a ja dostałem zespół, który nie oczekiwał gotowych recept, tylko uczciwego prowadzenia. W sporcie to ogromna wartość, bo bezpieczeństwo psychologiczne – możliwość popełniania błędów bez lęku przed oceną – jest fundamentem długofalowego rozwoju.

    Zawody Pucharu Polski, takie jak Potęgowo czy później Miastko, pokazały kolejny etap tej drogi. Tu pojawiło się poczucie sprawczości. Szczególnie wyraźnie było to widać w Potęgowie, gdzie zabrakło jednego z liderów. Zamiast załamania pojawiła się odpowiedzialność rozłożona na całą drużynę. Rekordy, podium i wysokie miejsca drużynowe były efektem ubocznym tego procesu.

    Miastko miało jeszcze jeden wymiar. Start na zawodach, które współtworzyliśmy, wymagał umiejętności oddzielenia emocji organizacyjnych od sportowych. To bardzo trudne mentalnie. Psychologia sportu nazywa to kontrolą kontekstu – zdolnością do zachowania koncentracji niezależnie od otoczenia. Moi zawodnicy zdali ten egzamin. Potrafili wystartować „u siebie”, nie tracąc sportowej ostrości. To znak dojrzałości, której nie da się wytrenować jedynie kilometrami.

    Najtrudniejszym sprawdzianem zawsze była jednak konfrontacja z absolutnym poziomem: mistrzostwa świata, Puchar Świata, mistrzostwa Polski w Gorzowie. Tam sport nie wybacza uproszczeń. Tam trzeba umieć zaakceptować fakt, że można dać z siebie wszystko i wciąż mieć nad czym pracować. Awans do finałów, wysokie miejsca drużynowe, systematyczna poprawa pozycji rok do roku były ważne, ale równie ważne były rozmowy po starcie, analiza, świadomość detalu. To moment, w którym sport przestaje być emocją, a staje się rzemiosłem.

    W tym wszystkim nie wolno jednak zapominać o jednym. Priorytetem zawsze były i są nasze niedzielne treningi. To tam buduje się forma, ale przede wszystkim relacje. To tam sportowy Nordic Walking spotyka się z codziennością, z rozmową, ze śmiechem, z gorszym i lepszym dniem. Wyniki sportowe są dla nas przygodą – piękną, wzmacniającą, dającą satysfakcję – ale pozostają pozytywnym efektem ubocznym czegoś znacznie ważniejszego. Regularności, wspólnoty i świadomego ruchu.

    Dziś wiem, że największą wartością tej ponad dwuletniej drogi nie są puchary ani klasyfikacje. Największą wartością jest to, że moi zawodnicy nie boją się już rywalizacji. Rozumieją ją. Wiedzą, że sportowy Nordic Walking nie odbiera radości, tylko ją porządkuje. A ja wiem, że trener nie rozwija się szybciej niż jego zespół. Rozwija się dokładnie tak szybko, jak zespół mu na to pozwala. I dlatego ta historia wciąż trwa.

    To nie była opowieść o wynikach. To była opowieść o procesie.


    Więcej tekstów o treningach i startach znajdziesz sekcji Nordic Walking na basztabytow.pl